Patronat medialny


 


Najpierw kilka razy zmieniano termin walki z Giennadijem Gołowkinem, teraz plany Kamilowi Szeremecie krzyżuje koronawirus. - Mamy zapewnienie ze strony Hearna i ludzi z teamu Gołowkina, że tak czy siak walka się odbędzie - zdradził w rozmowie z Tvpsport.pl.

Stęskniłeś się już za boksem?
Kamil Szeremeta: Tak. Mam dużo błędów do poprawy i ja akurat bardzo bym chciał mieć przy sobie trenera Fiodora Łapina. Moglibyśmy popracować, by te błędy wyeliminować, a sam robić tego nie będę, bo coś pomylę i tylko pogłębię problem. Trzeba sobie jednak jakoś radzić. Nie ma co narzekać, jeszcze przed nami wiele dobrego.

Eddie Hearn przyznał, że mimo pandemii twoja walka z Gołowkinem jest niezagrożona.
I ja się bardzo z tego cieszę. Może tak miało być - czas tak naprawdę działa na moją korzyść. Gołowkin zaraz skończy 38 lat, a podobno jest jeszcze dwa lata starszy. Prime już za nim, a u mnie właśnie nachodzi czas, w którym będę boksować najlepiej w karierze.

Najpierw termin walki był kilka razy zmieniany, a teraz ten wirus. Irytująca sytuacja?
Dbam o formę i michę, a reszta nie jest zależna ode mnie. Ja jestem takim człowiekiem, że z każdej sytuacji, także tej złej, staram się wyciągać coś dobrego. Teraz na przykład mogę poświęcić czas tylko rodzinie i jest bardzo fajnie. Jest wirus, wszyscy muszą się z nim w jakiś sposób borykać, więc mentalnie jest ze mną wszystko ok. Plusy są takie, że córka nie zapomni jak ojciec ma na imię, a synek też ma ojca ciągle pod ręką.

Pełna treść artykułu na Tvpsport.pl >>