onet.pl sport



Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 


9 września na stadionie MOSiR w Radomiu dojdzie do ciekawie zapowiadającej się walki Krzysztofa Zimnocha (22-1-1, 15 KO) z Amerykaninem Joey'em Abellem (33-9, 31 KO). Kibice, którzy wybiorą się na to wydarzenie obejrzą także m.in. pojedynek Alberta Sosnowskiego z Łukaszem Różańskim oraz walkę Sergieja Werwejki z Nagym Aguilerą.
 

Kup bilet, zobacz na żywo walki Zimnoch - Abell i Sosnowski - Różański >> 

Add a comment

Krzysztof Zimnoch (22-1-1, 15 KO) przygotowuje się w Londynie do największego wyzwania w zawodowej karierze. 9 września na gali na stadionie MOSiR w Radomiu 33-latek zmierzy się z mocno bijącym Joey'em Abellem (33-9, 31 KO).  Zimnoch już kilka tygodni temu rozpoczął sparingi przed pojedynkiem z Amerykaninem.

 

Kup bilet, zobacz na żywo walki Zimnoch - Abell i Sosnowski - Różański >> 

Add a comment

- Czy on ma ciężką rękę? To się okażę 9 września. Być może nie będzie miał okazji jej wykorzystać. Jego siłę ciosu będę mógł ocenić dopiero po walce - mówi Krzysztof Zimnoch (22-1-1, 15 KO), który 9 września na gali w Radomiu skrzyżuje rękawice z Amerykaninem Joey'em Abellem (33-9, 31 KO). Pojedynek został zakontraktowany na dwanaście rund.

Jak przebiegają przygotowania do walki z Joey'em Abellem?
Krzysztof Zimnoch: Znakomicie, tak jak zawsze powtarzam, mam idealne warunki stworzone w Londynie do przygotowań i staram się wykorzystać je najlepiej, jak tylko to możliwe. Pracujemy każdego dnia z Richardem Williamsem nad techniką i rozwijaniem moich atutów.

W Londynie nie brakuje wysokich mańkutów do sparingów?
O sparingi nigdy się tutaj nie martwiłem i tak jest cały czas. Mamy z kim sparować. Raz te sparingi wychodzą lepiej, raz gorzej, ale praca jest wykonywana. Wiadomo, że sparingów nie toczy się po to, żeby je wygrać, tylko, żeby się czegoś nauczyć. Ja na sparingach realizuję to, czego oczekuje ode mnie Richard, a czasami zmienia się to co rundę.

Kilka tygodni temu brałeś udział w kręceniu trailera przed walką z Abellem. Byliście na stadionie w Radomiu przez całą noc. Czy rozstawiony na środku boiska piłkarskiego ring robi na tobie wrażenie?
Na pewno fajnie, że promotorzy szukają nowych ciekawych miejsc na gale i mam nadzieje, że to będzie generować zainteresowanie. Ja specjalnie nie skupiam się na tym, co będzie dookoła, bo interesuje mnie jedynie ring i Joey Abell. Oczywiście, wyglądało to ciekawie i nietypowo jak na galę bokserską. Liczę, że 9 września będzie wspierało nas wielu kibiców i ten stadion zapełni się ludźmi.

Czy twój system przygotowań przed tą walką zmienił się z racji tego, że boksujesz z mańkutem?
Generalnie cały czas pracujemy nad techniką, wytrzymałością i planem na walkę. Wiadomo, że kiedy przygotowujemy się do walki z zawodnikiem leworęcznym to te założenia się zmieniają, ale nie wprowadzamy wielkich zmian. Mamy plan na walkę, z resztą wszyscy wiedzą, że z mańkutem boksuje się inaczej, niż z zawodnikiem praworęcznym.

Abell nie jest typowym mańkutem, bo nie dość, że jest wysoki to jeszcze ma bardzo ciężką lewą rękę.
Nie zastanawiam się nad tym, bardziej skupiam się nad tym, co sam mam zrobić w ringu. Czy on ma ciężką rękę? To się okażę 9 września. Być może nie będzie miał okazji jej wykorzystać. Jego siłę ciosu będę mógł ocenić dopiero po walce. Myślę, że ja też mam czym uderzyć. Na pewno będzie to dużo trudniejszy test, niż dwie poprzednie walki i jestem wdzięczny promotorom, że poziom rywali idzie do góry.

Czy to oznacza, że zobaczymy jeszcze lepszego Zimnocha niż ostatnio?
Na pewno, bo tak naprawdę mój boks się dopiero zaczyna. Ja sam, jak i kibice przekonają się, ile jestem wart dopiero, kiedy zaboksuję z bardzo wymagającym pięściarzem w sile wieku, który naprawdę będzie mógł przetestować moje możliwości.

Abell będzie takim zawodnikiem, czy nie przewidujesz z nim problemów w ringu?
Wszystko okaże się 9 września. Ja mocno wierzę w siebie i naprawdę wierzę w to, że mogę zostać mistrzem świata w zawodowym boksie. To oznacza, że na swojej drodze przewiduję dużo trudniejszych rywali niż Abell. To niewygodny pięściarz i sprawił już problemy zawodnikom ze światowej czołówki, więc zanim zacznę mówić o przyszłości, najpierw trzeba się z nim uporać.

Macie go rozpracowanego?
Tak, ja oglądam walki Abella każdego dnia. Robię tak przed każdym pojedynkiem i dobrze się z tym czuję. Mój trener miał rozpracowanego Abella już na początku przygotowań, oglądamy też jego walki razem. Wiemy, co robić w ringu i będziemy chcieli to pokazać 9 września. Ile by nie mówić, po prostu trzeba wejść do ringu i wygrać walkę.

Dlaczego w czerwcu po walce Tomasza Adamka z Solomonem Haumono zdecydowałeś się wyzwać "Górala" na pojedynek?
Napisałem na Facebooku, że chętnie spotkam się w ringu z Adamkiem po jego ostatniej walce, ponieważ chciałem podzielić się z kibicami swoją opinią na ten temat. To nie było napisane pod wpływem chwili, po prostu wiem, że jestem lepszym pięściarzem od Adamka i chętnie to udowodnię w ringu.

Kibice zarzucali ci, że porywasz się z motyką na słońce.
Chciałbym, żeby wszyscy mnie dobrze zrozumieli. Bardzo szanuję Tomka za jego wspaniałą karierę, mogę powiedzieć nawet, że jest moim idolem w wielu względach. Podziwiam jego za ciężką pracę i sukcesy, które osiągał, jednak na dzisiaj wiem, że jestem od niego lepszy. Czy będzie mi dane to udowodnić w ringu? Tego bym sobie życzył.

Nie brakuje głosów, że po znokautowaniu dwóch wiekowych Amerykanów poczułeś się niezniszczalny i rzucasz za dużo wyzwań.
Wydaje mi się, że trochę na tym polega boks. Każdy pięściarz ma swoje marzenia i mierzy wysoko. Ja nikogo nie obrażam, nie umniejszam nikogo dokonań czy umiejętności, po prostu twierdzę, że jestem w stanie wygrać z każdym polskim zawodnikiem w wadze ciężkiej. Czy poczułem się niezniszczalny? W boksie wygrane napędzają, a ja też wiem, jak dobrą i ciężką pracuję wykonuję każdego dnia na sali treningowej. Im więcej będę wygrywał, tym bardziej będę czuł się niezniszczalny. Nie ma chyba nic złego w pewności siebie, dopóki nie przeradza się ona w lekceważenie czy obrażanie innych.

Często mówisz o dużych nazwiskach, z którymi mógłbyś się zmierzyć w grudniu. To wtedy masz stoczyć kolejną walkę?
Nie zamierzam teraz wypowiadać się na ten temat. Na razie interesuje mnie tylko Joey Abell i gala w Radomiu. Tam najpierw muszę wykonać swoją pracę, żeby myśleć o przyszłości. Mam nadzieję, że Amerykanin przyjedzie przygotowany i stworzymy widowisko, którego ludzie długo nie zapomną.

Kup bilet, zobacz na żywo walki Zimnoch - Abell i Sosnowski - Różański >> 

Add a comment

- Żeby wyłonić najlepszego Polaka w wadze ciężkiej, trzeba by zorganizować turniej, ale to mało możliwe. Uważam, że to ja jestem najlepszy i liczę, że wkrótce to udowodnię - mówi nam Krzysztof Zimnoch (22-1-1, 15 KO) w wywiadzie dla "Super Expressu". Pięściarz z Białegostoku szykuje się do zaplanowanej na 9 września w Radomiu walki z Amerykaninem Joeyem Abellem (33-9, 31 KO).

Super Express: Zaskoczył cię wynik walki Kownackiego ze Szpilką?
Krzysztof Zimnoch: Kownacki wszedł do ringu i wykonał swoją robotę. Szpilka nie był sobą, spalił się mentalnie. Nie wytrzymał tej walki psychicznie, przegrał ją już w szatni. Artur od wyjazdu do USA nie zrobił żadnego postępu. Może w walce z Wilderem do momentu nokautu pokazywał się z dobrej strony, ale teraz to wygląda tak, jakby się cofnął o kilka lat.

Mocno paliłeś się do walki ze Szpilką, teraz ta perspektywa się oddaliła?
Raczej tak. Znokautowanie Szpilki to miała być moja robota. Gratuluję Adamowi zwycięstwa, pokazał się z dobrej strony i pewnie niedługo dostanie jakąś dużą walkę. Nie ukrywam, że chciałbym kiedyś spotkać się z nim w ringu.

Kto twoim zdaniem jest numerem jeden w wadze ciężkiej w Polsce?
Ja, i w najbliższym czasie chcę to udowodnić. Myślę, że po jednej, dwóch walkach pojawię się w rankingach i w przyszłym roku będę mógł stawiać czoła najlepszym na świecie. Moim celem jest mistrzostwo świata.

Cała rozmowa z Krzysztofem Zimnochem na se.pl >>

Kup bilet, zobacz na żywo walki Zimnoch - Abell i Sosnowski - Różański >>

Add a comment

Leworęczny Joey Abell (33-9, 31 KO) zawodowo boksuje od dwunastu lat, i - nie tylko swoim zdaniem - nigdy nie walczył lepiej niż teraz. Dwa kolejne nokauty, w tym na niepokonanym Johnem Nofire (19-0) podczas gali Premier Boxing Champions, to dorobek z którym 36-letni Abell wyjdzie 9 września na ring w Radomiu bić się z Krzysztofem Zimnochem (22-1, 15 KO).

Nie lubisz być odskocznią dla kariery dla innych. Innymi słowy – nie lubisz być tym, kogo w USA nazywa się „oponnent” czyli przeciwnik. Tylko przeciwnik.
Joey Abell: A kto lubi? Ja sobie doskonale zdaję sprawę z tego, ile czasu zostało mi w boksie na wysokim poziomie. Dlatego walczę tak jak walczę - nie tracę czasu na tańczenie wokół rywala. To zbyt ryzykowne. Biorę sprawę w swoje ręce od początku pierwszej rundy. Dosłownie i w przenośni. Zawsze, nawet jako amator, miałem cios, który nokautuje - teraz do tego dołączyła moja ogólna sprawność fizyczna. Miałem na deskach Pulewa... ale nie potrafiłem tego wykorzystać, zawsze czegoś brakowało. Teraz wiem, że mogę - ale nie muszę - wygrywać walk szybko, jednym ciosem.  

Dwie kolejne walki,  dwie wygrane przed czasem, Najbardziej spektakularna, bo przed kamerami Premier Boxing Champions, to wygrana z niepokonanym (19-0) Johnem Nofire. Teraz Krzysztof Zimnoch.
Podobna sprawa. Pan Zimnoch to też na pewno pięściarski prospekt. Ale patrząc na jego boks, jestem  przekonany, że moje ogólne przygotowanie atletyczne sprawi, że będzie to dla Polaka najtrudniejszy test w karierze. Pan Zimnoch  walczył z kilkoma pieściarzami, którzy byli naprawdę dobrzy... kiedy byli u szczytu swojej kariery. Po  walce będę mógł na zimno ocenić jego umiejętności. Wziąłem kontrakt w Polsce, bo jestem przekonany, że wygram. Jest ciężki obóz, sporo czasu włożone w treningi - nie po to ciężko teraz pracuję, żeby przegrać.

Wspominałeś, że problemem Krzysztofa Zimnocha będzie Twoja ogólna sprawność fizyczna. Nie wspomniałeś o sile ciosu.
Bo to wiadomo... ale nie ma znaczenia, jak mocno bijesz, kiedy nie potrafisz trafić. Jestem bardzo skoncentrowany, być może najbardziej w karierze. Pojawiła się realna szansa na poważną przyszłość w tym sporcie. Trzy kolejne zwycięstwa - nie nastawiam się na KO w Radomiu, będzie co będzie – to się będzie liczyło dla każdego promotora.    

"Joey był naprawdę wybitnym atletą. Już na studiach był testowany przez trzy kluby National Football League. Grał w linii defensywnej, był twardzielem...ale też człowiekiem, który zbyt na luzie podchodził do treningów" - mówi trener Abella, Ron Lyke, który pracował między innymi z Calebem Truaxem. "Wydawało mu się, że wszystko  przyjdzie łatwo. Na Pulewa wyszedł praktycznie bez sparingu. Tak na serio za trening zabrał się przed walką z Nofire i od tego czasu mam go ciągle na sali, waży około 114 kg i tyle chciałbym, żeby miał w Radomiu. Joey po dwóch zwycięstwach uwierzył w siebie, uwierzył w przyszłość w boksie.  Właśnie to, w połączeniu z nokautującą siłą w obu rękach, czyni go teraz szczególnie niebezpiecznym".

Kup bilet, zobacz na żywo walki Zimnoch - Abell i Sosnowski - Różański >>

Add a comment

Krzysztof Zimnoch (22-1-1, 15 KO) bardzo szybko odpowiedział na słowa Adama Kownackiego (16-0, 13 KO) wspominającego wspólne sesje sparingowe z białostoczaninem. "Baby Face" stwierdził, że pomimo braku formy, wygrywał sparingi z przebywającym w tamtym czasie w USA rodakiem.

- Na temat naszych sparingów nie będę się wypowiadał, bo jak się wypowiem, to będzie ci głupio. Na razie nie będę zdradzał tego co pamiętam z tamtych sesji, ale chętnie się z tobą zmierzę - stwierdził Zimnoch.

- Mam ci za złe, że zabrałeś mi Artura Szpilkę. To miała być moja robota, ale i tak gratuluję tego zwycięstwa - zakomunikował pięściarz z Białegostoku, który 9 września na gali w Radomiu skrzyżuje rękawice z mającym ostatnio bardzo dobrą passę Amerykaninem Joey Abellem.

 Kup bilet, zobacz na żywo walki Zimnoch - Abell >>

 

Add a comment

W czerwcu mogło dojść do walki Krzysztofa Zimnocha (22-1-1, 15 KO) z Adamem Kownacki (16-0, 13 KO). Pojedynek mógł odbyć się podczas Polsat Boxing Night w Gdańsku, jednak Zimnoch odmówił, zastrzegając, że chętnie zmierzy się z Kownackim w późniejszym terminie. Białostoczanin cały czas podtrzymuje swoje słowa.

- Świat bokserski stoi przed Kownackim otworem i tylko od niego zależy, co dalej będzie robił. Wydaje mi się, że powinien podpisać kontrakt z dobrym promotorem i ciężko trenować. Niedługo na pewno spotkamy się w ringu - deklaruje Zimnoch w rozmowie z serwisem Sportowefakty.wp.pl.

Na razie Zimnoch skupia się jednak na zaplanowanej na 9 września gali w Radomiu, gdzie jego rywalem będzie mocno bijący Amerykanin Joey Abell (33-9, 31 KO). To trzeci rywal z USA, z którym przyjdzie Polakowi skrzyżować w tym roku rękawice.

 Kup bilet, zobacz na żywo walki Zimnoch - Abell >>

 

Add a comment

Krzysztof Zimnoch (22-1-1, 15 KO) skomentował na Facebooku wczorajszą wygraną Adama Kownackiego (16-0, 13 KO) z Arturem Szpilką (20-3, 15 KO). Pięściarz z Białegostoku dodał, że mimo porażki "Szpili" nadal jest otwarty na konfrontację z nim.

- Gratulacje Adam Kownacki! W ringu cały czas wiedział, co robi. W każdej prawie akcji bił prawym prostym na tułów. To był klucz do zwycięstwa. To po ciosach na tułów Artur Szpilka opuszczał ręce, wyginał się głową do przodu i wtedy Adam mógł bić seriami na górę - ocenił Zimnoch. - Jeśli bijesz na tułów, to zawodnik taki jak Szpilka po prostu tak się zachowuje. Jest silny i ma wysokie ego, ale ciosami na tułów można go złamać. Sam Adam powiedział po walce, że jak trafił pierwszym prawym na dół to wiedział, że wygra. Artur musi się teraz podnieść po tej porażce, musi pokazać kim jest.

- Jeśli będzie potrafił odbudować się mentalnie, to będzie dalej boksował. Życzę mu z całego serca, żeby wrócił na ring, bo chcę dać kibicom naszą walkę. Wierzę, że tak będzie. Ja trenuję i dalej robię swoje. Będę walczył z każdym, kogo zakontraktują mi promotorzy - dodał białostoczanin, który 9 września w Radomiu skrzyżuje rękawice z Joey Abellem (33-9, 31 KO).

Kup bilet, zobacz na żywo walki Zimnoch - Abell >>

Add a comment

- Szpilka i Kownacki nazywają się najlepszymi polskimi ciężkimi, ale dopóki nie zmierzą się ze mną, nie mają prawa tak się nazywać. To ja jestem najlepszy - mówi Krzysztof Zimnoch (22-1-1, 15 KO) w rozmowie z WP SportoweFakty, oceniając jutrzejszą walkę pomiędzy Arturem Szpilką i Adamem Kownackim.

Mimo, że nie ma pan dobrych relacji z Arturem Szpilką, to w wywiadach przyznaje pan, że to on jest faworytem walki z Adamem Kownackim. Jakie są pana przewidywania przed sobotnim pojedynkiem?
Krzysztof Zimnoch: Zwycięstwo będzie zależało od ciosów na tułów. Adam Kownacki w trakcie walk nie chroni głowy, bo wie, że ma ją twardą jak kamień. Chroni niższe partie ciała, bo wie, że to jego słaby punkt. Jeżeli Artur skoncentruje się na tułowiu, to pewnie wygra przed czasem. Chyba, że będzie zadawał dużo ciosów na głowę, zrani go i tak poobija mu oczy, że walka zostanie przerwana. O nokaut będzie ciężko, bo - jak wspomniałem - Adam jest twardy. Z kolei Artur porusza się bardzo szybko, cały czas będzie uciekał nogami i głową. Jedyną szansą dla Adama będą ciosy na tułów, a zwłaszcza na wątrobę.

Adam Kownacki zaskakuje pewnością siebie. Mówi, że jego walka z Arturem Szpilką to będzie starcie dwóch najlepszych polskich pięściarzy wagi ciężkiej. Jak odniesie się pan do tych słów?
Myślę, że Adam trochę się zapędził z tym stwierdzeniem. Nie zgodzę się z nim, bo to ja jestem najlepszych polskim ciężkim. Topowym zawodnikiem długo był Tomasz Adamek. Później można było powiedzieć to o Arturze Szpilce, który go pokonał. Tyle, że teraz Artur miał półtora roku przerwy i nikt nie wie, co sobą reprezentuje.

Od lat mówi się o waszej ewentualnej walce z Arturem Szpilką. Wiadomo, że w tym roku już do niej nie dojdzie, ale pojawia się pytanie, czy chciałby pan zmierzyć się z nim w przyszłym roku?
Tak. Przyszły rok to będzie dobry termin. Do tej walki musi dojść. Jest dużo do wyjaśnienia. Szpilka i Kownacki nazywają się najlepszymi polskimi ciężkimi, ale dopóki nie zmierzą się ze mną, nie mają prawa tak się nazywać. Zamierzam udowodnić im, całej Polsce i sobie, że to ja jestem najlepszym polskim ciężkim. Wierzę, że wkrótce dojdę do walki o tytuł mistrza świata i wierzę, że go zdobędę.

Pełna treść artykułu na Sportowefakty.wp.pl >> 

Add a comment