Patronat medialny


 


Krzysztof Głowacki (31-2, 19 KO) nie jest już mistrzem świata wagi junior ciężkiej federacji WBO - wynika z opublikowanych dziś zaktualizowanych rankingów World Boxing Organization. 

Nowym czempionem WBO w limicie 91 kg jest Mairis Briedis (26-1, 20 KO), który 15 czerwca na gali w Rydze po pełnym kontrowersji boju pokonał Polaka przez techniczny nokaut w trzeciej rundzie. Mimo zwycięstwa Briedisa do dziś nie było jednak jasne,czy Łotysz odebrał "Główce" pas, bo według łotewskiej federacji bokserskiej WBO w ostatniej chwili wycofała się z sankcjonowania walki.

Obecność Briedisa na pozycji mistrza w nowych rankingach ostatecznie przesądza o tym, że WBO jednak do pojedynku się "przyznała". Fakt ten, szukając pozytywów, otwiera grupie KnockOut Promotions drogę do formalnego zabiegania o weryfikację wyniku toczonej w skandalicznych okolicznościach walki. Do tej pory nie było bowiem jasne, czy WBO jest właściwym adresatem protestu.

Miejsca Polaków w rankingu WBO: waga junior ciężka: 2. Krzysztof Głowacki, 10. Michał Cieślak, waga półciężka: 6. Robert Parzęczewski, waga średnia: 2. Maciej Sulęcki.

Add a comment

Robert Byrd, sędzia ringowy toczonej i zakończonej w skandalicznych okolicznościach walki Krzysztofa Głowackiego (33-1, 19 KO) z Mairisem Briedisem (25-1, 18 KO), nie odpoczywał długo po fatalnym występie w Rydze.

76-letni arbiter poprowadził wczoraj sześciorundowy pojedynek rankingowy na gali w Las Vegas pokazywanej w Stanach Zjednoczonych przez telewizję FOX.

Byrd to jeden z najbardziej doświadczonych i cenionych w świecie boksu sędziów, jednak 15 czerwca w starciu Głowackiego z Briedisem dał prawdziwy pokaz nieudolności lub stronniczości, najpierw lekceważąc brutalne uderzenie łokciem ze strony Łotysza, później przedłużając rundę o blisko 10 sekund, w których Głowacki padł na matę. 

- Byrd normalnie jest wyróżniającym się arbitrem, jednak tej nocy zdecydowanie nie zaliczy do udanych - zrecenzował świeżo po walce postawę Amerykanina ekspert ESPN Dan Rafael.

Add a comment

Wciąż nie wiadomo, kto jest aktualnym mistrzem świata federacji WBO wagi junior ciężkiej. Tydzień temu na gali w Rydze, odbyła się zakończona skandalem walka pomiędzy Krzysztofem Głowackim (31-2, 19 KO) i Mairisem Briedisem (26-1, 19 KO). Stawką tego pojedynku miał być pas mistrzowski World Boxing Organization w limicie do 90,7 kg, jednak do dzisiaj nie wiadomo, czy WBO oficjalnie nadzorowało tę walkę.

Kilka dni przed galą w Rydze, WBO poinformowało, że Krzysztof Głowacki, który od października ubiegłego roku dzierżył tytuł tymczasowy, otrzymał status pełnoprawnego mistrza świata. Pojedynek na Łotwie miał być z kolei obowiązkową obroną tego trofeum.

Walkę w Rydze wygrał oficjalnie Briedis, który po pełnej chaosu, błędów sędziowskich i złamań regulaminu rywalizacji, zastopował Polaka w trzeciej rundzie. Po zakończeniu pojedynku, Łotysz nie został jednak w ringu ogłoszony nowym mistrzem świata. Przebieg walki, praca sędziego i rozstrzygnięcie zostały oficjalnie oprotestowane przez promującą Polaka grupę KnockOut Promotions.

Federacja WBO cały czas nie wydawała oficjalnego komunikatu dotyczącego mistrzowskiego pasa w wadze junior ciężkiej. Oficjalna strona internetowa organizacji za mistrza wciąż uznaje Oleksandra Usyka, który został wyznaczony oficjalnym pretendentem do tytułu mistrza świata w kategorii ciężkiej. 

Odpowiedź na pytanie, kto jest aktualnym mistrzem WBO wagi cruiser, znajdziemy prawdopodobnie po publikacji najnowszych rankingów federacji, które ogłaszane są pod koniec każdego miesiąca. Niewykluczone, że wobec ogromnego bałaganu związanego z walką Głowacki - Briedis, tytuł WBO wagi junior ciężkiej jest obecnie wakujący. 

 

Add a comment

Graham Houston ze zrozumieniem odnosi się do oburzenia polskich fanów boksu po sobotniej walce Krzysztofa Głowackiego (33-1, 19 KO) z Mairisem Briedisem (25-1, 18 KO). "Główka" przegrał pojedynek przez techniczny nokaut w trzeciej rundzie, jednak okoliczności porażki były bardzo kontrowersyjne. 

- Obejrzałem Głowackiego z Briedisem kilka razy. Doliczyłem się trzech powodów, które uzasadniałyby dyskwalifikację dla Briedisa, ale czy sędzia zdyskwalifikowałby w takiej atmosferze przypominającej kocioł? Moim zdaniem Briedis prawdopodobnie i tak by wygrał, ale rozumiem zdenerwowanie w Polsce - napisał pięściarski ekspert. 

W związku ze skandalem na ringu w Rydze grupa KnockOut Promtions złożyłą oficjalne protesty do federacji WBC i WBO, które miały sankcjonować pojedynek. Póki co szef federacji WBC oznajmił, że on z walką nie ma nic wspólnego, bo jego federacja z walki wycofała się przed pierwszym gongiem. Stanowisko WBO nie jest znane, ale wedle ostatnich doniesień World Boxing Organization również polsko-łotewskiej potyczki nie nadzorowała.

Add a comment

Echa sobotniego skandalu w walce Krzysztofa Głowackiego (33-1, 19 KO) z Mairisem Briedisem (25-1, 18 KO) nadal wybrzmiewają w bokserskich mediach na całym świecie. Osobny artykuł w internetowym wydaniu magazynu "The Ring" poświęcił sobotniemu pojedynkowi Anson Wainwright. 

Dziennikarz "Biblii Boksu" skrytykował postawę sędziego ringowego Roberta Byrda, który najpierw zachował się źle po uderzeniu łokciem, którym Briedis powalił na matę Głowackiego, a później przedłużył rundę o blisko w 10 sekund, podczas których Polak zaliczył nokdaun. 

"To był jeden z najgorszych wieczorów w karierze Roberta Byrda. Prawdopodobnie najgorszy." - ocenił ekspert "The Ring".

Wainwright w swoim tekście przytoczył też wypowiedzi rozczarowanego obrotem spraw Głowackiego i promotora polskiego pięściarza Andrzeja Wasilewskiego, który zgodnie z wcześniejszą deklaracją zabiega aktualnie oficjalną drogą o unieważnieniu wyniku feralnego boju. 

"Turniej WBSS w kategorii junior ciężkiej nie będzie miał właściwej legitymizacji, jeśli wynik tej walki się utrzyma. Na turnieju pozostaje poważna skaza z powodu tego skandalicznego pojedynku." - dodał później w osobnym komentarzy dziennikarz "Biblii Boksu".

Add a comment

 

Minęło kilkadziesiąt godzin, ale walka Mairisa Briedisa z Krzysztofem Głowackim dalej jest szeroko komentowana. A właściwie nie sam pojedynek, a wszystko, co działo się w ringu, bo w tym wypadku to różne sprawy.

Co do tego, że Briedis, który po walce paradował w koszulce z logo łotewskiej policji, celowo walnął Polaka w bandycki sposób łokciem nie ma wątpliwości. Sam zresztą to potwierdził. Co mógł zrobić sędzia? Zgodnie z regulaminami musi rozróżnić, czy faul był celowy czy nastąpił w ferworze walki. Byrd początkowo uważał chyba, że Głowacki udaje, bo poganiał go, aby wstał. Później jednak zmienił zdanie i ukarał Łotysza odjęciem punktu.

- Jeśli kontuzja następuje po ciosie umyślnym i zawodnik nie może kontynuować, walka jest przerywana i ten, który faulował, przegrywa - powiedział "Przeglądowi Sportowemu" jeden z sędziów i dodał: - W zasadach federacji IBF, WBA i, co ważne, WBO, jest zapis, który mówi, że pięściarz, który doznał kontuzji po faulu zamierzonym, nie może przegrać walki, jeśli efekt kontuzji spowoduje jej przerwanie. Patrzy się na karty punktowe i jeśli wygrywa - wygrał, jeśli przegrywa - jest remis. Zasada dotyczy jednak pojedynków, które trwają ponad cztery rundy. Jeśli są krótsze, ogłasza się brak werdyktu. Problem w tym, że faul na Głowackim nie pozostawił efektów na twarzy, więc pytanie, jak je ocenić. Inna sprawa, że sędzia w Rydze kontuzją Głowackiego raczej by się nie przejmował.

- Głowacki przegrał, bo... jest wielkim sportowcem i chciał walczyć. To smutna historia. Jako były zawodnik rozumiem go doskonale - mówi supervisor sobotniej walki z ramienia federacji WBO Istvan Kovacs.

Pełna treść artykułu w "Przeglądzie Sportowym" >>

 

Add a comment

 

Nawet półtora miliona dolarów mógł stracić Krzysztof Głowacki (31-2, 19 KO) po błędach sędziego Roberta Byrda w czasie walki wieczoru sobotniej gali w Rydze. Liczne pomyłki i łamanie regulaminu przez amerykańskiego arbitra kosztowały Polaka porażkę z Mairisem Briedisem.

Głowacki po przegranej odpadł z turnieju World Boxing Super Series. Przed sobotnim pojedynkiem nieoficjalnie mówiło się, że Polak za awans do finału WBSS ma otrzymać premię w wysokości 600 tysięcy dolarów.

Występ w finalne mógł oznaczać gażę oscylującą w granicach miliona dolarów. Polak z turniejem się pożegnał, chociaż promujący pięściarza z Wałcza Andrzej Wasilewski oficjalnie oprotestował rozstrzygnięcie walki.

To jednak nie wszystko. Jak informuje tvpsport.pl, Knockout Promotions zamierza złożyć pozew cywilny przeciwko Łotewskiej Federacji Bokserskiej, która sankcjonowała tamtą galę. W związku z tą sprawą Wasilewski zamierza nawiązać kontakt z jedną z najlepszych kancelarii na Łotwie.

 

Add a comment

Artur Szpilka w ostrych słowach skomentował w rozmowie z TVP Sport sobotnie wydarzenia na ringu w Rydze, gdzie Krzysztof Głowacki (33-2, 19 KO) w skandalicznych okolicznościach przegrał z Mairisem Briedisem (25-1, 18 KO).

- Sędzia ringowy to "kasztan" - powiedział o Robercie Byrdzie "Szpila", odnosząc się do zachowania Amerykanina po faulu, jakiego w drugiej rundzie dopuścił się na Głowackim Briedis. - Nie można namawiać zawodnika, by błyskawicznie wstawał z desek, jak ten oberwał łokciem w szczękę! Powinien otrzymać co najmniej pięć minut na dojście do siebie. Przecież taki atak sieje spustoszenie.

- On jest chory na głowę!? Mam nadzieję, że protesty przyniosą odpowiedni skutek. Tak nie może być! Gdybym ja taki numer wywinął w Anglii, to od razu zostałbym zdyskwalifikowany. Bez dyskusji - stwierdził Szpilka, który 20 lipca w Londynie zmierzy się z Dereckiem Chisorą (30-9, 21 KO).

Więcej na stronie TVP Sport >>

Add a comment

Szef Łotewskiej Federacji Bokserskiej Andrejs Ahmedovs zdradził w rozmowie z portalem sportacentrs.com, że ostatecznie ani organizacja WBC ani WBO nie sankcjonowały sobotniej walki pomiędzy  Krzysztofem Głowackim (33-1, 19 KO) i Mairisem Briedisem (25-1, 18 KO). 

Pierwotnie stawką półfinałowej potyczki turnieju World Boxing Super Series wagi junior ciężkiej miały być mistrzowskie pasy WBC i WBO, jednak najpierw swoje trofeum z pojedynku wycofała niezadowolona z obsady sędziowskiej World Boxing Council, a tuż przed samą walką z nadzorowania starcia wycofać się miała także World Boxing Organization, pozostawiając wszystko w rękach miejscowej federacji. 

- Przed walką było wiele pytań i wątpliwości. Każda z organizacji ma swoje przepisy i niedługo przed rozpoczęciem pojedynku organizatorzy postanowili, że pięściarze zaboksują tylko o miejsce w finale WBSS, a wszystko omówią później - powiedział serwisowi sportacentrs.com Ahmedovs, dodając, że liczy, iż zarówno pas WBO jak i WBC będą stawką walki finałowej WBSS pomiędzy Briedisem i Yunielem Dorticosem.

Sytuacja wokół sobotniego boju  jest zatem bardzo niejasna, nie tylko dlatego, że toczył się on i zakończył w kontrowersyjnych okolicznościach. Co prawda WBO w mediach społecznościowych pogratulowała zwycięskiemu Briedisowi zdobytego mistrzostwa, ale jeśli faktycznie WBO pojedynku ostatecznie nie sankcjonowała, to formalnie Polak wychodzący do ringu jako czempion WBO nie mógł stracić pasa nawet mimo porażki. Być może WBO usankcjonuje walkę "z datą wsteczną", jednak byłoby to rozwiązanie bardzo kontrowersyjne.

Add a comment

Nie jest wykluczone, że mimo sobotniej porażki z Mairisem Briedisem Krzysztof Głowacki (33-2, 19 KO) nie straci tytułu mistrza świata WBO wagi junior ciężkiej. I wcale nie chodzi o rażące naruszenia bokserskich przepisów, do których doszło na gali w Rydze...

Rzecz w tym, że do tej pory, mimo iż od zakończonego zwycięstwem Briedisa przez techniczny nokaut w trzeciej rundzie pojedynku, minęło kilkadziesiąt godzin, nadal nie jest jasne, czy uczestnicy polski-łotewskiego półfinału WBSS bili się w ogóle o jakiekolwiek mistrzowskie trofeum. 

Pierwotnie stawką walki Głowacki - Briedis miały być dwa pasy - wakujący WBC i należący do Polaka WBO, lecz rano w dniu boju szef WBC w proteście przeciwko "dyskryminującej" jego federację obsadzie sędziowskiej wycofał się z sankcjonowania potyczki. Później co prawda oświadczył, że jest gotów pójść na kompromis, jeśli skład sędziowski zostanie skorygowany, lecz ostatecznie nic się w tej kwestii nie zmieniło. 

Teraz okazuje się, że nie wiadomo, czy "Główka" i Briedis bili się o trofeum WBO (choć na oficjalnym koncie Twitter federacji ukazały się gratulacje dla "nowego mistrza"). Pewności co do tego nie ma również menadżer Łotysza Raimons Zeps, który swoje wątpliwości wyraził w rozmowie z serwisem sportacentrs.com.

Jak sprawa się zakończy, czas pokaże... Tymczasem promująca Krzysztofa Głowackiego grupa KnockOut Promotions zamierza oficjalnie oprotestować niekorzystny wynik walki, zwracając uwagę na liczne nieprawidłowości w trakcie przegranego pojedynku.

Add a comment