onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



W Zakopanem formę na końcówkę roku 2013 budują podopieczni trenera Fiodora Łapina. Na zdjęciu: Krzysztof Kopytek, Marek Okroskowicz, Łukasz Janik, Krzysztof Głowacki, Przemysław Runowski, Paweł Gasser, Paweł Kołodziej, Jan Sobieraj, Maciej Miszkiń, Marek Matyja, Fiodor Łapin, Grzegorz Proksa, Artur Szpilka, Damian Jonak i Krzysztof Włodarczyk.

Add a comment

Tuż po zwycięskiej walce z Danielem Urbańskim na gali w Ostródzie Maciej Sulęcki (15-0, 3 KO) zadeklarował chęć skrzyżowania rękawic z byłym mistrzem Europy wagi średniej Grzegorzem Proksą (29-3, 21 KO). Zdaniem Artura Szpilki, który dobrze zna obu zawodników, "Striczu" w ewentualnym starciu z "Nice Super G" nie miałby szans na odniesienie zwycięstwa. - Na tym etapie kariery Grzesiek ośmieszyłby Maćka - stwierdził kilka dni temu w rozmowie z ringpolska.pl "Szpila", dzieląc się przy okazji swoją opinią na temat planowanej potyczki Rafała Jackiewicza (42-11-2, 21 KO) z Michałem Żeromińskim (5-0, 1 KO).

http://www.youtube.com/watch?v=AS-v1Fi-7UE{jcomments on}

Add a comment

Grzegorz ProksaGrzegorz Proksa (29-3, 21 KO) przeszedł wczoraj w klinice Św. Łukasza w Bielsku Białej operację złamanej prawej ręki. Uraz okazał się na tyle poważny, że pięściarza z Węgierskiej Górki czeka dłuższa przerwa od sali bokserskiej.

Przez najbliższe dwa miesiące prawa ręka "Nice Super G" będzie zabezpieczona śrubami oraz gipsem. Po tym okresie Proksa rozpocznie rehabilitację i dalsze leczenie. Polak ostatni zawodowy pojedynek stoczył pod koniec czerwca, przegrywając na punkty z Sergio Morą. {jcomments on}

w klinice Św. Łukasza w Bielsku Białej
Add a comment

- Zabrakło nam czasu. Nie było mnie z Grześkiem w ostatnim tygodniu sparingów, kiedy pięściarz nabiera "ostrości", nie tarczowaliśmy. Trzeba coś z tym zrobić, bo na najwyższym poziomie tak nie da się pracować. Po walce zaczęliśmy ten temat, ale na wnioski potrzebujemy czasu - mówi trener Fiodor Łapin po przegranej Grzegorza Proksy (29-3, 21 KO) z Sergio Morą (24-3-2, 7 KO).

Piątkowa porażka na punkty w Jacksonville na Florydzie przekreśliła nadzieje polskiego pięściarza na rychłą walkę o jeden z prestiżowych pasów w wadze średniej. Mora zneutralizował jego największe atuty, a bladym na tle sprytniejszego rywala występem Proksa nie zrobił sobie dobrej reklamy na amerykańskim ringu. Surowy wobec "Super G" był nie tylko komentujący walkę dla ESPN2 Teddy Atlas, który punktował 98:93 (siedem rund dla Mory, dwie dla Proksy, jedna remisowa), ale i polscy obserwatorzy. Wróciły sztandarowe zarzuty: skromne jak na wagę średnią warunki fizyczne i ciekawy dla oka, ale niekiedy mało efektywny styl walki.

- Mora ewidentnie nie odpowiadał Grześkowi, który woli rywali walczących siłowo, trochę wolniejszych. Biorąc pod uwagę dużą różnicę wzrostu i zasięgu ramion, aby myśleć o wygranej musiałby zaprezentować swój najlepszy boks - ocenia Fiodor Łapin, szkoleniowiec Proksy. - Nie wspominając o Giennadiju Gołowkinie, którego poziom to kosmos, Grzesiek przedtem nie rywalizował z tak sprytnym rywalem. Zabrakło rutyny, cwaniactwa. W takich walkach pięściarz uczy się obrony intuicyjnej, a nie opierającej się jedynie na trzymaniu gardy lub odskokach. Nie udało się też zrealizować wszystkich założeń. Morę trudno było trafić i trzeba było to nadrabiać aktywnością, wyprowadzaniem serii, wiedząc nawet, że z pięciu uderzeń skuteczne będzie jedno. Za mało było też kontr i ciosów na dół, które powinny zepchnąć Morę do lin, a za dużo na głowę - wymienia trener.

Łapin nie ukrywa, że Proksie zaszkodziło jeszcze jedno. Na finiszu przygotowań musiał opuścić pięściarza, aby w Moskwie opiekować się Krzysztofem Włodarczykiem przed obroną tytułu WBC z Rachimem Czakijewem. - Nie ma co ukrywać, że zabrakło nam czasu. Nie było mnie z Grześkiem w ostatnim tygodniu sparingów, kiedy pięściarz nabiera "ostrości", nie tarczowaliśmy. Trzeba coś z tym zrobić, bo na najwyższym poziomie tak nie da się pracować. Po walce zaczęliśmy ten temat, ale na wnioski potrzebujemy czasu - mówi trener, którego głównym pracodawcą jest grupa Ulrich KnockOut Promotions. 28-letni Proksa nie jest jej zawodnikiem.

Po przegranych z Gołowkinem i Morą kierunek amerykański w karierze "Super G" wydaje się nieaktualny. Promotorem Polaka pozostaje brytyjska grupa Matchroom Sport i możliwe, że "Super G" pozycję będzie próbował odbudować na Wyspach. Po zwycięstwie nad Sebastianem Sylvestrem w 2011 roku mało kto chciał się z nim zmierzyć, walki odmówił choćby były mistrz świata Sebastian Zbik. Atutem Proksy jest znane nazwisko, a porażka z niedocenianym Morą paradoksalnie może zaowocować ciekawymi ofertami. Może najbliższym celem zostanie pas europejskiej federacji, który Polak zdobywał już dwukrotnie?{jcomments on}

Add a comment

ProksaCzołowi amerykańscy eksperci bokserscy Dan Rafael i Steve Kim surowo ocenili występ Grzegorza Proksy (29-3, 21 KO) w przegranej na punkty walce z Sergio Morą (24-3-2, 7 KO).

- Proksa rozczarowal, był bardzo chaotyczny, a z jego akcji niewiele wynikało. Taki styl walczenia, zadawanie pojedynczych ciosów nie ma szans przeciwko pięściarzom doświadczonym, wiedzącym jak kontrować, walczyć w defensywie. Na pewno wypadł z grona pięściarzy, którymi będzie się interesowała amerykańska telewizja. Trudna decyzja przed Proksą, który z zupełnie niezrozumiałych dla wszystkich powodów po werdykcie sprawiał wrażenie zaskoczonego, że przegrał - stwierdził Kim, który przed piątkową walką radził Proksie próbować wygrać przed czasem.

Dan Rafael dodał: - Na tle momentami bezradnego Proksy Sergio wypadł bardzo dobrze. Często go krytykowałem, ale za walkę z Polakiem należą mu się brawa. Umiejętności Proksy zostały brutalnie zweryfikowane w drugiej kolejnej walce z klasowym rywalem.{jcomments on}

Add a comment

Grzegorz ProksaSergio Mora (24-3-2, 7 KO) pokonał byłego mistrza Europy wagi średniej Grzegorza Proksę (29-3, 21 KO) w głównym wydarzeniu gali z cyklu "Friday Night Fights" na Florydzie. Po dziesięciu ciekawych rundach sędziowie punktowali 96-94, 96-94 i 98-92 dla Amerykanina.

Polak od początku walki starał się naciskać na dysponującego lepszymi warunkami fizycznymi rywala i szukał głównie ciosów na korpus. W pierwszym starciu Mora kilkakrotnie zaskoczył Proksę szybkimi ciosami w półdystansie, ale w dwóch kolejnych rundach to pięściarz z Węgierskiej Górki zyskał przewagę.

Od czwartej rundy szala zwycięstwa zaczęła przechylać się w stronę Mory, który złapał właściwy rytm i systematycznie trafiał przeciwnika kombinacjami uderzeń z obu rąk. Amerykanin dobrze czuł się w półdystansie, przepuszczał ataki nastawionego na mocne uderzenie Proksy i skutecznie kontrował. W ósmej rundzie Mora mocno trafił Polaka prawym sierpowym, jednak chwilę później Proksa doszedł do siebie.

Mora znakomicie wykorzystywał swoje warunki fizycznie, świetnie poruszał się na nogach, nie pozwalał Polakowi na złapanie rytmu, a na przestrzeni całego pojedynku był zawodnikiem szybszym i bardziej precyzyjnym. W ostatnim starciu Proksa zdecydował się na jeszcze jeden mocny atak, jednak Mora do ostatniego gongu czujnie się bronił i nie dał sobie wydrzeć zwycięstwa.{jcomments on}

Add a comment

Już za kilka godzin na gali ESPN w Jacksonville rękawice skrzyżują Grzegorz Proksa (29-2, 21 KO) i Sergio Mora (23-3-2, 7 KO). Pojedynek zapowiada się arcyciekawie, bo dla obydwu zawodników może być to walka "o wszystko". Bezpośrednia transmisja z gali w Sportklub od godz. 03.00. Zapraszamy do typowania wyniku walki i komentowania jej przebiegu.

http://www.youtube.com/watch?v=y7bhMtp_tsw{jcomments on}

Add a comment

Grzegorz "Nice Super G" Proksa (29-2, 21 KO) po blisko dziesięciomiesięcznej przerwie wraca do Stanów Zjednoczonych. Polski pięściarz na piątkowej (28 czerwca) gali w Jacksonville zmierzy się z Amerykaninem Sergio Morą (23-3-2, 7 KO), byłym mistrzem świata federacji WBC. We wrześniu Proksa walczył o mistrzowski pas z Giennadijem Gołowkinem. Wtedy przegrał w Veronie pod Nowym Jorkiem. Po raz pierwszy w karierze uległ przez KO. Teraz zapowiada, że jego starcie z Morą będzie wyglądało całkiem inaczej.

Przed starciem z Gołowkinem nogi się chyba trochę zatrzęsły, bo rywal był naprawdę z najwyżej półki. Teraz wraca pan do USA i znowu silny przeciwnik. Czy tym razem emocje nie zagrają już tak bardzo?
Nie, nie trzęsły mi się nogi. Jeżeli już, to z pewnością nie z obawy, a z radości, że dostąpiłem zaszczytu walki o mistrzostwo świata, którego ostatecznie nie udało się wywalczyć w tym pojedynku. Doświadczenie jednak pozostało. W piątek mogę przybliżyć się do upragnionego celu. Mam szansę i zrobię wszystko, żeby ją wykorzystać, bo być może będzie to ostatnia szansa na tym wielkim poziomie.

Były mistrz Europy kontra były mistrz świata to zatem starcie na najwyższym światowym poziomie. Obaj walczycie bardzo odważnie, zapowiada się zatem świetna walka.
Wszyscy tutaj są bardzo podekscytowani tym pojedynkiem. Zewsząd spotykam się z ogromnym szacunkiem wśród kibiców. To bardzo budujące, tym bardziej, że wiem jak ciężko na to pracowałem, żeby tutaj być. Wspaniałe uczucie. Cieszę się, że tak szybko wróciłem.

Jak trudnym rywalem jest Sergio Mora, jakie są jego mocne i słabe strony?
Sergio Mora to z pewnością trudny rywal, jeden z najtrudniejszych, z jakim dotychczas walczyłem. Nie licząc oczywiście Gołowkina. Zremisował z Mosleyem udało mu sie pokonać Forresta, a to wielkie bokserskie nazwiska. Absolutny top w swoim czasie. Cieszę się. Jako dziecko mogłem tylko pomarzyć o takich walkach, a teraz po kilkunastu latach pracy, mogę stanąć z nimi w ringu.

Ma pan tę przewagę, że rywalom ciężko znaleźć sparingpartnera podobnego do pana.
(śmiech) Mnie również nie było łatwo, bo Mora to również trudny rywal o specyficznym stylu. Obaj mamy trudne zadanie.

Czy to starcie jest ostatnim przed ewentualną walką o mistrzostwo świata?
Wszyscy tutaj tak uważają. Mnie pozostaje się z tego cieszyć. Nie mniej jednak jest za wcześnie, żebym zawracał sobie tym głowę. Najważniejsza w tej chwili jest piątkowa walka. Planować będziemy później.

Czy Grzegorz Proksa będzie w pojedynku z Morą znacznie lepszym pięściarzem niż w starciu z Gołowkinem?
To inni zawodnicy. Inaczej przygotowani do walki. Mam spore wymagania wobec swojej osoby. Proszę mi wierzyć.

Zapowiada pan, że ewentualna porażka może być końcem kariery. Może niepotrzebnie sam narzuca pan sobie presję?
Nie są to dokładnie moje słowa. Ktoś wyjął je z kontekstu i przykleił do mnie. Pewnie, ze porażka może spowodować, że nie dostąpię już zaszczytu walki o mistrzostwo świata. Tyle tylko, że ja absolutnie nie zakładam porażki w tym pojedynku.

Kiedyś opanował pan rynek brytyjski, teraz przestawia się na amerykański? Chciałby pan w przyszłości toczyć więcej walk w USA?
Chciałbym zawalczyć kiedyś w Polsce, ale oczywiście na dzisiaj rynek amerykański jest dla nas atrakcyjniejszy pod względem sportowym. Trudno byłoby walczyć w Polsce na tym poziomie bez wsparcia telewizji.

Add a comment

Grzegorz ProksaAktualny mistrz Europy wagi junior ciężkiej Mateusz Masternak (30-0, 22 KO) i medalista olimpijski Paweł Skrzecz zgodnie przyznają, że Grzegorz Proksa (29-2, 21 KO) powinien pokonać byłego czempiona kategorii junior średniej Sergio Morę (23-3-2, 7 KO).

Mateusz Masternak: Grzegorz jest bardzo niewygodnym zawodnikiem i z jego stylem nie można się szybko zapoznać. Myślę, że Mora mógł mieć problem, aby znaleźć odpowiednich sparingpartnerów. Moim zdaniem jest duża szansa, że Grzegorz wyjdzie z tej walki zwycięsko. Mora w ostatnich latach nie walczył zbyt często i to może mieć wpływ na tę walkę. Proksa w moich oczach jest faworytem i oby potwierdziło się to w ringu.

Aby wygrać, Grzegorz musi narzucić swój styl walki i nie dać rozkręcić się przeciwnikowi. Mora to były mistrz świata i ma na koncie pojedynki z klasowymi rywalami. Jest doświadczony i dość wysoki jak na wagę średnią. Polak będzie musiał dużo pracować na nogach skracać dystans, szybko wchodzić w półdystans i tam atakować. Obraz walki trudno przewidzieć, bo obaj pięściarze walczą niekonwencjonalnie. Grzegorz jest młodszy i wydaje mi się, że wygra, bo jest bardziej głodny sukcesu niż rywal.

Paweł Skrzecz: Sergio Mora raczej nie jest już tym samym pięściarzem, co w czasach, kiedy osiągał największe sukcesy. Mimo to zapowiada się trudna przeprawa. Nie bez znaczenia jest fakt, że walka odbędzie się za granicą. Grzegorz musi pamiętać o obronie i o podniesieniu rąk. Po akcji przeciwnika lubi się rozluźnić, ale w piątek musi być pełna koncentracja. Musi mieć świadomość, że przeciwnik będzie ponawiał ataki. Mora uderza dość mocno, jest dynamiczny i ponawia swoje serie.

Mam wrażenie, że po porażce z Giennadijem Gołowkinem Grzegorz jeszcze wzmocnił się psychicznie. Jest zdeterminowany i chce udowodnić, że stać go na walki z najlepszymi. Aż miło było patrzeć na to, co wyprawiał na sali treningowej. Pełne zaangażowanie, wiara w sens ciężkiej pracy, która ma przynieść sukces. Uważam, że Grzegorz nadal jest na fali wznoszącej, ciągle jest młodym zawodnikiem, rozwija się i wszystko jeszcze przed nim. {jcomments on}

Add a comment

Grzegorz Proksa (29-2, 21 KO) i Sergio Mora (23-3-2, 7 KO) stanęli w czwartek twarzą w twarz podczas oficjalnej ceremonii ważenia przed galą "Friday Night Fights" w Jacksonville. Transmisja z gali dzisiaj od 03.00 w telewizji Sportklub.

http://www.youtube.com/watch?v=afgM2tmJu5c {jcomments on}

Add a comment