Patronat medialny


 


Krzysztof Głowacki (31-2, 19 KO) początkowo sceptycznie odnosił się do kwestii pandemii koronawirusa. Los sprawił jednak, że przez Covid-19 Polak stracił szansę zaboksowania 12 grudnia w Londynie o mistrzowski pas WBO wagi junior ciężkiej z Lawrencem Okoliem (14-0, 11 KO). Popularny "Główka" swoje zmagania z chorobą opisał w mediach społecznościowych.

- Domyślacie się że pozytywny wynik testu na obecność COVID-19 był dla mnie sportową tragedią, intensywne przygotowania, godziny treningów, mnóstwo wyrzeczeń zostało zaprzepaszczone. Test był powtórzony w laboratorium, była to tylko formalność ponieważ nigdy nie czułem się tak źle jak teraz - przyznał dwukrotny mistrz świata.

- Wcześniej miałem wątpliwości, czy wirus istnieje, a nawet jeśli, to jestem młodym zdrowym mężczyzną i na pewno przejdę go bezobjawowo, nic bardziej mylnego. Totalny brak mocy, duszność, ból głowy, który nie mija, do tego zupełnie nie mam węchu, moja Ania także ma pozytywny wynik i podobnie jak ja przechodzi wirusa ciężko, a prowadzi aktywny i zdrowy tryb życia. Uważajcie na siebie, czy wierzycie, czy też nie - bądźcie ostrożni. Nie ma, żadnego spisku, to nie są żarty! - zaapelował pięściarz KnockOut Promotioins, dodając: - Uwierzcie takiej walki nie odwołuje bez ogromnego powodu. Ściskam mocno i życzę dużo zdrowia.

Krzysztofa Głowackiego w boju z Lawrencem Okoliem zastąpić ma Nikodem Jeżewski (19-0-1, 9 KO), który w niedzielny wieczór wyleciał do Londynu. Bokser z Kościerzyny został zbadany w Polsce pod kątem Covid-19 - test dał wynik negatywny.