Miasto Wałcz

Patronat medialny


 

- Jarrell Miller na pewno potrafi mocno uderzyć i robi w ringu wiele rzeczy, które mogą fajnie wyglądać. Pytanie brzmi, czy nie popełni błędu taktycznego. A błędem taktycznym będzie to, jeśli zechce bardzo mocno zbić Mariusza Wacha w pierwszych rundach - mówi w rozmowie z Interia.pl polski pięściarz wagi ciężkiej Izuagbe Ugonoh.

Daje Pan Mariuszowi Wachowi duże szanse na zwycięstwo, czy tylko iluzoryczne?
Izu Ugonoh: Szanse Mariusza oceniał na podstawie ostatniej walki, którą stoczył z Erkanem Teperem. Na ringu w Niemczech zaprezentował się z bardzo dobrej strony, miał dobrą strategię na ten pojedynek. To był Mariusz w dobrej formie, wykorzystujący lewą rękę i swoje gabaryty w należyty sposób.

Z Amerykaninem będzie trudniej.
Miller jest "byczkiem", na pewno bardzo mocno bijącym. Ma na sobie kawał "mięsa", więc z pewnością walka do późniejszych rund nie będzie działała na jego korzyść. A Wach, jak doskonale wiemy, to nie jest gość, który się przewraca. Trzeba się nastawić na boksowanie z nim do ostatniej sekundy. No chyba, że Miller będzie tym pierwszym, który "złamie" Wacha.

Ma pan takie przeczucie?
Bardziej takie, że Mariusz wyjdzie do tej walki mocno zmotywowany, między innymi faktem, że w Polsce trwa Narodowe Święto Niepodległości, co dodatkowo doda mu wiatru w żagle. W sumie w ogóle nie stawiam Wacha na straconej pozycji. Dla mnie ta walka, szczerze mówiąc, jest w okolicach 50 na 50. Dla mnie Miller wcale nie jest takim wielkim faworytem tego pojedynku. Jeśli Amerykanin nastawi się na to, że wejdzie do ringu i zgniecie Polaka, to jest w wielkim błędzie.

Pełna treść artykułu na Interia.pl >>