Patronat medialny


 


Przed panem walka z Fredem Kassim. Jak trudny to przeciwnik w porównaniu do tych, z którymi już się pan mierzył?
Izu Ugonoh: Trudno powiedzieć. Nie patrzę w przeszłość, nie myślę też o kolejnych rywalach. Skupiam się na piątku i chcę wygrać z Kassim. To niewygodny przeciwnik, ale nie sądzę, żeby mnie mógł czymś zaskoczyć. Chcę się pokazać z dobrej strony. Galę pokażę TVP, a im więcej ludzie mnie zobaczy, tym lepiej dla mnie.

Po latach w Polsce długo był pan w USA i Nowej Zelandii. Teraz wrócił pan do Warszawy, więc zastanawiam się, jak podsumować ten czas.
Wróciłem, bo chciałem. Nauczyłem się wielu rzeczy w innych miejscach, zobaczyłem kawał świata. A sportowo? Cóż, walczę w jednej z głównych walk na stadionie narodowym, więc chyba jest dobrze.

Mówi pan, że patrzy tylko na piątkową galę, ale cel to wielkie walki i pieniędze.
Cały czas mam kontrakt menedżerski z Alem Haymonem. Liczę, że jeśli zrobię swoje, nie będę czekał, aż ktoś się zgłosi. Dzisiaj nie mam promotora, jestem Izu Ugonoh i walczę na tych imprezach, które mi odpowiadają. Oczywiście nie chodzi o to, żeby zgarnąć wszystko dla siebie. Chcę mieć jednak jak najlepsze możliwości negocjacyjne.

Pełna treść artykułu w "Przeglądzie Sportowym" >>