Patronat medialny


 


Dominic Breazeale (19-0, 17 KO) twierdzi, że Deontay Wilder (40-0, 39 KO) byłby dla niego łatwiejszym rywalem niż Izuagbe Ugonoh i Eric Molina, których w ubiegłym roku pokonał przed czasem. "The Trouble" jest głównym kandydatem do walki z czempionem WBC wagi ciężkiej po fiasku rozmów na temat konfrontacji "Bronze Bombera" z Anthonym Joshuą.

- Deontay ma dziwy styl i to jest niesłychane, że on zaszedł tak daleko, zdobył olimpijski brąz i wygrał 40 zawodowych walk, nie mając bokserskich podstaw - ocenia rodaka Breazeale. - Jak kogoś zrani w ringu, to walczy jak jakiś ulicznik. On jest mistrzem świata, a wiele osób robi sobie z niego żarty. 

- Deontay nie pokazał mi nic, czym mógłbym się przejmować, wchodząc do gymu. Wygląda to tak, jakby on raz po raz miał po prostu farta i udawało mu się trafić tą prawą ręką. Ale to dlatego, że nie bił się jeszcze z nikim, kto miał już przetestowaną szczękę - przekonuje pewny siebie bokser z Kalifornii.