Patronat medialny


 


Krzysztof Głowacki (31-2, 19 KO) został znokautowany w trzeciej rundzie przez Mairisa Briedisa (26-1, 20 KO) w walce wieczoru gali organizowanej w Rydze. Łotysz odebrał Polakowi tytuł mistrza świata WBO wagi junior ciężkiej i awansował do finału turnieju World Boxing Super Series.

Pierwsza runda należała do Głowackiego, który trafiał ciosami z lewej ręki w różnych płaszczyznach. W drugim starciu pojedynek wymknął się spod kontroli sędziego. Pod koniec drugiej odsłony najpierw Polak trafił z ferworze walki w tył głowy rywala, jednak Briedis odpowiedział z pełną premedytacją ciosem łokciem z szczękę i posłał na deski Polaka. Co prawda sędzia odebrał Briedisowi punkt, jednak szybko wznowił rywalizację i nie dał "Główce" odpowiedniego czasu na odpoczynek.

Głowacki po chwili odpoczynku przystąpił do walki, jednak w ostatnich sekundach drugiej rundy przyjął kilka mocnych ciosów, a część z nich padła już po gongu kończącym tę rundę. Sędzia ringowy Robert Byrd nie usłyszał gongu i pozwolił Briedisowi na uderzenia, co najmniej kilka sekund po przerwie. Po ostatnim z tych uderzeń Głowacki był niesłusznie liczony.

Po wznowieniu i przerwie, oszołomiony Głowacki nie był w stanie nawiązać walki z Briedisem. Łotysz trafił kilkoma mocnymi ciosami z prawej ręki i zastopował półprzytomnego Polaka. Zanim jednak sędzia przerwał walkę, jeden z sekundantów Briedisa przedwcześnie wpadł między liny. Prawdopodobnie obóz Polaka złoży protest i postara się o dyskwalifikację Łotysza. Jeśli tak się nie stanie, w finale WBSS Briedis skrzyżuje rękawice z Yunierem Dorticosem.