Patronat medialny


 

Sponsor grupy KnockOut

 

Jak wrażenia po debiucie w USA?
Fiodor Czerkaszyn: Wyłącznie pozytywne, ale nie może być inaczej. Walka w Stanach Zjednoczonych była moim marzeniem i trochę się naczekałem, by się spełniło. Początkowo, miałem wystąpić 18 czerwca, ale gala została odwołana z powodu kontuzji Jermalla Charlo, który miał walczyć z Maciejem Sulęckim. To był wielki pech, ale na szczęście promotorzy szybko znaleźli inną galę, na której mogłem wystąpić. Wrażenia? Super to wszystko wygląda od środka. Boksowałem na początku gali i oczywiście w hali było raptem kilku kibiców, w tym moja żona i trenerzy. Od razu przypomniały mi się moje początki kiedyś w Polsce. Ale spokojnie, na razie pierwszy krok wykonany i to jest najważniejsze.

Jaki jest odbiór twojej walki w USA? Promotorzy Andrzej Wasilewski i Leon Margules wydają się być bardzo zadowoleni.
Tak jest. Jestem w stałym kontakcie z Andrzejem Wasilewskim, mówił że jest zadowolony. Podobnie jak Leon Margules. Ludzie z Showtime i Premier Boxing Champions także mnie chwalili i już toczą się pewne rozmowy, bym wystąpił w listopadzie. Oczywiście, podchodzę do wszystkiego z pokorą, bo wiem że to dopiero początek i przede mną długa droga. Ale jestem szczęśliwy, bo miałem długi rozbrat z ringiem, najpierw związany z kontuzją, a później z odwołaną galą. Brakowało mi już tej adrenalinki, na szczęście w końcu to znowu poczułem.

Planujesz dłuższy odpoczynek po walce, czy od razu wracasz na salę?
Spędziłem sobie dwa dni z żoną na spokojnie, a we wtorek już wracam do treningów. Tu nie ma czegoś takiego, że po długim obozie przygotowawczym i walce jesteś zmęczony i pojawiasz się na sali dopiero po miesiącu. Zresztą, chcę jak najszybciej wrócić do ringu, dlatego nie ma mowy o dłuższej przerwie.

Pełna treść artykułu na tvpsport.pl >>