Patronat medialny


 


Władze federacji WBO poinformowały, że przygotowują nowe protokoły bezpieczeństwa, które pozwolą na przywrócenie organizacji walk mistrzowskich. World Boxing Organization jest także jedyną bokserską federacją, która na czas pandemii koronawirusa postanowiła nie aktualizować swoich rankingów.

Odmrożenie działań WBO to dobra wiadomość dla Krzysztofa Głowackiego, który wkrótce stoczy walkę o wakujący tytuł mistrza świata wagi junior ciężkiej z Lawrencem Okoliem. Jeszcze niedawno planowano, że pojedynek odbędzie się w maju lub czerwcu na jednej z gali w Wielkiej Brytanii.

Na razie nie wiadomo, kiedy mogłoby dojść do walki Polaka z Brytyjczykiem. Pojedynek ma odbyć się na jednej z gal organizowanych przez Eddiego Hearna, który jest promotorem Okoliego i prowadzi od miesięcy rozmowy w tej sprawie z promującą Głowackiego grupą KnockOut Promotions.

Jeśli do tego starcia dojdzie na Wyspach Brytyjskich, niemal na pewno wydarzenie odbędzie się bez udziału publiczności. Sytuacja epidemiczna w Wielkiej Brytanii cały czas jest trudna i organizacja imprez masowych w tym roku jest wątpliwa.

Add a comment

Prawdopodobnie w najbliższych miesiącach w Wielkiej Brytanii dojdzie do walki o wakujący pas WBO kategorii junior ciężkiej pomiędzy Krzysztofem Głowackim (31-2, 19 KO) i Lawrencem Okolie (14-0, 11 KO). Niepokonany Wyspiarz przyznał podczas podcastu Matchroom Boxing, że "Główkę" ma już dobrze rozpracowanego.

- Myślę o tym gościu już od sześciu miesięcy - zdradził "The Sauce". - Obejrzałem dużo jego walk, znam dobrze jego mocne strony, trudno mi mówić o jego słabościach.

- Głowacki Ma doświadczenie, ciężko go trafić więcej niż jednym ciosem na raz. To jest dobry zawodnik na światowym poziomie. Był mistrzem świata, przegrał tylko z Usykiem i kontrowersyjnie z Briedisem. Ja jestem jednak pewien, że wygram przez nokaut, ale gadać można dużo, zobaczymy, jak to wyjdzie w ringu - dodał Okolie.

Niewykluczone, że konfrontacja Krzysztofa Głowackiego z Lawrencem Okoliem będzie atrakcją jednej z lipcowych gal organizowanych w posiadłości rodziny Hearnów w hrabstwie Essex. Wcześniej jednak BBBofC musiałaby zezwolić na toczenie w Wielkiej Brytanii pojedynków mistrzowskich, na co chwilowo - ze względu na epidemię koronawirusa - zgody nie ma.

Add a comment

Choć póki co brytyjska komisja bokserska w związku z epidemią koronawirusa zakazuje organizacji pojedynków mistrzowskich, Lawrence Okolie (14-0, 11 KO) wierzy, iż na jednej z pierwszych letnich gal Eddiego Hearna zmierzy się w walce o wakujący pas WBO wagi junior ciężkiej z Krzysztofem Głowackim (31-2, 19 KO). Brytyjczyk jest przekonany, że z konfrontacji z "Główką" wyjdzie zwycięsko.

- Dla Głowackiego to będzie już ostatnia szansa. Być może w jego oczach on ma przewagę doświadczenia, a ja nie boksowałem jeszcze z żadnym mistrzem, więc liczy na łatwą robotę - analizuje "The Sauce". - Nie będę zaskoczony, jeśli on będzie faworytem. Przegrał w końcu tylko z Oleksndrem Usykiem i z Briedisem, który według mnie powinien zostać zdyskwalifikowany. 

- Głowacki, gdy po raz ostatni wychodził do ringu, dostał nokaut, a teraz znów czeka go walka z mocno bijącym rywalem. Zobaczymy, jak to się skończy - mówi Okolie i dodaje: - Nie zamierzam nic ujmować Głowackiemu, to bardzo dobry zawodnik, ale po tej ostatniej walce musi mu być ciężko. Myślę, że go znokautuję, zgodnie z przepisami!

Add a comment

Krzysztof Głowacki (31-2, 19 KO) i Kamil Szeremeta (21-0, 5 KO) trenują od kilku miesięcy do walk o mistrzostwo świata. Pojedynki obu pięściarzy grupy KnockOut Promotions z powodu pandemii koronawirusa wciąż nie mają potwierdzonych terminów.

Głowackiego czeka bój o wakujący tytuł mistrza świata WBO wagi junior ciężkiej z Lawrencem Okoliem, zaś Szeremeta postara się odebrać pas IBF wagi średniej Giennadijowi Gołowkinowi. Obie walki mogą zostać rozegrane bez udziału publiczności.

- Wiele wskazuje też na to, że obie walki odbędą się bez kibiców - zdradził w rozmowie z TVP Sport Andrzej Wasilewski, promotor polskich pięściarzy.

- Ciągle czekamy na konkretne daty i miejsca. Kierunki są znane – Krzysiek ma walczyć w Anglii, a Kamil w USA. Ciągle jesteśmy w kontakcie z zainteresowanymi obozami, wierzę, że wszyscy dotrzymają słowa - dodaje szef KnockOut Promotions.

Add a comment

- Potrzeba dwóch miesięcy, może chwilki dłużej, żeby mógł wejść do ringu - mówi "Przeglądowi Sportowemu" Fiodor Łapin, trener Krzysztofa Głowackiego (31-2, 19 KO), który przygotowuje się do walki z Lawrencem Okoliem (14-0, 11 KO). Pięściarze zaboksują o wakujący tytuł mistrza świata federacji WBO wagi junior ciężkiej.

Pomimo epidemii koronawirusa i zamkniętych sal treningowych, Głowacki stara się nie tracić czasu. Wraz z trenerem Łapinem buduje formę na zajęciach prowadzonych w lesie lub przydomowym ogródku.

- Gdyby przyszła informacja, że walka jednak za półtora miesiąca, to trzeba sobie radzić. Krzysiek i kilku innych mają swoje lata i sukcesy, znają organizmy i muszą utrzymywać formę tak, żeby szybko móc wejść na najwyższe obroty - przekonuje trener Łapin.

- Przygotowujemy się do tego, co chcemy wykonać później. Tęsknimy za salą, spędziliśmy tam całe życie, a teraz pierwszy raz taka sytuacja - dodaje główny szkoleniowiec grupy KnockOut Promotions.

Pomimo, że Głowacki i Okolie do walki o tytuł World Boxing Organization zostali wyznaczeni jesienią, to data ich pojedynku nie została do tej pory potwierdzona. Przed wybuchem epidemii mówiło się, że walka może odbyć się w maju lub czerwcu na Wyspach Brytyjskich.

Add a comment

Krzysztof Głowacki (31-2, 19 KO) mimo trwającej już 10 miesięcy przerwy w startach i wciąż niepewnych perspektyw na najbliższą przyszłość stara się nie tracić dobrego nastroju i mocno szykuje się do powrotu na ring, którym ma być mistrzowski pojedynek o wakujący pas WBO z Lawrencem Okolie (14-0, 11 KO). Zapraszamy do wysłuchania rozmowy z "Główką".

Add a comment

Jak na Ukrainie walczy się z koronawirusem? Musiał pan ograniczyć treningi na świeżym powietrzu?
Oleksandr Usyk: Czuję się znakomicie i dzięki Bogu mogę normalnie trenować. Mieszkam jakieś 50–60 kilometrów od Kijowa. Policjanci nie chodzą po lasach, bo uznają, że raczej nikogo tam nie spotkają. W każdym razie kiedy wybieram się na przebieżkę, to nikt mnie nie ściga. Mam też salę treningową, do której zawsze mogę pojechać. Pozostaje ona do wyłącznej dyspozycji mojego zespołu.

Kiedy odbędzie się pana walka z Dereckiem Chisorą?
Możemy tylko przypuszczać, że dojdzie do niej latem. Nie wiadomo, jak długo potrwa kwarantanna w Anglii. Promotor Eddie Hearn powiedział, że być może przyjdzie nam walczyć w Arabii Saudyjskiej, jeśli tam szybciej zostaną zdjęte obostrzenia. Czekam na datę, wtedy rozpocznę mocne treningi w ramach przygotowań. Teraz jednak żyję tak, jak zwykły człowiek. Każdego dnia ćwiczę, ale i oczekuję na bardzo ważne święto – Wielkanoc. Jako prawosławni będziemy je obchodzić za dwa dni (rozmowa odbyła się w piątek 17 kwietnia – przyp. red.). Modlę się i szykuję, bo w niedzielę wypowiemy słowa „Chrystus zmartwychwstał”.

Oglądał pan walkę Krzysztofa Głowackiego z Mairisem Briedisem, którą Łotysz wygrał w dużej mierze dzięki uderzeniu Polaka łokciem?
Tak. Nie wiem dlaczego, ale przed walką skłaniałem się ku wygranej Krzysztofa. Bardzo nie spodobało mi się to, co zrobił Mairis. Zachował się nieprofesjonalnie. Jak to się skończyło, anulowano wynik?

Federacja WBO odebrała pas Briedisowi, Głowacki ma powalczyć o niego z Brytyjczykiem Lawrence’em Okoliem. Jednak Łotysz i tak awansował do finału drugiego sezonu World Boxing Super Series. Czeka go walka z Yunielem Dorticosem.
Wynik trzeba było unieważnić, a walkę uznać za nieodbytą. Faulując w ten sposób, Briedis bardzo mocno naruszył przepisy. Ten łokieć wstrząsnął Głowackim. A tymczasem turniej WBSS trwa i czeka nas walka o Puchar Muhammada Alego... Pierwszy sezon był kapitalny, skupił na sobie wielką uwagę. Jestem wdzięczny organizatorom, że wpadli na taki pomysł, że zawody się odbyły i mogłem je wygrać. Ale drugi turniej nijak ma się do pierwszego. Rozumiem, że wszystkim zależy, aby go dokończyć, ale nikogo to już nie interesuje.

Pełna treść artykułu w "Przeglądzie Sportowym" >>

 

Add a comment

Kamil Szeremeta (21-0, 5 KO) i Krzysztof Głowacki (31-2, 19 KO) dalej trenują indywidualnie przed czekającymi ich walkami o mistrzostwo świata. W marcu pięściarze grupy KnockOut Promotions mieli odbyć zgrupowanie w Zakopanem, ale plany uległy zmianie z powodu epidemii koronawirusa, która wywraca do góry nogami cały bokserski kalendarz.

Głowacki wkrótce zaboksuje o mistrzowski pas WBO w limicie kategorii junior ciężkiej z Brytyjczykiem Lawrencem Okoliem (14-0, 11 KO). Rywalem Szeremety w pojedynku o tytuł IBF wagi średniej będzie z kolei Giennadij Gołowkin (40-1-1, 35 KO). Polacy są oficjalnymi pretendentami do mistrzowskich pasów, więc mogą być pewni, że nie stracą swojej szansy na pojedynek o tytuł.

Na początku roku zakładano, że obaj pięściarze wyjdą do ringu przełomie marca i kwietnia. Teraz wydaje się, że walki mistrzowskie z udziałem Polaków odbędą się najwcześniej w lipcu. Być może trzeba będzie poczekać na nie nawet do jesieni.

Do obu pojedynków ma dojść na galach organizowanych przed Eddiego Hearna, który chciałby latem zorganizować pierwsze imprezy od momentu wybuchu pandemii. Do grupowych treningów, pięściarze grupy KnockOut Promotions powrócą najwcześniej za kilka tygodni.

Add a comment

Federacja WBO poinformowała, że co najmniej do czerwca nie będzie aktualizować swoich rankingów. World Boxing Organization uznała, że z powodu nieaktywności pięściarzy na niemal całym świecie, aktualizowanie rankingów w najbliższych tygodniach nie będzie miało sensu.

Wcześniej WBO oświadczyła, że nie zamierza sankcjonować żadnych mistrzowskich pojedynków co najmniej do końca maja. W ostatnich rankingach WBO znalazły się nazwiska trzech Polaków.

Po porażce z Robertem Heleniusem z klasyfikacji najlepszych pięściarzy wagi ciężkiej usunięto Adama Kownackiego. Najwyżej notowany jest Krzysztof Głowacki, który jest liderem w rankingu kategorii junior ciężkiej. Pięściarz z Wałcza za kilka tygodni może zaboksować o wakujący tytuł mistrza świata z drugim w klasyfikacji Brytyjczykiem Lawrencem Okoliem.

Ósme miejsce w rankingu wagi super średniej zajmuje Robert Parzęczewski, zaś dziewiąty w dywizji średniej jest Kamil Szeremeta. Białostoczanin wkrótce będzie boksował o mistrzostwo świata federacji IBF z Giennadijem Gołowkinem, przez co ze względów regulaminowych zniknie z rankingu WBO.

Add a comment

 

Z powodu pandemii koronawirusa sport na niemal całym świecie stanął. Nie inaczej jest z boksem zawodowym. Wiele wielkich gal, na które kibice czekali z wypiekami na twarzach, zostało przełożonych i tak naprawdę nie wiadomo kiedy się odbędą. Brak gal oznacza brak wypłat dla pięściarzy. - Każdy się boi - przyznał "Super Expressowi" były mistrz świata WBO wagi junior ciężkiej Krzysztof Głowacki (31-2, 19 KO).

- Jeżeli ten wirus nie odpuści to zrobi się bardzo ciężka sytuacja. Ja na szczęście mam za co żyć, bo miałem z czego odłożyć i nie opuścili mnie sponsorzy, za co bardzo im dziękuję - mówi dwukrotny czempion globu w kategorii do 90,7 kg.

Mimo kwarantanny "Główka" aktywnie spędza czas. - Wykańczam ogródek, postawiłem pergole. Jest co robić - uśmiecha się Głowacki, który nie zaniedbuje treningów: - W garażu urządziłem sobie małą siłownię, a w poniedziałek trener Łukasz Malinowski przywiezie mi worek treningowy, będzie na czym ćwiczyć. Nie poddaję się, walczę jak mogę - tłumaczy pięściarz grupy KnockOut Promotions.

Pełna treść artykułu w "Super Expressie" >>

 

Add a comment

Krzysztof Głowacki na walkę o tytuł poczeka przynajmniej do czerwca, ale mimo kwarantanny dba o formę. Oprócz treningów sporo czas poświęca pracy w ogrodzie. – Zacząłem robić ogrodzenie, przywieźli nam też pergole, na nudę nie narzekam – przyznał w rozmowie z Tvpsport.pl.

Jak dbasz o formę w czasie kwarantanny?
Krzysztof Głowacki: Mieszkam blisko lasu, więc we wtorki, czwartki i soboty biegam, najczęściej z Arturem Szpilką. Do tego technikę ćwiczę w garażu, mam też hantle itd. więc siłownia też jest. Drążek, poręcze, pompki, o kondycję dbam jak należy. Mam też ten komfort, że blisko mnie mieszka trener Fiodor Łapin, to czasami wpada do garażu i jakąś tarczę się zrobi.

Widziałem na twoich mediach, że m.in. rąbałeś drewno, czyli przyjemne z pożytecznym.
Dokładnie. Tak kiedyś pięściarze trenowali, do tego to bardzo fajna praca. Teraz jest czas na wiele rzeczy, na które nie było wcześniej. Zacząłem np. robić ogrodzenie, przywieźli nam też pergole, na nudę nie narzekam. Jak nie było tego wirusa to co chwilę ktoś dzwonił i trzeba było jechać to tu, to tam, a teraz jest spokój.

Federacja WBO ogłosiła kilka dni temu, że nie będzie sankcjonować mistrzowski walk do końca maja. Wychodzi więc na to, że do ringu wyjdziesz najwcześniej w czerwcu, czyli rok po ostatnim pojedynku z Mairisem Briedisem.
To niczyja wina, trzeba się z tym pogodzić i nie ma się co denerwować, czy wkurzać. Takie wkurzanie się tylko pogorszy sprawę. Nic się nie dzieje bez przyczyny, poradzimy sobie z wirusem i wrócimy na ring. Takie przerwy mi się już zdarzały, jestem coraz starszym zawodnikiem i nie będę walczyć co 3-4 miesiące. Jestem cierpliwy, poczekam ile trzeba na walkę o tytuł.

Pełna treść artykułu na Tvpsport.pl >>

Add a comment