Miasto Wałcz

Patronat medialny


 

 

W ostatnią niedzielę lutego Michał Cieślak zmierzy się z Lawrencem Okoliem. Stawką pojedynku w londyńskiej O2 Arenie będzie należący do Brytyjczyka pas mistrza świata federacji WBO w wadze junior ciężkiej. W marcu zeszłego roku Okolie pokonał innego Polaka, Krzysztofa Głowackiego. - Michał musi ciągle na niego napierać, rozszarpywać go, łamać - przyznał Głowacki w rozmowie z "Super Expressem".

Nieco ponad dwa tygodnie zostały do walki Michała z Okoliem. Czekasz na ten pojedynek?
Krzysztof Głowacki: Już nie mogę się doczekać. Wierzę, że Michał wróci z pasem do Polski. Trzymam za niego bardzo mocno kciuki, mam nadzieję, że go rozwali i tym samym pomści mnie i Nikodema Jeżewskiego.

Obserwujesz przygotowania Michała z bliska. Jakie spostrzeżenia?
Jest naładowany, przede wszystkim ma dobrze w głowie poukładane, a to będzie najważniejsze. Na tym etapie każdy będzie dobrze przygotowany do walki, a najważniejszą rolę odegrała właśnie głowa. Na szczęście w tym aspekcie u Michała jest ok i to jest bardzo pozytywne.

Michał wypytuje cię o twoją walkę z Okoliem?
Tak, interesują go moje wrażenia z ringu, jak się Okolie prezentuje między linami, itd. Ale trzeba pamiętać, że ja jestem mańkutem, a Michał jest praworęczny, więc te przygotowania Okoliego na pewno teraz przebiegają troszkę inaczej. Nikt nigdy nie walczy tak samo dwa razy. Nie można się sugerować tymi starymi walkami, bo każdy pięściarz chce coś zmienić, coś ulepszyć. Michał na pewno musi być gotowy na nowego Okoliego.

Pełna treść artykułu w "Super Expressie" >>