onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

Enzo Maccarinelli - Dmytro Kucher: Świetnie zapowiadający się pojedynek o pas mistrza Europy w wadze cruiser. Opromieniony grudniowym nokautem na Royu Jonesie Juniorze Enzo Maccarinelli zapowiada powrót na tron wagi junior ciężkiej, jednak najpierw będzie musiał poradzić sobie w walce z groźnym Ukraińcem, Dmytro Kucherem. "Macca" był już mistrzem świata i mistrzem Europy w tym limicie. Walijczyk ma na koncie aż siedem porażek i - co ciekawe - wszystkie poniósł przed czasem. Przegrywał w niezwykle prestiżowych pojedynkach, m.in. z Davidem Hayem, Olą Afolabim czy Denisem Lebiediewem. W 2014 roku próbował także sięgnąć po pas w kategorii półciężkiej, jednak przegrał z Juergenem Braehmerem. 35-latek ma także czym uderzyć - oprócz Roya Jonesa, znokautował także ponad trzydziestu innych rywali. Dmytro Kucher ma na swoim koncie tylko jedną porażkę. Poniósł ją w 2013 roku w wyjazdowym pojedynku z Ilungą Makabu po niejedno głośnej decyzji sędziowskiej. W swoim ostatnim starcie Ukrainiec zremisował w Belgii z Bilalem Laggounnem w pojedynku o pas EBU. Zwycięzca tej konfrontacji będzie miał szansę na naprawdę duże walki. Pojedynek odbędzie się w Londynie, co w roli faworyta stawia Brytyjczyka.

Paulus Ambunda - Moises Flores: Niezwykle rzadko oglądamy i typujemy ciekawe pojedynki z Afryki. Tym razem jednak niezwykle ciekawie zapowiada się walka wieczoru na gali w Namibii. Meksykanin Moises Flores, mistrz świata WBA Interim w wadze super koguciej będzie bronił swojego pasa na terenie rywala, Paulusa Ambundy. Flores to 29-letni niepokonany zawodnik, który od niedawna walczy na terenie USA i właśnie tam, dość sensacyjnie wypunktował Oscara Escandona zabierając mu mistrzowski tytuł. W pierwszej obronie znokautował swojego rywala w ostatniej odsłonie walki, a teraz przyjdzie mu spotkać się z miejscowym faworytem w Namibii. Sześć lat starszy "The Rock" Ambunda posiadał już pasy WBO Africa, WBO International i – po wypunktowaniu Pulngluanga Sor Singyu - był mistrzem Świata WBO wagi koguciej. Pas swój stracił już w następnej walce ulegając Tomokiemu Kamedzie w jedynej dotychczas wyjazdowej walce. Co ciekawe, od czasu tej porażki Paulus Ambunda ani razu nie znokautował swojego rywala. Co więcej, wygrywa niejednogłośnie na punkty lub bardzo małą różnicą punktową. Flores, pomimo wyraźnego atutu w postaci mistrzowskiego pasa, będzie miał także przewagę warunków fizycznych. Jest wyższy od gospodarza aż o 13 centymetrów. Zwycięzca tej konfrontacji zapewni sobie pojedynek o pełnoprawny pas WBA Super z genialnym Guillermo Rigondeaux.

Kevin Lerena - Roberto Feliciano Bolonti: Argentyńczyk to bardzo doświadczony pięściarz, który na zawodowych ringach stoczył już ponad 40 wojen. Poniósł pięć porażek, lecz tylko jedną na swojej rodzinnej ziemii. Bolonti zdecydowanie nie ma szczęścia do walk wyjazdowych. W 2012 roku do jednej bramki wypunktował go w Anglii Tony Bellew, podobnie wysoko przegrał dwa lata później w Niemczech z Juergenem Braehmerem. Wszystkie rundy przegrał też w 2015 roku w Australii z Danny Greenem, a kilka miesięcy później został zastopowany w Monako przez Youriego Kalengę. Bardzo szybko przez nokaut przegrał także w Kanadzie z Jeanem Pascalem, ale później walkę uznano za nieodbytą sugerując, że cios został wyprowadzony po komendzie "STOP". Teraz Argentyńczyk pojedzie do RPA, aby stawić czoła aż 13 lat młodszemu przeciwnikowi. Lerena w ostatnim pojedynku zrobił to, co nie udało się Mateuszowi Masternakowi - znokautował Johnny'ego Mullera i zrewanżował mu się za jedyną dotychczasową porażkę na zawodowych ringach. 24-latek ma także na rozkładzie niedawnego przeciwnika Izu Ugonoha, Ibrahima Labarana. Pojedynek Lereny z Bolontim to pierwszy epizod turnieju "Super 4" w wadze cruiser. W drugiej parze wystąpi pokonany przez Lerenę Johnny Muller z niepokonanym Duńczykiem, Micki Nielsenem.

Willie Monroe Jr - John Thompson: Pojedynek zwycięzców turnieju Boxcino z 2014 i 2015 roku. Pierwszy turniej wygrał Willie Monroe, który odprawiał po kolei Donatasa Bondorovasa, Witalija Kopylenkę i Brandona Adamsa w finale. Rok później Thompson również w finale spotkał się z Brandonem Adamsem. Wcześniej musiał ograć Ricardo Pinella i Stanisława Skorochoda. Na tle dwukrotnego finalisty, wspomnianego Brandona Adamsa lepiej zaprezentował się Thompson, który wygrał przez nokaut w drugiej rundzie. Monroe wypunktował rywala na dystansie dziesięciu rund. Co ciekawe, wygrana w turnieju Boxcino obu zawodnikom dała upragnioną walkę o światowy czempionat. 30-letni Monroe w 2015 roku przystąpił do walki z Gienadijem Gołowkinem, jednak poległ w szóstej rundzie. Thompson również w ubiegłym roku dostał walkę z Liamem Smithem. Przegrał przez nokaut w siódmej rundzie, jednak do czasu przerwania walki minimalnie prowadził na kartach sędziowskich. Dla obu pięściarzy czerwcowy występ będzie pierwszym w 2016 roku. Obaj też wracają po wspomnianych wyżej porażkach. Jest to więc walka z kategorii "być albo nie być" - wygrany wraca do szerokiej czołówki, przegrany może przestać się liczyć raz na zawsze.

Dejan Zlaticanin - Franklin Mamani: Pierwotnie rywalem Czarnogórca w pojedynku o tymczasowy pas WBC wagi lekkiej miał być niepokonany Emiliano Marsili, jednak Włoch wycofał się z walki, a zastąpił go Boliwijczyk. Dla 29-letniego Mamaniego będzie to pierwsza okazja, aby zaprezentować się przez amerykańską publicznością. Dotychczas dwukrotnie walczył na wyjazdach i nie może zaliczyć tych wycieczek do udanych. We Francji przegrał z Sebastienem Madanim, natomiast w Argentynie z Gumersindo Carrasco. W obu tych starciach przegrał wszystkie rundy zdecydowanie ulegając na punkty. Za swój największy sukces Mamani może uznać wysokie wypunktowanie DeMarcusa Corleya w 2013 roku. Boliwijczyk nie należy do aktywnych pięściarzy - w 2014, 2015 i 2016 roku stoczył po jednej walce, bijąc się odpowiednio przez jedną, jedną i dwie rundy. Łącznie przeboksował niecałe cztery rundy od dwóch lat. Niemal dokładnie rok temu ostatni raz na ringu pojawił się Dejan Zlaticanin. Znokautował wówczas niepokonanego wcześniej Ivana Redkacza. Wcześniej wygrał także z Petrem Petrovem, ale największą niespodziankę sprawił w 2014 w Wielkiej Brytanii wygrywając z obecnym mistrzem Świata, Ricky Burnsem. Czarnogórzec robi świetny użytek ze swojej odwrotnej pozycji, jest więc - zważając na okoliczności - zdecydowanym faworytem zbliżającej się konfrontacji.

Rusłan Prowodnikow - John Molina Jr: "Let’s get ready to rumble!" - ten tekst Michaela Buffera idealnie pasuje do walki Rosjanina z Amerykaninem. W tej walce trzeba przygotować się na grzmoty. Obaj znani są z wielkiego serca do walki, dużej siły i ekspresji w ringu. "Syberyjski Rocky" w ostatnich pojedynkach walczył w kratkę. Po kapitalnym pojedynku przegrał z Timothy Bradleyem, by w następnym pojedynku zastopować Mike'a Alvarado. Dwukrotnie rzucał na deski Chrisa Algieriego, by ostatecznie przegrać z nim po decyzji punktowej. Znokautował Jose Luisa Castillo, by w następnej walce po wielkiej wojnie ulec Lucasowi Matthysse. W ostatnim pojedynku zabrał zero z rekordu Jesusa Alvareza Rodrugueza, by powrócić do USA i stawić czoła Johnowi Molinie. Amerykanin przerwał w ostatniej potyczce serię trzech porażek z rzędu - z Lucasem Matthysse, Humberto Soto i Adrienem Bronerem. Jego wielką siłę pokazują jednak wygrane przed czasem nad takimi zawodnikami jak Henry Lundy czy Mickey Bey. Molina to zawsze groźny przeciwnik, a w walce z Rosjaninem będzie miał dodatkowo przewagę ponad 10 centymetrów wzrostu i zasięgu rąk. Ta walka nie powinna potrwać pełnego dystansu.

Demetrius Andrade - Willie Nelson: Uznawany za wielki talent Demetrius Andrade to były mistrz świata federacji WBO wagi super półśredniej. Tytuł został mu odebrany za zbyt długą absencję na ringu. 28-letni "Boo Boo" swój pas wywalczył wygrywając w 2013 roku z Vanesem Martirosyanem. Tytuł obronił w walce z Brianem Rose’m i przepadł na ponad rok. Wrócił w październiku ubiegłego roku wygrywając z Dario Fabianem Puchetą. Willie Nelson to jeden z najbardziej niedocenianych pięściarzy swojego limitu. Ma na koncie wygrane m.in. z Yudelem Johnsonem, Johnem Jacksonem, Luciano Cuello, Luisem Grajedą czy Tonym Harrisonem. Przegrał co prawda z Vanesem Martirosyanem, jednak i w tej walce prezentował się dobrze. Jego atutem są warunki fizyczne - mierzy on bowiem ponad 190 cm wzrostu co w wadze średniej nie jest często spotykane. Obaj są jeszcze młodzi i z pewnością mają ochotę na mistrzowski pas. Wygrana w tej walce zbliży jednego z nich do potyczki o światowy prymat, przegrany natomiast będzie musiał w dalszym ciągu udowadniać swoją siłę. Zdecydowanie jest to jedna z najbardziej wyrównanych konfrontacji zbliżającego się weekendu. Walka bez faworyta.

Felix Verdejo - Juan Jose Martinez: Pierwszy pojedynek w Stanach Zjednoczonych dla 30-letniego Meksykanina, Juana Jose Martineza. W swojej karierze stoczył on do tej pory tylko jedną wyjazdową walkę - przegrał w 2014 roku w Dubaju pojedynek z Reyem Bautistą z Filipin po niejedno głośnej, technicznej decyzji. Poza tym konfrontował się głównie ze swoimi rodakami i tylko na meksykańskiej ziemi. Felix Verdejo to jeden z najbardziej perspektywicznych pięściarzy młodego pokolenia. 23-latek przeplata walki w USA z tymi w rodzinnym Portoryko. Jego jedynym dotychczas osiągnięciem jest wywalczony pas WBC Latino wagi lekkiej, jednak jest już coraz bliżej walki o mistrzostwo Świata w tym limicie. W ostatnim czasie Verdejo zadawał pierwsze porażki rywalom takim jak Ivan Najera czy William Silva, znokautował także Josenilsona Dos Santosa. Mówi się już o jego potencjalnej walce z Jorge Linaresem, jednak Portorykańczyk nie chce się zbytnio śpieszyć. Przed pojedynkiem o mistrzowski pas chce stoczyć jeszcze 3-4 walki.

Roman Martinez - Wasyl Łomaczenko: Wielkie starcie o mistrzostwo Świata WBO w limicie wagi super piórkowej. Ukraiński "Hi-Tech" idzie z wagą w górę w pogoni za swoimi wymarzonymi walkami. Nie widzący wyzwań w niższej wadze Łomaczenko atakuje pas WBO należący do Romana Martineza, jednak nie ukrywa specjalnie, że jego celem jest walka z Nicolasem Waltersem i upragniony rewanż z Orlando Salido za jedyną dotychczasową porażkę. Ukrainiec będzie tylko minimalnie mniejszy od swojego rywala, co nie powinno mu specjalnie przeszkadzać. Martinez w ostatnim czasie dwukrotnie konfrontował się z Salido. Wygrał z nim na gali w Portoryko, by zremisować w rewanżu w USA. Portorykańczyk ma na rozkładzie takich pięściarzy jak Diego Magdaleno czy Miguel Beltran, a także remis z Juanem Carlosem Burgosem. Przegrywał tylko dwa razy - z Rickym Burnsem w Wielkiej Brytanii i Mikeyem Garcią w USA. Łomaczenko wywalczył swój pas w pojedynku z Garym Russelem, a obronił w walkach z Chonlatarnem Piriyapinyo, Gamalielem Rodriguezem i Romulo Koasichą. W przypadku wygranej Wasyl będzie w posiadaniu drugiego pasa mistrzowskiego mając na koncie zaledwie siedem zawodowych pojedynków. Wygrana nad Martinezem otworzy mu drogę do walk z Waltersem i Salido.

Typuj w Lidze Bokserskich Ekspertów ringpolska.pl >>

Add a comment

Zapraszamy do udziału w 20. kolejce Ligi Bokserskich Ekspertów ringpolska.pl. W tym sezonie (koniec 25 czerwca) pozostajemy przy dotychczasowym sposobie punktowania typów, punktację nadal obliczał będzie pecyn, a ligowe zapowiedzi opracuje WaReS_71. Typujemy zarówno zwycięzcę jak i sposób rozstrzygnięcia pojedynku, przy czym za trafne wskazanie zwycięzcy przyznajemy 2 punkty, a odgadnięcie sposobu rozstrzygnięcia na korzyść właściwego zawodnika - 1 punkt. Punktowanie walk specjalnych (oznaczone gwiazdką) odbywa się wg schematu 3+2 (w sumie 5 punktów). Aby wziąć udział w LBE, wystarczy w komentarzu pod tą wiadomością wskazać wygranego w każdym pojedynku (ewentualnie wytypować remis) i sposób rozstrzygnięcia - na pełnym dystansie czy przed czasem (PTS/KO).

Kupon 10.06.2016 - typy przyjmujemy do 10 czerwca, godz. 19.00
1. Enzo Maccarinelli - Dmytro Kucher *
2. Paulus Ambunda - Moises Flores *
3. Kevin Lerena - Roberto Feliciano Bolonti
4. Willie Monroe Jr - John Thompson *
5. Dejan Zlaticanin - Franklin Mamani
6. Rusłan Prowodnikow - John Molina Jr *
7. Demetrius Andrade - Willie Nelson
8. Felix Verdejo - Juan Jose Martinez
9. Roman Martinez - Wasyl Łomaczenko * {jcomments on}

Add a comment

Zapraszamy do udziału w 19. kolejce Ligi Bokserskich Ekspertów ringpolska.pl. W tym sezonie (koniec 25 czerwca) pozostajemy przy dotychczasowym sposobie punktowania typów, punktację nadal obliczał będzie pecyn, a ligowe zapowiedzi opracuje WaReS_71. Typujemy zarówno zwycięzcę jak i sposób rozstrzygnięcia pojedynku, przy czym za trafne wskazanie zwycięzcy przyznajemy 2 punkty, a odgadnięcie sposobu rozstrzygnięcia na korzyść właściwego zawodnika - 1 punkt. Punktowanie walk specjalnych (oznaczone gwiazdką) odbywa się wg schematu 3+2 (w sumie 5 punktów). Aby wziąć udział w LBE, wystarczy w komentarzu pod tą wiadomością wskazać wygranego w każdym pojedynku (ewentualnie wytypować remis) i sposób rozstrzygnięcia - na pełnym dystansie czy przed czasem (PTS/KO).

Kupon 03.06.2016 - typy przyjmujemy do 3 czerwca, godz. 19.00
1. Rances Barthelemy - Mickey Bey *
2. Artur Beterbijew - Ezequiel Osvaldo Maderna
3. Agit Kabayel - Christian Lewandowski
4. Tom Schwarz - Dennis Lewandowski
5. Andres Gutierrez - Christian Mijares
6. Liam Smith - Predrag Radosević
7. Francisco Vargas - Orlando Salido * {jcomments on}

Add a comment

Mehdi Amar - Siergiej Demczenko: W październiku 2015 roku panowie spotkali się po raz pierwszy. Wtedy to Francuz obronił pas mistrz Unii Europejskiej w wadze półciężkiej wywalczony po walce z Adasatem Rodriguezem. Amar pokonał Demczenkę jednogłośnie na punkty, jednak Ukrainiec po porażce z Francuzem znakomicie odrodził się pokonując przed czasem we Włoszech Mirko Ricciego, czym zapewnił sobie rewanż z Amarem. A w stawce drugiej walki między Mehdi Amarem, a Siergiejem Demczenko znajdzie się pas EBU. Pas ten jest o tyle ciekawy, że może zostać "zamieniony" na title-shota. Faworytem jest chyba zwycięzca pierwszej konfrontacji, czyli Mehdi Amar. Francuz ma na koncie cztery porażki, ale ostatnią w 2012 roku. Demczenko przegrywa średnio co trzecią swoją walkę, jednak tylko raz przeciwnik zdołał go zastopować. A próbowali chociażby Enrico Koelling, Oscar Ahlin, Karo Murat czy nasz Dariusz Sęk. Przed czasem z Ukraińcem wygrał natomiast Robert Woge.

Hassan N'Dam N'Jikam - Robert Świerzbiński: Polak jedzie do Francji w charakterze underdoga. Każdy kibic wie, na to stać N'Dama, a na co Roberta Świerzbińskiego. Francuz to pogromca takich zawodników jak Avtandil Khurtsidze, Mehdi Amar, Max Bursak czy Curtis Stevens. Przegrywał tylko dwukrotnie - z Peterem Quillinem i Davidem Lemieux. Był jednym z kilku tylko pięściarzy, którzy Kanadyjczykowi nie dali się znokautować. Francuz znany jest z wielkiej ambicji. Często padał na deski, ale zawsze wstawał i wygrywał kolejne rundy. Świerzbiński także walczył z Lemieux, jednak walka trwała tylko lekko ponad dwie minuty. "Shy" ulegał także Maciejowi Sulęckiemu, Chrisowi Eubankowi Juniorowi czy Patrickowi Mendy, czyli ostatniemu rywalowi Francuza. Polak przed trzema tygodniami wrócił po porażce i wypunktował w Tarnowie rywala z Białorusi. Promotor Roberta, Dariusz Snarski nieoczekiwanie stwierdził niedawno, że Świerzbiński jedzie do Francji po wygraną, bo w ostatniej walce N'Dam N'Jikam zaprezentował się ledwie przyzwoicie. Zobaczymy, co wyjdzie z planów Świerzbińskiego i Snarskiego na ringu w Paryżu.

Ahmed El Mousaoui - Wiktor Płotnikow: Duża przewaga doświadczenia po stronie pochodzącego ze Lwowa Ukraińca. 38-letni Płotnikow w swojej karierze mierzył się niejednokrotnie z bardzo wymagającymi rywalami. Przegrywał tylko trzykrotnie, jednak za każdym razem o werdykcie decydowali sędziowie. Sposób na Płotnikowa znaleźli m.in. Jackson Osei Bonsu czy Jeff Horn. Ukrainiec tylko trzykrotnie wybierał się za granicę na walkę i dwie z tych wycieczek zakończył na tarczy. Tylko raz - w Wielkiej Brytanii - wypunktował Dentona Vassella. Tym razem pojedzie do Francji na walkę z młodym i obiecującym El Mousaoui’m. On także przegrał z Jeffem Hornem, również nikt nie zdołał go dotychczas znokautować. Francuz ma na rozkładzie chociażby Franka Haroche Hortę czy Juniora Wittera. Walka z Płotnikowem będzie dla niego dużym wyzwaniem. Wygrana może przybliżyć go do jeszcze większych starć. Łatwo jednak nie będzie.

Nicolas Gonzalez - Steve Jamoye: Obiecująco zapowiadała się kariera Steve'a Jamoye. Belg nie nokautował swoich oponentów, ale punktował ich bardzo wyraźnie. W 2013 roku przyszedł niespodziewany remis z Franckiem Petitjeanem. W 2015 roku wyjazd do Włoch zakończył się porażką Belga z Lucą Giaconem i kariera nieco zwolniła tempa. Niedawno Jamoye mocno męczył się z Łukaszem Janikiem wygrywając niejednogłośnie na punkty, jednak niedawno pokonał on obiecującego rodaka, Farida Hakimi. Niestety, w kwietniu uległ Sandorowi Martinowi w Hiszpanii, ale teraz wraca do tego słonecznego kraju na walkę z niepokonanym Nicolasem Gonzalezem. Hiszpan bije się na razie tylko na swoim terenie, ma na rozkładzie nawet kilku niepokonanych rywali. Gonzalez jest trzy lata starszy od zawodnika z Belgii, ma na razie nieskazitelny bilans i walczy u siebie - jest faworytem tej konfrontacji. W stawce walki znajdzie się wakujący pas WBC International w limicie wagi super lekkiej.

Donnie Nietes - Raul Garcia: Waga junior musza i walka dwóch niezwykle doświadczonych zawodników. Garcia to mistrz Świata wagi słomkowej w latach 2008-2011. Przegrywał tylko trzykrotnie - z Nkosinathi Joyi, Moisesem Fuentesem i Pedro Guevarą. Z tymi dwoma ostatnimi niejednogłośnie na punkty. Teraz po raz pierwszy stanie przed szansą zdobycia pasa mistrzowskiego w drugiej kategorii wagowej, ale na jego drodze stanie Donnie Nietes, bezsprzeczny numer 1 tego limitu, który z pasami mistrzowskimi nie rozstaje się od 2007 roku. Jedyną zawodową porażkę poniósł 12 lat temu. Ma na koncie także aż cztery remisy. Reprezentant Filipin zdecydowanie wyczyścił swoją kategorię wagową ze wszystkich najlepszych nazwisk, nie jest wykluczone, że będzie starał się zdobyć tytuł w trzeciej kolejnej kategorii wagowej. Obaj panowie mają na swoim koncie 42 zawodowe pojedynki. Bilans rund także przedstawia się równo. Nietes spędził między linami tylko 30 minut więcej.

Paweł Stępień - Fabian Raab: Pierwszy zagraniczny przeciwnik odważnie prowadzonego Pawła Stępnia. Dotychczas młody zawodnik ze Szczecina szybko wygrywał z Przemysławem Pikulikiem, Przemysławem Biniendą i Dariuszem Grajdkiem. W najbliższy weekend pierwszy raz zaprezentuje się swoim kibicom w Szczecinie na tle Niemca, Fabiana Raaba. Pierwotnie rywalem Stępnia w Szczecinie miał być Tomasz Gargula, jednak "Tomera" wybrał wyjazd do Rosji. Raab to również niepokonany pięściarz. Na zawodowych ringach stoczył dziewięć walk, z czego siedem wygrał przed czasem. W ostatnim występnie wyraźnie wypunktował również niepokonanego Holendra, Marca De Bonte. Stępień jest jednak na tyle pewny siebie, że aż pali się do walk z takimi przeciwnikami. Szybko chce pokonywać kolejne etapy kariery, aż do walk o tytuły i pasy. Warto jednak pamiętać, że Paweł między linami spędził dopiero niespełna 10 minut, więc nie wiadomo jak zachowa się otrzymując cios lub gdy pojawią się kłopoty. Dla Raaba będzie to pierwszy wyjazdowy pojedynek, jednak można być pewnym, że da sobie radę na terenie rywala. Pseudonim "Hammer" zobowiązuje.

Michał Cieślak - Alexander Kubich: Idealnie równe statystyki obu najbliższych rywali. Cieślak stoczył 12 pojedynków, z czego 8 zakończył przed czasem, co daje 67% nokautów. Stoczył w ringu 40 rund, co daje 3,33 rundy na walkę. Kubich przez nokaut wygrał sześć z dziewięciu walk, co również daje 67% nokautów. Spędził w ringu 30 rund, co po podzieleniu przez ilość walk również daje wynik 3,33 rundy na walkę. Różnice pojawiają się, kiedy zajrzymy w rekordy pięściarzy. Siedem z dziewięciu rywali Kubicha nie wygrało wcześniej ani jednego pojedynku, a czterech z nich to debiutanci. Jego najlepszym rywalem był Joey Vegas. Michał Cieślak już w drugim zawodowym występie stawił czoła Łukaszowi Rusiewiczowi. Później nokautował Artura Binkowskiego, Jarno Rosberga, Shawna Coxa czy Francisco Palaciosa. Ma za sobą także owocne sześć rund z Ismailem Abdoulem. Polak ma także dużą, bo aż 10-centymetrową przewagę wzrostu nad Rosjaninem. Kubich będzie zastępował w Szczecinie anonsowanego pierwotnie Jose Gregorio Ulricha z Argentyny. Cieślak ostatnie pięć pojedynków wygrał przed czasem. Jest duża szansa, że passa ta będzie kontynuowana.

Krzysztof Włodarczyk - Kai Kurzawa: Walka wieczoru na gali w Szczecinie. Początkowo Niemiec miał być przeciwnikiem Michała Cieślaka, jednak ostatecznie przypisano go do Krzysztofa Włodarczyka. "Diablo" kontynuuje swój marsz powrotny na szczyt wagi junior ciężkiej. Ciągle powtarza, że jest byłym - ale i przyszłym - mistrzem Świata w tym limicie. Walka z Kurzawą ma być ostatnim przystankiem przed wyjazdem do USA i walki o pas IBF. W stawce walki wieczoru na szczecińskiej gali znajdzie się bowiem pas IBF InterContinental. Kurzawa może postawić poprzeczkę zdecydowanie wyżej niż Walery Brudow. Niemiec ostatniej goryczy porażki pewnie nie pamięta, bo było to w 2008 roku. Od tego momentu wygrał 15 kolejnych walk. W 2015 roku wygrał z Dennisem Ronertem odbierając rodakowi zero z rekordu. Kurzawa tylko raz - w 2004 roku walczył poza granicami Niemiec. Krzysiek mistrzowski pas WBC dzierżył w latach 2010-2014. Przegrał dopiero z Grigorijem Drozdem. Teraz chce zaatakować pas IBF i jest tego naprawdę blisko. Jeśli Denis Lebiediew zwakuje wywalczony niedawno tytuł, Włodarczyk zawalczy o niego w USA z Muratem Gassijewem. Jeśli nie, będzie musiał wygrać eliminator i spróbować zawalczyć z samym Lebiediewem. Nie ma co jednak wybiegać zbyt daleko w przyszłość. W Szczecinie trzeba pokonać Kai Kurzawę i na tym "Diablo" musi się teraz skupić.

Ricky Burns - Michele Di Rocco: Świetnie zapowiadający się pojedynek o wakujący pas WBA Regular w wadze super lekkiej. Pełnoprawnym mistrzem w tym limicie jest od niedawna Adrien Broner. Brytyjczyk dostaje kolejną szansę, aby wrócić na szczyty swojego limitu. Najlepszy okres jego kariery przypadał na lata 2010-2013, kiedy to dzierżył tytuł mistrza Świata w kategorii lekkiej. W pokonanym polu zostawiał on wówczas takich zawodników jak Roman Martinez, Michael Katsidis, Paulus Moses, Kevin Mitchell czy Jose A Gonzalez. Patent na Szkota znalazł dopiero genialny Terence Crawford, a w jego ślady poszli także Dejan Zlaticanin i Omar Figueroa. W 2015 roku "Rickster" wrócił jednak dwoma wygranymi przed czasem, co wcześniej nie zdarzało mu się często. Teraz Burns dostanie szanse na wywalczenie mistrzowskiego pasa w kolejnym limicie, jednak naprzeciw niego stanie nie byle kto, bo 34-letni ‘King’ Di Rocco. Włoch dwukrotnie walczył na terenie rywali - w Finlandii i Hiszpanii i za każdym razem wychodził zwycięsko z potyczki. Jedyną porażkę poniósł z rąk rodaka, Giuseppe Lauriego w 2007 roku. Od tego czasu stoczył 23 kolejne wygrane pojedynki i w boju z Ricky’m Burnsem absolutnie nie stoi na straconej pozycji. Brytyjczyk będzie miał przewagę wzrostu i zasięgu ramion, co może świadczyć o jego minimalnej przewadze w kontekście wyniku pojedynku, jednak Di Rocco bił się - i wygrywał - z niejednym wyższym od siebie rywalem. Zapowiada się ciekawy pojedynek.

Tyrone Nurse - Willie Limond: Walka o brytyjski czempionat w wadze super lekkiej. Zarówno 26-letni Nurse, jak i 11 lat starszy Limond nie są królami nokautu, więc można twierdzić, że walka rozegra się na pełnym, królewskim dystansie 12 rund. "Super T" legitymuje się zaledwie 17% współczynnikiem nokautów, zaś jego starszy rywal 26%. Gospodarzem pojedynku będzie pochodzący z Glasgow Limond, jednak ciężko upatrywać w nim faworyta zbliżającej się konfrontacji. W swojej karierze przegrywał co prawda tylko z wielkimi nazwiskami – odpowiednio Alex Arthur, Amir Khan, Erik Morales i Anthony Crolla. Limond nie wygrał natomiast z nikim konkretnym. Ma na rozkładzie takich zawodników jak Curtis Woodhouse czy Eddie Doyle. Wygrywał także z Dariuszem Snarskim i Arkiem Małkiem. W styczniu wrócił do boksu po półtorarocznej przerwie wygrywając z anonimowym przeciwnikiem po dwóch minutach. Tyrone Nurse w 2015 roku pokonał Liama Taylora oraz stoczył walkę i rewanż z Chrisem Jenkinsem zakończone remisem i zwycięstwem. Zarówno dla Taylora, jak i Jenkinsa były to pierwsze porażki w karierze. Przegraną z Nurse’m ma także m.in. Krzysztof Szot. Ewentualna wygrana młodszego z Brytyjczyków może oznaczać dla niego szansę na dużą walkę na jesień, być może o któryś z regionalnych pasów.

David Avanesyan - Shane Mosley: Od listopada ubiegłego roku Rosjanin jest w posiadania tymczasowego pasa WBA wagi półśredniej. W pierwszej obronie sprawdzi się na tle ciągle boksującej legendy, "Sugara" Shane’a Mosleya. Avanesyan miał 5 lat, kiedy Mosley debiutował na zawodowych ringach. Kiedy natomiast Rosjanin zaliczył debiut, Mosley bronił mistrzowskiego pasa w walce z Antonio Margarito. Amerykanin pierwszy mistrzowski tytuł wywalczył w 1997 roku. Był to pas IBF w wadze lekkiej, który po ośmiu obronach zamienił na WBC w wadze półśredniej. Pogromcę znalazł dopiero w osobie Vernona Forresta w 2002 roku. Rok później odzyskał panowanie już w wadze super półśredniej. W 2007 roku wrócił do swojej nominalnej wagi i odzyskał pas, po czym go stracił i jeszcze raz zdobył. Mosley jest jednym z największych pięściarzy świata w swoim okresie. Ma na rozkładzie wygrane nad takimi pięściarzami jak John John Molina, Jesse James Leija, Shannan Taylor, dwukrotnie Oscar De La Hoya, dwukrotnie Fernando Vargas, Luis Collazo, dwukrotnie Ricardo Mayorga, Antonio Margarito czy Pablo Cesar Cano. Przegrywał również tylko z największymi - wspomniany Vernon Forrest, Ronald "Winky" Wright, Miguel Cotto, Floyd Mayweather Jr, Manny Pacquiao, Saul "Canelo" Alvarez i Anthony Mundine. Co najciekawsze - tylko ten ostatni zdołał go znokautować. Przy "Sugarze" kariera Davida Avanesyana to amatorszczyzna, jednak czasem w takich walkach rodzi się zawodnik. Rosjanin jedyną porażkę poniósł w drugiej zawodowej walce. W 2014 roku pierwszy raz pojechał walczyć na wyspy Brytyjskie i wygrywał. Teraz przed nim debiut na amerykańskim ringu. Wygrana może mu dać bardzo duży awans w rankingach. Wszak pokonanie legendy to już sukces sam w sobie.

Tony Bellew - Ilunga Makabu: Niecodziennie w niedziele odbędzie się gala na Goodison Park w Liverpoolu, gdzie w walce wieczoru wielki fan drużyny Evertonu, Tony Bellew będzie chciał spełnić swój sen i na stadionie ukochanej drużyny sięgnąć po mistrzostwo Świata w wadze cruiser. Na jego drodze stoi tylko jedna przeszkoda, tylko jeden człowiek - Ilunga "Junior" Makabu, który to pierwotnie miał zmierzyć się w walce o pas z Grigorijem Drozdem. Bellew przystąpi z Makabu do walki o zwakowany przez Rosjanina pas. Jakie są atuty najbliższych rywali? Bellew to przede wszystkim wielki twardziel. Dużo zbiera na twarz, ale ciągle idzie do przodu. Preferuje siłowy boks, uliczną konfrontacje, bo w takiej walce czuje się najlepiej. Makabu jest dużo lepszy technicznie, posiada też chyba silniejszy cios. Tylko jedna jego walka zakończyła się decyzją punktową. Atutem Makabu jest także odwrotna pozycja, z którą niewielu umie sobie poradzić. Ostatnią porażkę zafundował mu właśnie leworęczny zawodnik - Adonis Stevenson. "Bomber" już dwukrotnie próbował sięgnąć po mistrzowski pas i za każdym razem walkę przegrał. Z Nathanem Cleverlym i Adonisem Stevensonem. Dla niego to walka "do trzech razy sztuka". Makabu przegrał w swoim zawodowym debiucie, jednak później już tylko nokautował swoim oponentów. Jedynym, który wytrzymał pełen dystans był Dmytro Kuczer. Jego siłę odzwierciedla chociażby nokaut na Glenie Johnsonie, który przed czasem przegrał tylko dwukrotnie w 21 przegranych walkach. Wygrany w tym pojedynku będzie musiał prędzej czy później zmierzyć się z mistrzem w zawieszeniu, Rosjaninem Drozdem. Czy gospodarzowi pomogą w niedziele ściany?

Typuj w Lidze Bokserskich Ekspertów ringpolska.pl >> {jcomments on}

Add a comment

Zapraszamy do udziału w 18. kolejce Ligi Bokserskich Ekspertów ringpolska.pl. W tym sezonie (koniec 25 czerwca) pozostajemy przy dotychczasowym sposobie punktowania typów, punktację nadal obliczał będzie pecyn, a ligowe zapowiedzi opracuje WaReS_71. Typujemy zarówno zwycięzcę jak i sposób rozstrzygnięcia pojedynku, przy czym za trafne wskazanie zwycięzcy przyznajemy 2 punkty, a odgadnięcie sposobu rozstrzygnięcia na korzyść właściwego zawodnika - 1 punkt. Punktowanie walk specjalnych (oznaczone gwiazdką) odbywa się wg schematu 3+2 (w sumie 5 punktów). Aby wziąć udział w LBE, wystarczy w komentarzu pod tą wiadomością wskazać wygranego w każdym pojedynku (ewentualnie wytypować remis) i sposób rozstrzygnięcia - na pełnym dystansie czy przed czasem (PTS/KO).

Kupon 27.05.2016 - typy przyjmujemy do 27 maja, godz. 19.00
1. Mehdi Amar - Siergiej Demczenko
2. Cedric Vitu - Isaac Real
3. Hassan N'Dam N'Jikam - Robert Świerzbiński
4. Ahmed El Mousaoui - Wiktor Płotnikow *
5. Nicolas Gonzalez - Steve Jamoye
6. Donnie Nietes - Raul Garcia
7. Paweł Stępień - Fabian Raab
8. Michał Cieślak - Alexander Kubich
9. Krzysztof Włodarczyk - Kai Kurzawa
10. Ricky Burns - Michele Di Rocco *
11. Tyrone Nurse - Willie Limond
12. David Avanesyan - Sjane Mosley *
13. Tony Bellew - Ilunga Makabu * {jcomments on}

Add a comment

Youri Kalenga - Yunier Dorticos: Pierwsza i od razu niezwykle wyrównana konfrontacja bez widocznego na pierwszy rzut oka faworyta. Świetny rekord posiada Dorticos i to być może on powinien nim być, jednak warto podkreślić, że wszystkie dotychczasowe pojedynki stoczył on w USA, a teraz będzie gościem we Francji. Walka z Kalengą zakontraktowana jest na pełne 12 rund ze względu na fakt, iż w jej stawce znajdzie się tytuł regularnego mistrza Świata WBA, natomiast pochodzący z Kuby pięściarz nigdy na takim dystansie nie walczył. Co więcej, tylko Edison Miranda zdołał przeboksować z nim 10 odsłon, natomiast inne jego konfrontacje kończyły się zanim tak na dobre się zaczynały. Ostatnie dwa pojedynki wygrywał odpowiednio w pierwszej i drugiej rundzie, a w 2016 roku jeszcze nie prezentował się w ringu. Ciemnoskóry Francuz zna już smak walki o prestiżowe pasy - w 2014 roku pokonał Mateusza Masternaka w walce o tytuł WBA Interim, po czym przystąpił do walki o pełnoprawne mistrzostwo z Denisem Lebiediewem ulegając nieznacznie na punkty. W odróżnieniu od Dorticosa, Kalenga sprawdzał się już wielokrotnie na dłuższych dystansach w walkach na wysokim poziomie. Pokonał po dwunastu rundach Masternaka, również 12 rund bił się z Dentonem Daleyem. W 2015 roku 12 rund spędził w ringu z Lebiediewem i dziewięć z Roberto Bolontim. "El Toro" ma tylko cztery walki więcej w rekordzie, ale aż trzykrotnie więcej czasu spędził w ringu.

Joseph Parker - Carlos Takam: Kiedy odbywały się gale w Nowej Zelandii, na których walczył Parker, zwykle mieliśmy także okazje zobaczyć w ringu Izu Ugonoha. Tym razem nie ma Polaka, a jego młodszy kolega z sali będzie miał do zdania pierwszy prawdziwy, solidny sprawdzian. Naprzeciw młodego Australijczyka stanie prawdziwa skała, bo taką opinię wśród fachowców ma Carlos Takam. Niezwykle twardy, świetnie zbudowany pięściarz, którego trudno trafić, jeszcze trudniej przewrócić. Takam w swojej karierze przegrywał tylko dwukrtonie - w 2009 roku uległ niepokonanemu wówczas Gregory'emu Tony'emu, natomiast w 2014 na Łużnikach padł w końcu po kumulacji ciosów Alexandra Povetkina. Wcześniej nokautował chociażby Romana Kracika, Michaela Granta czy Fransa Bothę, pewnie wypunktował będącego na fali Tony'ego Thompsona i zremisował z niepokonanym Mikem Perezem. W ubiegłym roku stoczył trzy walki z doświadczonymi journeymanami - kolejno z Marcelo Nascimento, Michaelem Sprottem i George Ariasem, więc na pewno jest dobrze przygotowany do pojedynku z Parkerem. A walka z Australijczykiem będzie eliminatorem do tronu IBF i pasa będącego od niedawna w posiadaniu Anthony’ego Joshuy. Fachowcy już ostrzą sobie zęby na pojedynek Joshuy z Parkerem, czyli dwóch najzdolniejszych pięściarzy młodego pokolenia w wadze ciężkiej, jednak wcale nie jest powiedziane, że Parker poradzi sobie z Kameruńczykiem. Wszystko zweryfikuje ring i dyspozycja dnia.

David Haye - Arnold Gjergjaj: Kolejna interesująca potyczka w wadze ciężkiej w najbliższy weekend. Interesująca głównie ze względu na Anglika, który wraca po kilkuletniej przerwie i próbuje ostatni raz zawojować królewską kategorię wagową. Po szybkiej demolce na Marku De Morim, tym razem przyjdzie pora na legitymującego się kapitalnym rekordem Szwajcara urodzonego w Kosowie. Gala "Haye Day" to przede wszystkim występ jednego aktora, którym jest David, a także walka Shannona Briggsa, z którym to ma się Anglik zmierzyć w kolejnym pojedynku. Anglika przedstawiać nie trzeba - były mistrz Europy i mistrz świata w wadze cruiser, który tytuł w wadze ciężkiej zdobył już w drugim pojedynku punktując w Niemczech Nikolaya Wałuejewa. Po nokautach na Johnie Ruizie i Audleyu Harrisonie "Hayemaker" próbował zunifikować pasy z Wladimirem Kliczko, jednak druga wycieczka do Niemiec nie była już tak udana. Po porażce zdążył pokonać przed czasem Derecka Chisorę i przerwał karierę na trzy i pół roku. Teraz wraca i próbuje zamieszać w odmienionej nieco wadze ciężkiej. Co może przeciwstawić mu Arnold Gjergjaj? Kompletnie nic, poza tym, że jest pięć centymetrów wyższy. W swojej karierze bił się tylko na swoim terenie. Wygrywał co prawda z takimi zawodnikami jak Janne Katajisto, Adnan Redzović czy Denis Bakhtov, spędził także 123 sekundy w ringu z Mateuszem Malujdą, ale nigdy nawet nie stał obok kogoś takiego jak David Haye. Walka Anglika z De Morim trwała 131 sekund. Czy "Hayemaker" zdoła poprawić ten rezultat?

Stanislav Kashtanov - Tomasz Gargula: "Tomera" miał walczyć z Pawłem Stępniem w Szczecinie, ale ostatecznie wybrał - chyba lepszą finansowo - walkę na świetnej gali w Rosji ze Stanislavem Kashtanovem. Czy Polak jedzie tam po zwycięstwo? Mało kto wierzy w takie rozstrzygnięcie biorąc pod uwagę fakt, że Polak dowiedział się o tej walce z około dwutygodniowym wyprzedzeniem. Ukrainiec to pogromca takich zawodników jak chociażby Willbeforce Shihepo, Vikapita Meroro, Server Emurlaiev czy Konstantin Piternov. Stoczył dwa pojedynki o zawodowe mistrzostwo Świata i właśnie te dwie konfrontacje zakończyły się jego porażkami. Za każdym razem ulegał niejednogłośnie na punkty. W wadze super średniej minimalnie uległ Karoly Balzsayowi, zaś w półciężkiej Felixowi Valerze - również walczącemu na rosyjskiej gali. Oba pojedynki równie dobrze mogły pójść w stronę Kashtanova i Ukrainiec mógłby być wciąż niepokonany. 41-letni Gargula po 11-letniej przerwie wrócił do boksu w 2015 roku i zdążył stoczyć cztery walki, z czego trzy wygrał. Przegrał tylko z Maciejem Miszkiniem przed czasem. W ostatnim pojedynku, w marcu tego roku pokonał niespodziewanie Andrzeja Sołdrę. Walka z Kashtanovem w Moskwie będzie pierwszym wyjazdowym pojedynkiem "Tomery" w karierze. Oby zaprezentował się przynajmniej przyzwoicie.

Dimitrij Biwoł - Felix Valera: Można spodziewać się grzmotów między linami, kiedy do ringu wchodzą niepokonani pięściarze z takimi współczynnikami nokautów. Młody Rosjanin to ogromna nadzieja tamtejszego boksu, który po sześciu nokautach dostaje szansę pojedynku o tytuł zwykłego mistrza Świata WBA w wadze półciężkiej. Rosjanie planują, że 25-latek przejmie kiedyś schedę po Siergieju Kowaliowie. Reprezentant Dominikany po dwunastu nokautach w dwunastu pojedynkach w swoim rodzimym kraju przyjechał do Rosji i wypunktował wymienianego wcześniej Stanislava Kashtanova. Jeśli Rosjanie dali mu wygrać i zdobyć pas WBA Interim to na pewno nie po to, żeby teraz dać mu z nim odjechać do domu. Valera będzie musiał bronić swojego trofeum z Biwołem, który wydaje się faworytem nadchodzącego starcia. Przed Kashtanovem Valera bił się tylko z trzema zawodnikami mającymi dodatni rekord. Młody Rosjanin od początku narzucił sobie wysokie tempo. Wszyscy jego rywale mieli dodatni bilans i wszystkich równo znokautował. Czy tym razem również pójdzie mu tak łatwo? Walka zakontraktowana jest na 12 rund, natomiast Biwoł najwięcej walczył dotychczas osiem. Valera królewski dystans ma za sobą w walce z Kashtanovem, jednak wcześniej aż dziesięciokrotnie kończył swoje walki w otwierającym starciu, co oznacza że szczególnie groźny będzie na samym początku walki.

Denis Lebiediew - Victor Emilio Ramirez: Argentyńczyka można nazwać nieco przypadkowym mistrzem świata. Co prawda wypunktował Olę Afolabiego w walce o pas Interim, ale pełnoprawny tytuł dostał w prezencie po zakończeniu kariery przez Yoana Pablo Hernandeza. W pierwszej obronie zaledwie zremisował z Ovillem McKenziem i z pewnością nie będzie faworytem w walce z Denisem Lebiediewem. Ramirez był już kiedyś mistrzem WBO w 2009 roku, ale tytuł szybko oddał w posiadanie Marco Huckowi. "El Tyson del Abasto" ostatnie osiem walk stoczył w swojej rodzinnej Argentynie, więc wycieczka do Rosji i walka na tamtejszej gali w specyficznym klimacie może sprawić mu nie lada problem. Do tego Rosjanin jest niesamowicie zmotywowany, gdyż po raz pierwszy stanie przed szansą na zunifikowanie tytułów i chyba sam nie wierzy swojemu szczęściu, że trafił mu się tak łatwy rywal. Nie ma się co oszukiwać, że Ramirez jest najsłabszym z obecnych mistrzów. Co łączy najbliższych rywali? Obaj przegrywali z Marco Huckiem, obaj mają po 180 centymetrów wzrostu i… to chyba tyle. Faworyt jest jeden i - po odwołaniu walki Povetkina z Wilderem - będzie on musiał wygrać przekonująco. Pojedynek będzie przecież wydarzeniem wieczoru.

Jermell Charlo - John Jackson: W końcu otrzyma swoją sznasę Jermell Charlo na zdobycie mistrzowskiego pasa. Walka z Johnem Jacksonem to pojedynek o mistrzowski tytuł WBC w limicie wagi super półśredniej. ‘Iron Man’ marzył o tym tytule, gdyż nie chciał być ciągle w cieniu mającego mniej walk, a będącego mistrzem Świata brata, Jermalla. Co ciekawe, ten nie będący jeszcze mistrzem Jermell, według komputerowego rankingu Boxrec jest oceniany wyżej niż posiadający pas brat. Wydaje się jednak, że to właśnie Jermell ma na rozkładzie więcej klasowych przeciwników. Denis Douglin, Demetrius Hopkins, Gabriel Rosado, Charlie Ota, Vanes Martirosyan czy Joachim Alcine to lista pokonanych przez Jermella zawodników. Do tej listy w najbliższy weekend może dojść nazwisko Johna Jacksona. Dla 27-latka z Wysp Dziewiczych to także będzie pierwsza próba zdobycia pasa. Jackson nie ma na swoim koncie wielkich sukcesów. Za największy można chyba uznać pozbawienie zera w rekordzie Ceresso Forta oraz ostatnią wygraną - w sierpniu ubiegłego roku z Dennisem Laurente. ‘Dah Rock’ przegrywał natomiast z Willie Nelsonem i - przed czasem - z Andym Lee. Jego przewaga w walce z Charlo to nieco większy wzrost i zasięg ramion, ale czy to wystarczy by sprawić niespodziankę?

Erislandy Lara - Vanes Martirosyan: Wielki rewanż za niedokończone sprawy z listopada 2012 roku. Wtedy to ich pasjonujące starcie przerwało przypadkowe zderzenie głowami i rozcięcie nad okiem Ormianina. Sędziowie po dziewięciu świetnych rundach przyznali remis. Jeden sędzia ten remis w rzeczywistości widział, jeden opowiedział się za Larą, a ostatni za Martirosyanem. W najbliższy weekend w Las Vegas panowie będą mogli dokończyć swoją batalię i rozstrzygnąć kto jest lepszy. Faworytem jest nieoficjalny lider kategorii super półśredniej, Kubańczyk Lara, który po walce z Vanesem nie spuścił z tonu i bił się tylko na najwyższym poziomie. Wygrał z Alfredo Angulo i Austinem Troutem, żeby minimalnie - w oczach sędziów - ulec Saulowi Alvarezowi. Wrócił pokonując Ishe Smitha, Delvina Rodrigueza i Jana Zavecka zdobywając przy okazji pas mistrzowski WBA. Martirosyan uległ na punkty Demetriusowi Andrade i Jermellowi Charlo, natomiast wygrał m.in. z Willie Nelsonem i Ishe Smithem. Ciekawie wyglądają dysproporcje w warunkach fizycznych obu rywali. Ormianin jest o 7cm wyższy od Kubańczyka, natomiast ma on aż 10cm krótszy zasięg rąk. W przypadku wygranej nad Martirosyanem, Lara będzie jednym z kandydatów do walki z Gienadijem Gołowkinem.

Jermall Charlo - Austin Trout: Jermall Charlo swój mistrzowski pas zdobył nokautując dość szybko i swobodnie Corneliusa Bundrage'a, a obronił wygrywając równie szybko z Wilky Campfortem. Żarty się jednak skończyły. Jermall nigdy nie bił się w ringu z kimś tak wymagającym jak Austin Trout. Charlo jest pięć lat młodszy od swojego rywala i posiada też sporo mniejsze doświadczenie. Trout to były mistrz Świata w tym limicie. Posiadał pas WBA po wygranej nad bratem Canelo, Rigoberto Alvarezem. Swój tytuł obronił kilkukrotnie lecz pięściarski świat zadziwił w 2012 roku, kiedy to najpierw łatwo uporał się z Delvinem Rodriguezem, a następnie wyraźnie wygrał z Miguelem Cotto. Unifikacja się nie udała, gdyż "No Doubt" uległ "Canelo" Alvarezowi, a później jeszcze Erislandy Larze. W 2014 roku wrócił i kontynuuje swój powrót na szczyt. Wypunktował Daniela Dawsona, a przed czasem odprawiał kolejno Luisa Grajedę, Luisa Galarzę i Joeya Hernandeza. Sporo krwi napsuje z pewnością także Jermallowi Charlo. Trout dysponuje nieco słabszymi warunkami fizycznymi, ale będzie miał po swojej stronie atut w postaci odwrotnej pozycji, co często sprawia problemy młodym zawodnikom. Ta walka nie ma stuprocentowego faworyta, można nawet wietrzyć niespodziankę w postaci wygranej 30-letniego Trouta. Ale czy to w istocie będzie niespodzianka?

Typuj w Lidze Bokserskich Ekspertów ringpolska.pl >>

Add a comment

Zapraszamy do udziału w 17. kolejce Ligi Bokserskich Ekspertów ringpolska.pl. W tym sezonie (koniec 25 czerwca) pozostajemy przy dotychczasowym sposobie punktowania typów, punktację nadal obliczał będzie pecyn, a ligowe zapowiedzi opracuje WaReS_71. Typujemy zarówno zwycięzcę jak i sposób rozstrzygnięcia pojedynku, przy czym za trafne wskazanie zwycięzcy przyznajemy 2 punkty, a odgadnięcie sposobu rozstrzygnięcia na korzyść właściwego zawodnika - 1 punkt. Punktowanie walk specjalnych (oznaczone gwiazdką) odbywa się wg schematu 3+2 (w sumie 5 punktów). Aby wziąć udział w LBE, wystarczy w komentarzu pod tą wiadomością wskazać wygranego w każdym pojedynku (ewentualnie wytypować remis) i sposób rozstrzygnięcia - na pełnym dystansie czy przed czasem (PTS/KO).

Kupon 20.05.2016 - typy przyjmujemy do 20 maja, godz. 19.00
1. Youri Kayembre Kalenga - Yunier Dorticos *
2. Joseph Parker - Carlos Takam *
3. David Haye - Arnold Gjergjaj
4. Stanisław Kasztanow - Tomasz Gargula
5. Dimitrij Biwoł - Felix Valera
6. Denis Lebiediew - Victor Emilio Ramirez *
7. Jermell Charlo - John Jackson
8. Erislandy Lara - Vanes Martirosyan *
9. Jermall Charlo - Austin Trout * {jcomments on}

Add a comment

Andrew Tabiti - Keith Tapia: Pojedynek niepokonanych zawodników wagi cruiser zawsze gwarantuje emocje. Tym razem jesteśmy na zapleczu tego limitu, gdyż do ringu wejdą zawodnicy, którzy dopiero ocierają się o prawdziwy boks. Rezydujący i trenujący na co dzień w Las Vegas Andrew Tabiti to 26-letni pięściarz, który ponad 90% swoich walk kończył przed czasem. Jedynym przeciwnikiem, który wytrzymał do końca pojedynku był w lipcu ubiegłego roku Roberto Santos. Tabiti nie walczył jednak jeszcze nigdy dotąd na dystansie dziesięciu rund, a walkę z Keithem Tapią zakontraktowano właśnie na taki dystans. Tapia, choć rok młodszy, karierę zawodowca rozpoczął dwa lata wcześniej. Ma na koncie 17 pojedynków, z czego wszystkie wygrał. Raz - w ostatnim występie - walczył przez dziesięć rund przeciwko Garretowi Wilsonowi. Oprócz niego, ma na rozkładzie także byłego rywala Deontaya Wildera, Jesse Oltmansa oraz Anthony'ego Caputo Smitha. Tabiti przeboksował dotychczas ledwie 32 rundy. Tapia ma tych rund dokładnie dwa razy więcej. Rolę mogą w tej walce odegrać także warunki fizyczne. Przy podobnym wzroście Keith Tapia ma aż 10cm przewagi zasięgu. 25-letni "Machine Gun" dysponuje świetnym zasięgiem jak na cruisera - 203cm. Dla zobrazowania - jest to ponad 10cm więcej niż mają Alexander Povetkin i Artur Szpilka, a tylko 3cm mniej niż Wladimir Kliczko.

Michael Hunter - Isiah Thomas: Pojedynek bardzo podobny do poprzedniego. Znów między liny wejdzie dwóch niepokonanych pięściarzy bezpośredniego zaplecza wagi junior ciężkiej. Znów jeden z nich będzie gospodarzem, gdyż trenuje w stanie Nevada w Las Vegas. To Michael Hunter, dość wysoko już klasyfikowany zawodnik, który podobnie jak we wcześniejszym zestawieniu Keith Tapia, dysponuje świetnymi warunkami i ponad dwumetrowym zasięgiem. 27-latek nigdy jednak nie walczył z wymagającym przeciwnikiem, a za takiego należy uznać Isiaha Thomasa. Thomas mierzy 193 cm wzrostu i również dysponuje znakomitym zasięgiem, więc nie będzie w tym zakresie przewagi żadnego z zawodników. Thomas boksował już m.in. z Richardem Hallem, Rayco Saundersem oraz - przede wszystkim - wygrał z Jordanem Shimmellem bardzo wyraźnie na punkty. Pod koniec ubiegłego roku stał w ringu także z Muratem Gassijewem. Stawką tego pojedynku była pozycja oficjalnego pretendenta do pasa IBF wagi cruiser, jednak pojedynek ten zakończył się w trzeciej rundzie po zderzeniu głowami i uznany został za nieodbyty. Warto jednak wspomnieć, że Amerykanin prowadził na punkty. Thomas doskonale zna także Las Vegas – pojedynki z Shimmellem i Gassijewem toczył właśnie w tym mieście.

Mairis Briedis - Olanrewaju Durodola: Kapitalne zestawienie dwóch efektownie walczących pięściarzy. Znów na tapecie waga cruiser, jednak tu nie mamy do czynienia z zapleczem, a ze ścisłą czołówką. Briedis wraca na Łotwę po tułaczce po Niemczech i Rosji. Wycieczki te tylko utwierdziły go w przekonaniu, że ma potężną siłę. Zawodnik znany z turniejów Prizefighter jest teraz jednym z głównych kandydatów do walki o mistrzostwo Świata. Łotysz nokautował m.in. Danny’ego Williamsa, Lubosa Sudę, Danie Ventera i - przede wszystkim - Manuela Charra w Rosji. Wypunktował także do jednej bramki Ismaela Abdoula, co jest równoznaczne ze zdobytym doświadczeniem. Komputerowy ranking Boxrec klasyfikuje Briedisa na bardzo wysokim czwartym miejscu wśród cruiserów, przed takimi zawodnikami jak Makabu, Bellew, Drozd, Usyk, Ramirez czy Włodarczyk. Olanrewaju Durodola z pewnością nie boi się wyjazdowych walk, o czym świadczy chociażby nokaut na Dmitriju Kudriaszowie w Rosji. Dwie porażki poniósł dotychczas w USA - przed czasem z Akhrorem Muralimovem i na punkty z Thabiso Mchunu. Durodola piekielnie groźny jest zawsze na początku walk - dwunastokrotnie nokautował rywali już w pierwszej rundzie. Nigeryjczyk potrafi także przyjąć cios, bo mało brakowało, a sam już w otwierającej rundzie walki z Rosjaninem przegrałby. Nie do końca wiadomo, jak znosi on trudy pojedynku. Najwięcej - 10 rund - walczył z Mchunu i przegrał. Na punkty wygrał tylko raz - w czterorundowej walce.

Adam Balski - Łukasz Rusiewicz: Bardzo odważny sprawdzian dla Adama Balskiego przygotował jego promotor, Mariusz Grabowski. 25-letni zawodnik jest jednak zewsząd chwalony i sam wręcz pali się do prawdziwego testu. Takim testem z pewnością będzie Łukasz Rusiewicz, gdyż testował on najlepszych pięściarzy limitu wagi junior ciężkiej na świecie. Lista światowej klasy rywali "Ruska" jest niezwykle długa - Roman Kracik, Nuri Seferi, Alexander Frenkel, Enad Licina, Herbie Hide, Krzysztof Głowacki, Rakhim Czakijew, Ola Afolabi, Troy Ross, Izu Ugonoh, Łukasz Janik, Michał Cieślak, Iago Kiladze czy Noel Gevor. Rusiewicz zawsze jest świetnie przygotowany do walki i daje bardzo twardy pojedynek. Tylko trzykrotnie przegrywał przed czasem i słusznie uznawany jest za najtwardszego journeymana wagi cruiser. Adam Balski stoczył do tej pory tylko cztery pojedynki, wszystkie wygrał przed czasem a w ringu spędził łącznie zaledwie osiem rund. Łukasz Rusiewicz tych rund ma w nogach już ponad 200, co pokazuje przepaść doświadczenia między najbliższymi rywalami. Nikt z grupy Tymex Boxing nie ukrywa jednak, że Balski ma być w przyszłości motorem napędowym tej grupy i - patrząc na zaangażowanie i siłę zawodnika - z pewnością ma szanse nim być.

Mariusz Wach - Marcelo Luiz Nascimento: Brazylijczyk to prawdziwy pięściarski obieżyświat – jest jednym z dość ekskluzywnych journeymanów, który przyjeżdża na walkę z bardzo krótkim wyprzedzeniem. Anglia, Niemcy, Wielka Brytania, Serbia, Australia, Francja, Rosja, a teraz także Polska to kraje, do których zawitał Nascimento, aby podreperować rekord miejscowemu faworytowi. Z reguły był pierwszym wyborem miejscowych bohaterów na walke po porażce i podobnie jest w przypadku Mariusza Wacha. "Viking" bardzo słabo zaprezentował się w Rosji, w trakcie walki z Alexandrem Povetkinem wyglądał jak ruchomy worek treningowy i - szczerze mówiąc - nie ma czego szukać na szczycie wagi ciężkiej. Mariusz przebąkuje jeszcze, że toczyłby wyrównane walki ze wszystkimi obecnymi mistrzami Świata. Jedynym punktem wspólnym Wacha z Joshuą, Furym i Wilderem są warunki fizyczne. Absolutnie nic więcej. Mariusz będzie teraz koniem pociągowym na galach grupy Tymex, gdyż ma ciągle jeszcze chwytliwe nazwisko. Nascimento nie dał się znokautować ostatnio Dereckowi Chisorze i Johannowi Duhaupas i będzie również starał się stawić czoła Mariuszowi Wachowi. Polak pod wodzą Piotra Wilczewskiego nie ulepsza swojego boksu i osobiście szczerze wątpię by był w stanie rywalizować z czołówką wagi ciężkiej. Weryfikacją może być listopadowe Polsat Boxing Night, gdzie ma spotkać się z Izu Ugonohem.

Lee Haskins - Ivan Morales: Pierwsza wycieczka Meksykanina do Europy i od razu pojedynek o mistrzowski pas. To oferta, której nie mógł odrzucić, bo może się już więcej nie powtórzyć. 24-latek ma na koncie tylko jedną porażkę w trzydziestu walkach. To bardzo dobry bilans, biorąc dodatkowo pod uwagę fakt, iż przegrana była dość pechowa i niejednogłośna. Morales nie miał okazji jednak bić się z przeciwnikiem chociażby z zaplecza czołówki wagi koguciej. Lee Haskins z pewnością należy do ścisłej czołówki, o czym świadczy fakt, iż w ostatnim pojedynku wywalczył wakujący tytuł IBF Interim, który teraz chętnie zamieni na pełnoprawny pas. Anglik ma na koncie co prawda trzy porażki i za każdym razem przegrywał przed czasem, jednak może pochwalić się także kilkoma sukcesami - największymi z nich była wygrana nad Jamie McDonnellem w 2008 roku oraz nokaut na Martinie Wardzie w walce o mistrzostwo Wspólnoty Brytyjskiej w roku 2013. Haskins wraca na ring po rocznej przerwie i niewiadomą jest jego forma, jednak mańkut z Tijuany nie powinien sprawić mu większych problemów w ringu.

Typuj w Lidze Bokserskich Ekspertów ringpolska.pl >>

Add a comment

Zapraszamy do udziału w 16. kolejce Ligi Bokserskich Ekspertów ringpolska.pl. W tym sezonie (koniec 25 czerwca) pozostajemy przy dotychczasowym sposobie punktowania typów, punktację nadal obliczał będzie pecyn, a ligowe zapowiedzi opracuje WaReS_71. Typujemy zarówno zwycięzcę jak i sposób rozstrzygnięcia pojedynku, przy czym za trafne wskazanie zwycięzcy przyznajemy 2 punkty, a odgadnięcie sposobu rozstrzygnięcia na korzyść właściwego zawodnika - 1 punkt. Punktowanie walk specjalnych (oznaczone gwiazdką) odbywa się wg schematu 3+2 (w sumie 5 punktów). Aby wziąć udział w LBE, wystarczy w komentarzu pod tą wiadomością wskazać wygranego w każdym pojedynku (ewentualnie wytypować remis) i sposób rozstrzygnięcia - na pełnym dystansie czy przed czasem (PTS/KO).

Kupon 13.05.2016 - typy przyjmujemy do 13 maja, godz. 23.00
Andrew Tabiti - Keith Tapia
Michael Hunter - Isiah Thomas *
Mairis Briedis - Olanrewaju Durodola *
Adam Balski - Łukasz Rusiewicz
Mariusz Wach - Marcelo Luiz Nascimento
Lee Haskins - Ivan Morales {jcomments on}

Add a comment

Andriej Rudenko - Mike Mollo: Trzy miesiące temu Mike Mollo zrobił Polakom ogromnego psikusa już w pierwszej rundzie nokautując niepokonanego wcześniej Krzysztofa Zimnocha. Wcześniej dawał bardzo dobre, twarde walki Arturowi Szpilce czy Andrzejowi Gołocie. To, że ma w ręku wielką moc przekonał się przede wszystkim Zimnoch, ale też i "Szpila", który w obu walkach lądował na deskach po ciosach Amerykanina. Krzysztof i jego promotorzy oczekiwali walki rewanżowej, jednak Mollo ostatecznie zdecydował się tym razem na wyjazd na Ukrainę i pojedynek z tamtejszym faworytem, Andriejem Rudenko. Pochodzący z Dniepropietrowska Rudenko pokazał się już jako niezwykle twardy pięściarz, kiedy to nie dał się znokautować silnie bijącym Lucasowi Browne'owi i Hughie Furemu. Były to jedyne wyjazdowe walki Ukraińca. Wszystkie pozostałe wygrał i faworytem będzie również w starciu z Mike’m Mollo. Co ciekawe, Rudenko w ostatniej walce znokautował Konstantina Airicha, czyli najbliższej rywala Krzysztofa Zimnocha, ofiary Amerykanina. Stawką pojedynku, który odbędzie się w Odessie będzie pas WBC International Silver wagi ciężkiej.

Dereck Chisora - Kubrat Pulew: Walka o "być albo nie być" dla obu pięściarzy. Porażka Chisory oznaczać będzie dla niego już tylko sprzedawanie nazwiska albo obijanie kelnerów. Po dwóch porażkach z Tysonem Furym, mistrzowskiej szansie z Witalijem Kliczko i przegranych z Robertem Heleniusem i Davidem Haye’m "Del Boy" staje przed kolejnym groźnym rywalem i porażka może na dobre zatrzymać jego szaloną karierę. Anglik miał bardzo dobry okres w 2013 i na początku 2014 roku, kiedy to wygrywał przed czasem kolejno z Malikiem Scottem, Edmundem Gerberem, Ondrejem Palą i na punkty z Kevinem Johnsonem. Znalazł się wtedy w posiadaniu pasa mistrza Europy oraz międzynarodowych pasów WBA i WBO. Stracił wszystko w drugiej walce z Furym i od czasu tej porażki walczy z zawodnikami z dużo niższego poziomu. Pojedynek z Bułgarem będzie dla niego wielką szansą na powrót do czołówki i odzyskanie pasa EBU. 35-letni Pulew zapowiadał się świetnie do czasu walki o mistrzowski pas IBF z Władimirem Kliczko. Do czasu mistrzowskiej szansy nokautował chociażby Alexandra Ustinova czy Alexandra Dimitrenko. Wygrał także z Tonym Thompsonem. W walce z Ukraińcem zaryzykował, jednak atakował jak jeździec bez głowy, za co zapłacił silnym nokautem. Pulev wrócił wygranymi nad George Ariasem i Maurice’m Harrisem, jednak dopiero walka z Brytyjczykiem da kibicom odpowiedź, czy nokaut z rąk Kliczki nie pozostał trwałych śladów w psychice Bułgara.

Paulus Ambunda - Moises Flores: Niezwykle rzadko oglądamy i typujemy ciekawe pojedynki z Afryki. Tym razem jednak niezwykle ciekawie zapowiada się walka wieczoru na gali w Namibii. Meksykanin Moises Flores, mistrz świata WBA Interim w wadze super koguciej będzie bronił swojego pasa na terenie rywala, Paulusa Ambundy. Flores to 29-letni niepokonany zawodnik, który od niedawna walczy na terenie USA i właśnie tam, dość sensacyjnie wypunktował Oscara Escandona zabierając mu mistrzowski tytuł. W pierwszej obronie znokautował swojego rywala w ostatniej odsłonie walki, a teraz przyjdzie mu spotkać się z miejscowym faworytem w Namibii. Sześć lat starszy "The Rock" Ambunda posiadał już pasy WBO Africa, WBO International i - po wypunktowaniu Pulngluanga Sor Singyu - był mistrzem świata WBO wagi koguciej. Pas swój stracił już w następnej walce ulegając Tomokiemu Kamedzie w jedynej dotychczas wyjazdowej walce. Co ciekawe, od czasu tej porażki Paulus Ambunda ani razu nie znokautował swojego rywala. Co więcej, wygrywa niejednogłośnie na punkty lub bardzo małą różnicą punktową. Flores, pomimo wyraźnego atutu w postaci mistrzowskiego pasa, będzie miał także przewagę warunków fizycznych. Jest wyższy od gospodarza aż o 13 centymetrów.

Dariusz Sęk - Jewgienij Machtejenko: Walka wieczoru gali w Tarnowie, czyli rodzinnym mieście Sęka. Co ciekawe, Tarnowianin po raz pierwszy w karierze wystąpi przed swoją rodzinną publicznością. Rywal jest mu doskonale znany, gdyż ponad rok temu wypunktował go na dystansie ośmiu rund na gali w Brodnicy. Wtedy wszyscy sędziowie jednogłośnie stwierdzili, że Polak wygrał wszystkie rundy. Co więc sprawiło, że w Tarnowie zobaczymy rewanż obu Panów? Machtejenko zaraz po porażce z Dariuszem Sękiem, wygrał przez nokaut z Andrzejem Sołdrą. Na swoim rozkładzie ma także niepokonanego Alexandra Hagena, którego znokautował w Danii. Dodatkowo, minimalnie przegrał na Białorusi z Siergiejem Chomickim oraz w Niemczech z niepokonanym Moritzem Stahlem. Polak, który jedyne porażki poniósł na niemieckiej ziemi ulegając Robertowi Woge i Robinowi Krasniqi zapowiada, że pomści Sołdrę i po raz drugi pokona Ukraińca. Dodatkowym bodźcem dla niego będzie tarnowska publiczność. Sęk nie ukrywa, że chętnie poboksuje z bardziej wymagającymi rywalami - być może już niedługo stanie do walki o pas EBU-EU, gdzie jego rywalem miałby być Orial Kolaj.

Anthony Crolla - Ismael Barroso: Jedna z ciekawiej zapowiadających się weekendowych konfrontacji. Walka o wyłonienie jedynego mistrza Świata WBA wagi lekkiej. Obecnie pełnoprawnym mistrzem, po pokonaniu Darleysa Pereza jest Anglik, Anthony Crolla. Regularny pas mistrzowski jest w posiadaniu Isamela Jose Barroso. Pojedynek ten ma za zadanie wypełnić hale Manchester Arena. Reprezentant Wenezueli nie ma jednak problemu z walkami w obcych halach. Oprócz rodzinnej Wenezueli, walczył także na ringach w Kostaryce, Nikaragui, Panamie, Meksyku, Dominikanie, USA i w ostatnim starcie - właśnie w Anglii. Pod koniec ubiegłego roku Barroso zszokował wszystkich, kiedy w Londynie nie dał najmniejszych szans Kevinowi Mitchelowi zmuszając go niejako do zakończenia pięściarskiej kariery. Niezwykle silnie bijący mańkut z pewnością będzie górował nad Crollą siłą pięści i zasięgiem rąk. "Million Dollar" występuje natomiast przed swoją własną publicznością, co dodatkowo go motywuje. Walka bez faworyta, w której żadne rozstrzygnięcie nie będzie niespodzianką.

Patrick Teixeira - Curtis Stevens: Klasyczna walka wschodzącej, młodej gwiazdy z nieco przebrzmiałą już gwiazdą. Powracający na zawodowe ringi po półtorej roku przerwy były pretendent do mistrzowskiego tytułu wagi średniej spróbuje odwrócić losy swojej nieco upadającej kariery odbierając zero z rekordu Patricka Teixeiry. 25-letni Brazylijczyk dopiero wspina się po szczeblach kariery, jednak trzeba powiedzieć, że robi to w bardzo dobrym stylu. Teixeira niedawno przeniósł się na stałe do USA i zdążył stoczyć w Stanach już dwa pojedynki, które wygrał przed czasem. Nazwisko Stevensa ma robić różnicę i przenieść Patricka do czołówki wagi średniej. Curtis, który ma na rozkładzie m.in. Piotra Wilczewskiego i Przemka Majewskiego wraca po przegranej walce z Hassanem N'Damem N'Jikamem, ale tak naprawdę to przegrana przez nokaut z Gienadijem Gołowkinem sprawiła, że Amerykanin nieco zatrzymał się w rozwoju. Sytuacja jest jasna – jeśli Amerykanin pokona Brazylijczyka - wróci do czołówki i będzie mógł liczyć na intratne propozycje. Jeśli będzie odwrotnie - Curtis Stevens przepadnie w pamięci kibiców na zawsze, a nową gwiazdą będzie Teixeira.

David Lemieux - Glen Tapia: Obaj pięściarze wracają po bolesnych porażkach. Kanadyjczyk po bardzo trudnej unifikacji pasów przeciwko Gienadijowi Gołowkinowi, natomiast Tapia po dość zaskakującej wpadce w walce z Michelem Soro. Pół roku odpoczynku potrzebował Lemieux, żeby otrząsnąć się po silnych ciosach "GGG". Teraz wraca z wymagającym rywalem, jakim niewątpliwie jest Tapia, jednak sam Kanadyjczyk nie ukrywa, że ma on być tylko pierwszym przystankiem przed powrotem na sam szczyt. 27-latek z Montrealu chce jak najszybciej odzyskać swój pas, natomiast Amerykanin bardzo chętnie wybiłby się na jego nazwisku. Młody Tapia nie ma jednak doświadczenia w walkach na najwyższym poziomie. Jego najtrudniejszymi rywalami byli Abraham Han, Daniel Dawson, James Kirkland i wspomniany Soro, z czego z dwoma ostatnimi przegrał przed czasem. Lemieux bardzo lubi natomiast atakować, dlatego z pewnością liczy na rozstrzygnięcie walki przez nokaut. Dużą niewiadomą jest natomiast forma psychiczna Kanadyjczyka po laniu, jakie zafundował mu Gołowkin. Tapia w tym upatruje swojej szansy i będzie chciał sprawić niespodziankę. Wszak, walka odbędzie się w Stanach Zjednoczonych, gdzie bilans Davida jest remisowy (1-1).

Frankie Gomez - Mauricio Herrera: Herrera to zawodnik, który jest dużo lepszy niż wskazuje na to jego rekord. Każda jego przegrana walka była albo dyskusyjna, albo minimalna. Zaczęło się od Mike'a Anchondo, z którym przegrał w stosunku 75-77. Z Mikem Alvarado i Karimem Mayfieldem wyraźniej jednak również minimalnie na dystansie dziesięciu rund. Z niepokonanym Jose Benavidezem w stosunku 112-116, natomiast w pojedynku o dwa mistrzowski pasy z Dannym Garcią niejednogłośnie na punkty. 35-latek nigdy nie leżał na deskach. Co więcej, na swoim rozkładzie ma takie nazwiska jak Ruslan Provodnikov, Mike Dallas Jr, Johan Perez czy Henry Lundy. Niepokonany 24-latek z Kalifornii, Frankie Gomez z pewnością nie ma takiego bogatego doświadczenia jak jego najbliższy rywal. Najtrudniejszym jego rywalem był Vernon Paris. Co więcej, Gomez w ostatnich trzech pojedynkach wygrywał tylko po decyzji sędziowskiej. Co prawda żadnemu z rywali nie oddał ani jednej rundy, jednak można postawić tezę, że z kimś takim jak Mauricio Herrera jeszcze nie walczył. Dla ‘Pitbulla’ to poważny test i jeśli zda go w dobrym stylu, być może w kolejnym występie powalczy o któryś z regionalnych pasów.

Saul Alvarez - Amir Khan: Wydarzenie wieczoru na gali w Las Vegas, bezsprzecznie wydarzenie weekendu, miesiąca, a być może nawet i 2016 roku. Anglik, który nie doprosił się walki z Floydem Mayweatherem Juniorem przeskakuje dwie kategorie wagowe, aby zmierzyć się z uznawanym przez ekspertów za numer 1 światowego boksu, Saulem Alvarezem. Komputerowy ranking Boxrec uznaje Meksykanina za najlepszego pięściarza Świata bez podziału na limity wagowe. Ciągle młody, 25-letni "Canelo" jedyną porażkę poniósł z rąk "Money" Floyda, jednak lista jego ofiar jest niezwykle długa - Lanardo Tyner, Jose Cotto, Luciano Cuello, Carlos Baldomir, Matthew Hatton, Kermin Cintron, Shane Mosley, Josesito Lopez, Austin Trout, Alfredo Angulo, Erislandy Lara, James Kirkland czy Miguel Cotto. Od 2009 roku Saul Alvarez toczy tylko i wyłącznie wielkie walki z wielkimi rywalami, a trzeba przypomnieć, że w 2009 roku Meksykanin miał dopiero 19 lat. Co na to Khan? Anglik zaskakująco, bo już w pierwszej rundzie przegrał w 2008 roku z Breidisem Prescottem, w czwartej rundzie z Dannym Garcią i na punkty z Lamontem Petersonem. Wygrywał natomiast z takimi zawodnikami jak Marco Antonio Barrera, Andrej Kotelnik, Dmitrij Salita, Paul Malignaggi, Marcos Maidana, Paul McCloskey, Zab Judah, Carlos Molina, Luis Collazo, Devon Alexander czy Chris Algieri. Obaj mogą pochwalić się całą plejadą gwiazd w swoich rekordach, jednak nie będzie to miało żadnego znaczenia, kiedy staną naprzeciwko siebie. Warunki fizyczne nie odegrają większej roli, gdyż wzrost i zasięg ramion to różnica zaledwie jednego centymetra. Doświadczenie na podobnym poziomie, psychika również. Pewności siebie obaj mają aż nadto. W kuluarach mówi się, że żadnej wartości w tej walce nie ma pas WBC wagi średniej, który na szalę rzuca Meksykanin, bo wygrany w tej walce będzie musiał zmierzyć się w jego obronie z Gienadijem Gołowkinem, czego żaden z nich pewnie się nie podejmie. Podświadoma stawka tego pojedynku jest dużo większa - w przypadku powrotu na ring Floyda Mayweathera, wygrany w tym pojedynku z miejsca stanie się jednym z najbardziej prawdopodobnych jego rywali. {jcomments on}

Typuj w Lidze Bokserskich Ekspertów ringpolska.pl >>

Add a comment

Zapraszamy do udziału w 15. kolejce Ligi Bokserskich Ekspertów ringpolska.pl. W tym sezonie (koniec 25 czerwca) pozostajemy przy dotychczasowym sposobie punktowania typów, punktację nadal obliczał będzie pecyn, a ligowe zapowiedzi opracuje WaReS_71. Typujemy zarówno zwycięzcę jak i sposób rozstrzygnięcia pojedynku, przy czym za trafne wskazanie zwycięzcy przyznajemy 2 punkty, a odgadnięcie sposobu rozstrzygnięcia na korzyść właściwego zawodnika - 1 punkt. Punktowanie walk specjalnych (oznaczone gwiazdką) odbywa się wg schematu 3+2 (w sumie 5 punktów). Aby wziąć udział w LBE, wystarczy w komentarzu pod tą wiadomością wskazać wygranego w każdym pojedynku (ewentualnie wytypować remis) i sposób rozstrzygnięcia - na pełnym dystansie czy przed czasem (PTS/KO). {jcomments on}

Kupon 06.05.2016 - typy przyjmujemy do 6 maja, godz. 17.00
1. Andriej Rudenko - Mike Mollo *
2. Dereck Chisora - Kubrat Pulev *
3. Paulus Ambunda - Moises Flores
4. Paweł Stępień - Remigiusz Wóz
5. Dariusz Sęk - Jewgienij Machtejenko
6. Anthony Crolla - Ismael Barroso *
7. Patrick Teixeira - Curtis Stevens *
8. David Lemieux - Glen Tapia *
9. Frankie Gomez - Mauricio Herrera *
10. Saul Alvarez - Amir Khan *

Add a comment

 Andre Dirrell - Blake Caparello: Nie szukał walk na przetarcie Andre Dirrell po ostatnim pojedynku, kiedy to po wyniszczającej wojnie przegrał na punkty z Jamesem DeGalem. Kolejnym rywalem Amerykanina będzie Blake Caparello, który zasłynął tym, że rzucił na deski Siergieja Kowaliowa. Australijczyk spotkał się z "Krusherem" w 2014 roku w Atlanthic City i walka zaczęła się sensacyjnie. Caparello posłał na deski Rosjanina i wygrał pierwsze starcie 10-8. Co z tego, jeśli w drugim starciu sam trzykrotnie był liczony i przegrał przez nokaut. Od czasu tej porażki "Il Capo" trzykrotnie pojawił się między linami w Australii, ale nie potrafił znokautować dużo mniej wymagających rywali. W najbliższy weekend znowu pojawi się natomiast w USA, by stawić czoła Andre Dirrelowi. Największym sukcesem leworęcznego 32-latka jest niewątpliwie wygrana nad Arthurem Abrahamem i odebranie mu zera z rekordu. Było to podczas pamiętnego turnieju Super Six. W tym samym turnieju Dirrell przegrał także niejednogłośną decyzją z Carlem Frochem. W ostatniej walce drugi raz atakował mistrzowski pas i poniósł drugą porażkę. Dwukrotnie leżał na deskach i przegrał przez to z Jamesem DeGalem. Wygrana nad Blakem Caparello ma na celu jeszcze jedno podejście do walki o światowy czempionat. Podobne plany ma zapewne także Australijczyk.

Anthony Dirrell - Caleb Truax: Na tej samej gali zaprezentuje się też młodszy brat Andre, Anthony Dirrell - były już mistrz Świata WBC. "The Dog" wywalczył swój tytuł po dwóch ciężkich bojach z Sakio Biką, jednak stracił bardzo szybko bo już w pierwszej obronie z Badou Jackiem. We wrześniu ubiegłego roku zdołał jeszcze wypunktować Marco Antonio Rubio. Pojedynek z Calebem Truax będzie pierwszym w 2016 dla Dirrela, ale już drugim dla Truax. 32-latek z Minnesoty znokautował niedawno Melvina Betancourta, udanie wracając na ring po porażce w walce o mistrzowski pas z Danielem Jacobsem. Wcześniej, w 2012 roku Truax przegrał także przez jednogłośną decyzję z Jermainem Taylorem. Do niedawna "Golden" przymierzany był jako rywal Macieja Sulęckiego, jednak ostatecznie nic z tych planów nie wyszło i najprawdopodobniej nie wyjdzie. Truax musiałby wygrać z Anthonym Dirrelem, a faworytem zbliżającego się starcia z pewnością nie jest.

Dominic Boesel - Denis Liebau: Na pierwszy rzut oka - patrząc na rekordy - groźniejszy wydaje się Liebau. Jest to 34-letni Niemiec, który tylko jedną ze swoich dotychczasowych 19-tu walk przeboksował na pełnym dystansie. Było to 10 rund z Ericlesem Torresem Marinem, któremu pierwszą porażkę zafundował Robert Parzęczewski. Pozostałe pojedynku Liebau z reguły kończył bardzo szybko. Aż dwunastokrotnie walka nie wychodziła poza pierwszą rundę, a łącznie zawodnik ten spędził w ringu ledwie 38 rund. To daje tylko dwie rundy na walkę. Dominic Boesel nie jest zawodnikiem o piekielnej sile. Nie nokautuje często, ale toczy bardzo dobre walki i ciągle stara się podnosić poprzeczkę jeśli chodzi o poziom swoich rywali. Jednym z jego rywali był 2015 roku Norbert Dąbrowski, który przegrał jednogłośną decyzją sędziowską. Niemiec posiada pasy WBO Inter-Continental i WBA Continental wagi półciężkiej, jest niepokonany i być może już niedługo zobaczymy go w jakimś eliminatorze do pasów, które dzierży Siergiej Kowaliow. Najpierw musi jednak wystrzegać się silnych ciosów Denisa Liebau i wygrać zbliżającą się walkę.

Hughie Fury - Fred Kassi: Urodzony w 1994 roku Hughie Fury do niedawna żył nadziejami, że pobije rekord Mike'a Tysona i zostanie najmłodszym mistrzem Świata w historii wagi ciężkiej. Czas jednak minął, Fury ma już 22 lata i ciągle do tego mistrzostwa ma daleko. Młodszy kuzyn mistrza Świata WBA i WBO przestał także nokautować swoich przeciwników. Boksował na pełnym dystansie z Danny Hughesem, Andriejem Rudenką, George Ariasem i Dominikiem Guinnem. Łatwo nie będzie także posłać na deski Freda Kassiego, który ostatnio regularnie bije się z czołówką. Pokazał się z bardzo dobrej strony w ostatniej walce z Dominikiem Breazealem i przedostatniej z Chrisem Arreolą ostatecznie remisując. Wcześniej znokautował go tylko Amir Mansour. Dla Fury'ego może to być bardzo twarda przeprawa, ale mobilizować go będzie pas WBO International, który znajdzie się w stawce pojedynku. Może on przybliżyć młodego Fury'ego do walki… ze starszym Furym. Młody Anglik musi wykorzystać swoje warunki, aby wygrać w starciu z 15 lat starszym rywalem, który dodatkowo jest aż o 15 centymetrów niższy.

Gerald Washington - Eddie Chambers: Kolejne starcie w kategorii ciężkiej. Jeszcze niedawno Geral Washington przymierzany był do walki z Oscarem Rivasem. Przeciwnik nie przeszedł jednak testów i ostatecznie do pojedynku nie doszło. Tym razem nie powinno być już problemów, a naprzeciwko mierzącego 198cm wzrostu "El Gallo Negro" stanie były pretendent do dwóch mistrzowskich pasów, Eddie Chambers. "Fast" przegrał w 2010 roku w pamiętnym boju przed czasem z Władimirem Kliczko, jednak do ostatniego gongu zabrakło mu wówczas kilku sekund. Rok później został wypunktowany przez Tomasza Adamka i spróbował sił w kategorii cruiser. Tam napotkał na ścianę w postaci Thabiso Mchunu i postanowił wrócić do królewskiego limitu. Stoczył sześć zwycięskich pojedynków z mało wymagającymi rywalami, jednak teraz przyszedł czas na prawdziwy test. Tym testem ma być Gerald Washington, który w ostatniej walce zremisował z Amirem Mansourem, a wcześniej nokautował m.in. Skippa Scotta czy Travisa Walkera i wypunktował Jasona Gaverna i Nagy'ego Aguilerę. Washington ma z pewnością bardzo dużą przewagę warunków fizycznych - jest o 13cm wyższy i ma aż o 17cm większy zasięg ramion. Przegrany w tym pojedynku może na dobre wypaść z obiegu wagi ciężkiej. Obaj mają przecież już po 34 lata.

Fernando Montiel - Jorge Lara: Walka z cyklu "młodość kontra doświadczenie". Dla 25-letniego Lary starcie z Fernando Montielem będzie przeskokiem o dwie klasy w górę jeśli chodzi o poziom ostatnich rywali. Mańkut z Guadalajary w ostatnim występie zaledwie zremisował z Jesusem Rojasem po technicznej decyzji. Wcześniej mierzył się z rywalami mającymi kilkanaście porażek na koncie. Sam jest niepokonany, ale o zamienienie zera w jedynkę po stronie porażek Lary zadba Montiel. On boksuje od 1996 roku. W latach 2000-2003 był mistrzem Świata wagi muszej, 2005-2006 i 2007-2008 wagi super muszej, 2009-2011 wagi koguciej, a w ostatnim starciu atakował tytuł wagi piórkowej. Mierzył się w ringu z takimi zawodnikami jak Luis Maldonado, Pedro Alcazar, Mark Johnson, Jhonny Gonzalez, Hozumi Hasegawa, Nonito Donaire, Victor Terrazas czy Lee Selby. Ma na koncie pięć porażek, ale przed czasem zastopował go tylko "Filipino Flash". Montiel to jedna z żywych legend. Meldował się w ringu 61 razy, przeboksował prawie 400 rund i od kilkunastu lat prezentuje równy, bardzo wysoki poziom. 12 lat młodszy Meksykanin może mieć z Fernando Montielem spore problemy. Jedno jest pewne - wyniesie z tej walki niezbędne doświadczenie.

Edwin Rodriguez - Thomas Williams Jr: To może być ostatni przystanek Rodrigueza przed walką o mistrzowski tytuł z Adonisem Stevensonem. O pojedynku reprezentanta Dominikany z "Supermanem" mówi się w kuluarach, jednak "La Bombę" czeka jeszcze piekielnie trudne zadanie. To zadanie nazywa się Thomas Williams Junior i jest bardzo twardym pięściarzem. Dotychczas jedyną plamą na rekordzie Rodrigueza jest walka z Andre Wardem, kiedy to nie tylko przegrał on bardzo wyraźnie walkę w ringu, to jeszcze nie zrobił limitu wagowego. Zawodnik ten po rocznej przerwie wrócił i zanotował cztery zwycięstwa. W ostatniej walce zafundował kibicom krótkometrażowy horror, kiedy to dwukrotnie w pierwszej rundzie padał na deski, by powstać i znokautować w trzeciej odsłonie Michaela Sealsa. Dla Williamsa natomiast porażką zakończyło się dość nieoczekiwanie starcie z Gabrielem Campillo, kiedy to prowadząc na punkty dał się zaskoczyć i przegrał przed czasem. Williams ma na rozkładzie takich zawodników jak chociażby Yusaf Mack, Cornelius White czy Umberto Savigne. Z Rodriguezem przegrywali m.in. Don George, Ezequiel Osvaldo Maderna czy Denis Grachev. Bardzo wyrównana konfrontacja, w której o końcowym werdykcie zadecydować może tzw. dyspozycja dnia.

Victor Ortiz - Andre Berto: 11 dni temu minęło 5 okrągłych lat odkąd Ci dwaj Panowie spotkali się w ringu po raz pierwszy. Wojna, która ogarnęła ich między linami przeszła najśmielsze oczekiwania. Berto leżał na deskach w pierwszym starciu, by Ortiz mógł paść w drugim. W szóstej natomiast panowie rzucali się na matę ringu nawzajem. Ostatecznie minimalnie lepszy był wtedy "Vicious", zabierając zero z rekordu Andre. Od tamtego czasu Berto zanotował trzy zwycięstwa i tyle samo porażek. Ortiz zaraz po tym wielkim zwycięstwie zanotował serię trzech porażek z rzędu by wrócić dwoma wygranymi. Victor Ortiz był w 2011 roku ostatnim przeciwnikiem Floyda Mayweathera, z którym ten wygrał przed czasem. Andre Berto był ostatnim przeciwnikiem Floyda w jego karierze. "Vicious" ulegał także przed czasem Josesito Lopezowi i Luisowi Collazo. Ciemnoskóry Amerykanin przegrywał z Robertem Guerrero i Jesusem Soto Karassem. 32-letni Berto ma na swoim rozkładzie m.in. Michaela Trabanta, Luisa Collazo, Jana Zavecka czy Josesito Lopeza. Trzy lata młodszy Ortiz wygrywał z Mikem Arnoutisem i Natem Campbellem, a w jego rekordzie widnieje także remis z Lamontem Petersonem. Rewanż tych dwóch dżentelmenów może zakończyć się w każdy możliwy sposób. To będzie wielka walka.

James DeGale - Rogelio Medina: Pierwsze podejście do mistrzowskiej walki dla 27-letniego Meksykanina, Rogelio Mediny, który w 2014 roku sensacyjnie znokautował J'Leona Love'a i podparł ten wynik trzema kolejnymi wygranymi walkami. Dzisiaj jest pretendentem do pasa IBF, który znajduje się w posiadaniu Anglika, Jamesa DeGale'a. "Chunky" coraz częściej przebąkuje o przenosinach do wyższej kategorii wagowej i walce z Siergiejem Kowaliowem lub Adonisem Stevensonem. W limicie wagi super średniej brakuje dla Jamesa wyzwań, chociaż swój pas wywalczył 11 miesięcy temu po ciężkiej walce z Andre Dirrellem i obronił tylko raz - z Lucianem Bute. Wcześniej Anglik wygrywał z niepokonanymi Gevorgiem Khatchikianem i Brandonem Gonzalesem oraz chociażby z Paulem Smithem, Piotrem Wilczewskim, Hadillah Mohoumadim, Sebastianem Demersem, Stjepanem Boziciem czy Marco Antonio Peribanem. Porażka na jego koncie to efekt wielkiej wojny z Georgem Grovesem. Walka z Rogelio Mediną powinna być łatwa, lekka i przyjemna. Warto powiedzieć, że ostatni raz z zawodnikiem o większej ilości porażek niż Medina DeGale walczył w 2011 roku. "Porky" nie zamierza jednak ułatwiać sprawy. Co prawda, prócz walki z Lovem przegrywał on wszystkie większe pojedynki - z Gilberto Ramirezem, Luisem Campasem, Jose Uzcategui’m, Marcosem Reyesem, Badou Jackiem i Jonathanem Gonzalezem, a na ostatnie trzy wygrane walki wystarczyło mu ledwie pięć rund.

Badou Jack - Lucian Bute: Najbardziej niedoceniany mistrz Świata w swojej wadze, Badou Jack staje do kolejnej obrony i kolejny raz kibice czekają, kiedy wreszcie się potknie. Być może stanie się to już w najbliższy weekend, gdyż Szwed spotka się z bardzo doświadczonym Lucianem Bute, który jednak w ostatnich pięciu występach zanotował trzy porażki. Swoją drogą, ciekawe dlaczego Bute może bezpośrednio po przegranej - z Jamesem DeGalem - walce atakować mistrzowski pas Badou Jacka. "Ripper" wydarł mistrzowski tytuł Anthony'emu Dirrelowi, wygrywając niejednogłośnie na punkty i w taki sam sposób obronił swój pas przed Georgem Grovesem. Co również ciekawe, walka z Badou Jackiem będzie dla Luciana Bute wielkim powrotem na amerykański ring. 36-letni Rumun ostatni raz na ringu w USA pojawił się 12 lat temu. Od tego czasu Bute walczy tylko w Kanadzie. Raz wystąpił w rodzinnej Rumunii i raz w Anglii, przegrywając z Carlem Frochem. Sam Lucian Bute był jednym z najdłużej panujących mistrzów Świata wagi super średniej. Swój pas IBF zdobył w 2007 roku i oddał go Frochowi dopiero w dziesiątej obronie, po pięciu latach panowania na tronie. W listopadzie nie udało mu się odzyskać swojego trofeum w walce z innym Anglikiem, DeGale’m, ale z pewnością nie pogardzi także zielonym pasem federacji WBC, który do stawki tego pojedynku włoży mistrz, Badou Jack. {jcomments on}

Typuj w Lidze Bokserskich Ekspertów ringpolska.pl >>

Add a comment

Zapraszamy do udziału w 14. kolejce Ligi Bokserskich Ekspertów ringpolska.pl. W tym sezonie (koniec 25 czerwca) pozostajemy przy dotychczasowym sposobie punktowania typów, punktację nadal obliczał będzie pecyn, a ligowe zapowiedzi opracuje WaReS_71. Typujemy zarówno zwycięzcę jak i sposób rozstrzygnięcia pojedynku, przy czym za trafne wskazanie zwycięzcy przyznajemy 2 punkty, a odgadnięcie sposobu rozstrzygnięcia na korzyść właściwego zawodnika - 1 punkt. Punktowanie walk specjalnych (oznaczone gwiazdką) odbywa się wg schematu 3+2 (w sumie 5 punktów). Aby wziąć udział w LBE, wystarczy w komentarzu pod tą wiadomością wskazać wygranego w każdym pojedynku (ewentualnie wytypować remis) i sposób rozstrzygnięcia - na pełnym dystansie czy przed czasem (PTS/KO).

Kupon 29.04.2016 - typy przyjmujemy do 29 kwietnia, godz. 20.00
1. Andre Dirrell - Blake Caparello *
2. Anthony Dirrell - Caleb Truax
3. Dominic Boesel - Denis Liebau
4. Hughie Fury - Fred Kassi
5. Gerald Washington - Eddie Chambers *
6. Fernando Montiel - Jorge Lara
7. Edwin Rodriguez - Thomas Williams Jr *
8. Victor Ortiz - Andre Berto *
9. James DeGale - Rogelio Medina
10. Badou Jack - Lucian Bute * {jcomments on}

Add a comment

Mark Magsayo - Chris Avalos: Pierwsze poważne wyzwanie pięściarskie dla młodzieżowego mistrza Świata federacji IBF i WBO wagi piórkowej, ledwie 20-letniego "Magnifico" z Filipin. Magsayo zdążył już stoczyć jedną walkę na terenie Stanów Zjednoczonych, jednak pojedynek z dużo bardziej znanym Chrisem Avalosem nieoczekiwanie odbędzie się na Filipinach. 26-letni "Hitman" nie ma szczęścia do niepokonanych rywali. Wszystkie cztery porażki poniósł właśnie z przeciwnikami z zerem po stronie przegranych. Z Christopherem Martinem w 2010 i Jhonatanem Romero rok później przegrywał po niejednogłośnej decyzji sędziowskiej, natomiast w 2015 roku z Carlem Framptonem i Oscarem Valdezem przez nokaut w piątej rundzie. Teraz sześć lat starszy Amerykanin pojedzie do Filipin, aby odczarować złą passę walk z przeciwnikami o idealnym rekordzie i przy okazji wywalczyć pas WBO International, który znajduje się w stawce tego pojedynku. Dla Magsayo będzie to pierwsza walka na dystansie dwunastu rund. Dotychczas tylko raz walczył „dziesiątkę”, a łącznie na zawodowstwie przeboksował tylko 47 rund.

Nonito Donaire - Zsolt Bedak: Wybór Węgra na przeciwnika Nonito Donaire'a odbił się dużym echem w światowym boksie. Bedak co prawda ma bardzo przyzwoity rekord i posiada pas WBO European, ale w całej swojej karierze spotkał się w ringu z jednym porządnym przeciwnikiem i tę walkę przegrał przed czasem. Mowa oczywiście o 2010 roku i Wilfredo Vazquezie. Od tego czasu Węgier stoczył co prawda dziesięć wygranych pojedynków, jednak walczył m.in. z dobrze znanymi w Polsce Andriejem Staliarchukiem czy ostatnim rywalem Kamila Łaszczyka, Ignacem Kassai. Wszystkie te pojedynki rozegrał w swoim kraju. Teraz przyjdzie mu stanąć naprzeciw żywej legendy, zawodnika który niedawno był w ścisłym topie bez podziałów na limity wagowe. "Filipino Flash" mistrzem Świata był nieprzerwanie od 2007 do 2012 roku. Następnie przyszła porażka z Guillermo Rigondeaux i słaba postawa w walce z Vikiem Darchinyanem. Wygrana nad Simpiwe Vetyeką po raz kolejny dała Donaire’owi tytuł mistrzowski WBA, który już w następnym występie stracił na rzecz Nicolasa Waltersa. W 2015 roku dwukrotnie szybko wygrywał z Williamem Prado i Anthonym Settoulem, po czym wypunktował Cesara Juareza zdobywając po raz kolejny wakujący pas WBO wagi super koguciej. Pierwszą obroną jest Zsolt Bedak.
Co będzie dalej z karierą Nonito - tego nie wie nikt.

Erik Skoglund - Ryno Liebenberg: Kariera Szweda jest prowadzona niezwykle ostrożnie. Albo promotorzy nie bardzo mają pomysł na Skoglunda, albo on sam nie czuje się jeszcze na siłach, aby zaatakować mistrzowski pas. Jest już przecież na szczycie rankingu IBF, posiada pas IBF Inter-Continental, wygrywa wszystkie swoje pojedynki, ale jakość rywali nie zwiększa się. Nie oznacza to oczywiście, że Ryno Liebenberg nie będzie wymagającym przeciwnikiem. Wręcz przeciwnie. On zrobił chociażby to, czego nie potrafił nasz Mateusz Masternak, dwukrotnie pokonał Johnny'ego Mullera, w tym raz przed czasem. Wyraźnie wypunktował także chociażby Denisa Gracheva. Jego problem może jednak polegać na lokalizacji gali. Tylko raz dotychczas wystąpił w Europie i od razu przed czasem przegrał z Eleiderem Alvarezem. W następnej walce - w RPA - już dużo lepiej stawił czoła Thomasowi Oosthuizenowi przegrywając "dwa do jednego" na kartach sędziowskich. Skoglund w ostatnich czterech pojedynkach nie potrafił znokautować rywala. Nigdy nie zrobił tego także w swojej rodzinnej Szwecji, gdzie walczył dopiero dwukrotnie. Walka z Liebenbergiem może okazać się przełomowa. Ale czy taka będzie?

Roman Gonzalez - McWilliams Arroyo: Powrót na ring Arroyo po rocznej przerwie i od razu starcie z uznawanym za najlepszego w tym limicie i jednego z najlepszych na świecie bez podziału na kategorie wagowe "Chocolatito" Gonzalezem o pas WBC wagi muszej. Mierzący ledwie 160cm wzrostu Gonzalez od początku kariery - od 2005 roku - pozostaje niepokonany i czyści trzecią już kategorie wagową. W najniższym limicie wagi słomkowej i junior muszej dzierżył pas federacji WBA. W kategorii muszej jest to już WBC. W swojej karierze pokonał wszystkich rywali, nie unikał nikogo. Juan Francisco Estrada, Akira Yeagashi, Rocky Fuentes czy Brian Viloria. Aż 86% swoich walk kończył przez nokaut. Walczył wszędzie - w swojej rodzinnej Nikaragui, a także Japonii, Meksyku i oczywiście USA. Dziesięć ostatnich walk zakończył przed czasem, jednak Arroyo nigdy przed czasem nie przegrał. Portorykańczyk chce iść w ślady swojego brata bliźniaka i również zdobyć mistrzowski tytuł. Próbował już w 2014 roku, jednak minimalnie przegrał w Tajlandii z Amnatem Ruenroengiem. Z "Chocolatito" Gonzalezem z pewnością nie będzie łatwiej.

Gienadij Gołowkin - Dominic Wade: Bardzo agresywnie nastawiony jest przed walką z "GGG" Amerykanin, Dominic Wade. 26-latek okropnie męczył się w ostatnim pojedynku z będącym już u schyłku kariery Samem Solimanem ostatecznie wygrywając po niejednogłośnej decyzji sędziowskiej. Wcześniej również bardzo nieznacznie wygrywał z Nickiem Brinsonem czy anonimowym Dashonem Jacksonem będąc przy okazji jeszcze na deskach. Amerykanin zapowiada, że sprawi niespodziankę i pokona Gołowkina, jednak on sobie nie zdaje sprawy, jaką siłą dysponuje Kazach i czym różni się od jego wcześniejszych przeciwników. Gołowkin pokonał przed czasem aż 21 ostatnich oponentów. Robi to nieprzerwanie od 8 lat, a na jego rozkładzie znajdują się tacy zawodnicy jak Grzegorz Proksa, Gabriel Rosado, Curtis Stevens, Daniel Geale, Marco Antonio Rubio, Martin Murray czy David Lemieux. Wszyscy polegli przez nokaut. Jedyną przewagą Wade’a będzie zasięg rąk. Jego przewaga w tym aspekcie wynosi ok. 10 centymetrów, jednak nikt nie przypuszcza, że Amerykanin będzie w stanie z niej skorzystać. Może po prostu nie mieć na to czasu. Gołowkin był krytykowany za wybór takiego rywala, jednak walki odmówił chociażby Billy Joe Saunders. Być może niedługo dojdzie do hitowego starcia Gołowkina z Saulem Alvarezem.

Typuj w Lidze Bokserskich Ekspertów ringpolska.pl >>

Add a comment

Zapraszamy do udziału w 13. kolejce Ligi Bokserskich Ekspertów ringpolska.pl. W tym sezonie (koniec 25 czerwca) pozostajemy przy dotychczasowym sposobie punktowania typów, punktację nadal obliczał będzie pecyn, a ligowe zapowiedzi opracuje WaReS_71. Typujemy zarówno zwycięzcę jak i sposób rozstrzygnięcia pojedynku, przy czym za trafne wskazanie zwycięzcy przyznajemy 2 punkty, a odgadnięcie sposobu rozstrzygnięcia na korzyść właściwego zawodnika - 1 punkt. Punktowanie walk specjalnych (oznaczone gwiazdką) odbywa się wg schematu 3+2 (w sumie 5 punktów). Aby wziąć udział w LBE, wystarczy w komentarzu pod tą wiadomością wskazać wygranego w każdym pojedynku (ewentualnie wytypować remis) i sposób rozstrzygnięcia - na pełnym dystansie czy przed czasem (PTS/KO).

Kupon 23.04.2016 - typy przyjmujemy do 23 kwietnia, godz. 11.00
1. Mark Magsayo - Chris Avalos
2. Nonito Donaire - Zsolt Bedak
3. Erik Skoglund - Ryno Liebenberg
4. Roman Gonzalez - McWilliams Arroyo
5. Gienadij Gołowkin - Dominic Wade {jcomments on}

Add a comment

Jose Pedraza - Stephen Smith: Druga obrona pasa IBF wagi super piórkowej w wykonaniu Portorykańczyka, Jose Pedrazy. 26-latek najpierw wygrał oficjalny eliminator z Michaelem Farenasem by w walce o wakujący tytuł do zera wypunktować groźnego Andrieja Klimowa. W pierwszej obronie, w październiku 2015 roku nie było już jednak tak łatwo. Ciężką przeprawę dał Pedrazie Edner Cherry, jednak po dwunastu rundach dwóch sędziów wskazało na obrońcę tytułu i po niejednogłośnej decyzji tytuł pozostał na biodrach niepokonanego zawodnika. Teraz pretendentem do pasa będzie Stephen Smith. "Swifty" pierwszy raz pokaże się amerykańskiej publiczności. Dotychczas toczył walki w Wielkiej Brytanii i raz udał się do Niemiec. Anglik ma na koncie jedną porażkę - w 2011 roku uległ przed czasem obecnemu mistrzowi Świata, Lee Selby’emu na gali w swoim rodzinnym Liverpoolu. Do największych sukcesów Smitha należy zaliczyć wygrane nad Garym Bucklandem i - w ostatnim występie- Devisem Boschiero, obie osiągnięte przed czasem. Pięściarz z Liverpoolu walczył także niedawno z Jackiem Wyleżołem, jednak Polak nie dał się znokautować pomimo jednej wizyty na deskach. Nieco lepszymi warunkami może pochwalić się obrońca tytułu i to chyba w nim należy upatrywać faworyta zbliżającego się pojedynku.

Gary Russel Jr - Patrick Hyland: Druga szansa na zdobycie światowego tytułu przed legitymującym się bardzo dobrym bilansem Patricka Hylanda. Wcześniej zaatakował on pas WBA Interim należący do Javiera Fortuny, jednak przegrał tamto starcie na punkty. W pojedynku z Garym Russelem również nie będzie faworytem. Amerykanin zaskoczył pięściarski świat, kiedy dość szybko zastopował Johnny’ego Gonzaleza i odebrał mu tytuł WBC. Wcześniej Gary był także blisko sięgnięcia po pas WBO, ale sędziowie po bardzo wyrównanej walce przyznali zwycięstwo Wasylowi Łomaczence. Russel nie załamał się, dostał szansę od Gonzaleza, wykorzystał ją i sięgnął po tytuł. Teraz to on daje szanse Irlandczykowi. Hyland ostatnio częściej walczy w USA niż w rodzinnej Irlandii, ale poziom jego rywali nie jest zbyt wysoki. Oprócz wspomnianego wcześniej Fortuny, Gary Russel będzie dla niego drugim silnym przeciwnikiem, który w tej konfrontacji będzie z pewnością faworytem. Jedyną szansą dla Patricka Hylanda jest maksymalne wykorzystanie warunków fizycznych. Irlandczyk nie ma ich nadzwyczajnych - to po prostu bardzo słaby punkt Amerykanina. Russel mierzy zaledwie 164 centymetry wzrostu i ma jeszcze krótszy zasięg. Wielu jednak próbowało zaskoczyć 28-latka i raczej nic z tego nie wychodziło.

Steve Claggett - Chris Van Heerden: Najbliżsi rywale mają bardzo podobny rekord. Obaj wygrali 23 pojedynki, obaj jeden zremisowali. Clagget przegrał trzy raz, a Van Heerden dwa. 26-letni Kanadyjczyk ostatnio na terenie Stanów Zjednoczonych walczył na początku 2015 roku i przegrał po niezwykle wyrównanym boju z Konstantinem Ponomariewem. Wcześniej - także w stosunku 75-77 - musiał uznać wyższość także Alexandre Lapalleya. Urodzony na terenie południowej Afryki Van Heerden ostatni występ zanotował natomiast… w Kanadzie. Uległ tam Errolowi Spence’owi przed czasem. Wcześniej przegrał także w Serbii, na punkty w walce z Nikolą Stevanoviciem. Ma jednak w swoim rozkładzie kilka znanych nazwisk. Wygrywał walki z Kaizerem Mabuzą, Rayem Narhem, Cecilem McCallą i - przede wszystkim - z Matthew Hattonem, zdobywając przy okazji pas IBO. Van Heerden jest niepokonany na terenie USA. Pomimo prawie identycznego bilansu, 28-latek z RPA spędził w ringu dużo więcej czasu. Jest też nieco wyższy od swojego przeciwnika. Walka jednak nie ma faworyta, a najpewniej zadecyduje dyspozycja dnia lub po prostu szczęście.

Marcus Browne - Radivoje Kalajdzic: Mańkut z Nowego Jorku jest coraz bliżej światowej czołówki wagi półciężkiej. Komputerowy ranking Boxrec klasyfikuje go już w pierwszej 10-tce tego limitu. Browne zaskoczył pięściarski świat pod koniec ubiegłego roku, kiedy to potrzebował zaledwie 55 sekund, żeby dwukrotnie rzucić na deski i ostatecznie znokautować twardego Gabriela Campillo. Wcześniej kilkadziesiąt sekund więcej wytrzymał George Blades. Browne pokonał także na punkty Corneliusa White’a, a w ostatnim pojedynku znokautował Francisco Sierrę. Walka z Kalajdziciem to przede wszystkim szansa na podskok w rankingach. Marcus Browne liczy pod koniec roku na walkę o tytuł, być może z Adonisem Stevensonem. Czym jest w stanie odpowiedzieć Bośniak? Tak samo jak Amerykanin, nie zaznał jeszcze goryczy porażki. Nie bił się jednak z wymagającymi rywalami. Ostatnio szybko nokautował Gilberto Domingosa i Fabio Garrido, wcześniej sprawdził się m.in. z Rayco Saundersem czy Groverem Youngiem. Obaj są bardzo wysocy, mierzą prawie 190cm wzrostu. Obaj często nokautują też swoich rywali. Pewne jest to, że któryś z rekordów zostanie nieco popsuty.

Errol Spence Jr - Chris Algieri: Ostatnia szansa dla Algieriego aby zaistnieć w boksie na światowym poziomie. Raz już udało mu się sprawić sensacje wygrywając z Rusłanem Prowodnikowem. Miał mistrzowski pas, który szybko zamienił na pieniądze i walkę z Mannym Pacquiao. Pokazał przy tym, że jest niesamowicie twardy i ma wielkie serce do walki. ‘Pac-Man’ aż sześciokrotnie rzucał go na deski, ale przed czasem nie wygrał. Algieri później przegrał także z Amirem Khanem i - z wielkimi trudnościami - wypunktował Ericka Bone. Z pewnością nie będzie faworytem najbliższego starcia, bo naprzeciw niego stanie uważany za niebywały talent, wielki kandydat do pozycji dominatora w wadze półśredniej, promowany i namaszczony przez Floyda Mayweathera, Errol Spence Jr. Świetnie wyszkolony technicznie, szybki i leworęczny zawodnik nigdy jeszcze nie walczył o żaden pas. Walczy i wygrywa z coraz lepszymi rywalami, jego nazwisko widnieje w rankingach i jest pewnie kwestią czasu jego podejście do któregoś z mistrzowskich tytułów. Ostatnich sześciu rywali pokonał przed czasem, a byli wśród nich Samuel Vargas, Phil Lo Greco, Chris Van Heerden i Alejandro Barrera. Dla obu pięściarzy będzie to pierwszy pojedynek w tym roku. Walka będzie również głównym wydarzeniem gali w Barclay’s Center.

Krzysztof Głowacki - Steve Cunningham: Zaczynają się schody. Pierwsza obrona tytułu wywalczonego w zeszłym roku przez Polaka. Większość ekspertów, wraz z trenerem Fiodorem Łapinem mówi otwarcie, że walka z Cunninghamem będzie trudniejsza od tej z Huckiem. Tam presja była całkowicie na rywalu. W tym przypadku to Krzysiek wystąpi w roli mistrza Świata czyli znajdzie się w sytuacji, w jakiej nigdy nie był. W dodatku w pierwszej obronie pasa WBO zmierzy się z rywalem o ogromnym doświadczeniu. Cunningham to dwukrotny mistrz Świata wagi cruiser, który przez ostatnie lata walczył w wadze ciężkiej m.in. z obecnym mistrzem, Tysonem Furym, a także Wiaczesławem Głazkowem, Amirem Mansourem czy Tomaszem Adamkiem. Wcześniej, jeszcze w limicie wagi junior ciężkiej dwukrotnie mierzył się z Krzysztofem Włodarczykiem czy Yoanem Pablo Hernandezem. Tak jak "Główka", pokonał przed czasem Marco Hucka. Ma znakomite warunki fizyczne. Przy wzroście 190cm dysponuje aż 208cm zasięgiem ramion. Dla porównania Głowacki jest o 7cm niższy, a jego zasięg to ledwie 191cm. Styl robi walkę i - w tym przypadku - jestem bardzo niespokojny o postawę Polaka. Wszyscy wiemy, jakie atuty ma Krzysiek. Jest odważny, idzie do przodu, ma bardzo silny cios, lubi się bić. Cunningham lubi boksować z takimi pięściarzami. Ciężko przedrzeć się przez jego ręce, bardzo dobrze operuje ciosami prostymi i - przede wszystkim - dobiera odpowiednią taktykę do rywala i realizuje ja perfekcyjnie w ringu. Co więcej - walka odbędzie się w USA, czyli na terenie Cunninghama. On bardzo chce po raz trzeci zostać mistrzem Świata. Głowacki musi znaleźć sposób, aby pozbawić go tych nadziei.

Chad Dawson - Cornelius White: Dla polskich fanów Chad Dawson już zawsze będzie się kojarzyć jako pierwszy pogromca "Górala" Adamka. Walka miała miejsce ponad 9 lat temu. Po Adamku sposobu na Dawsona nie znaleźli także m.in. Glen Johnson, Antonio Tarver czy Bernard Hopkins. Dawson nie dał rady przeciwstawić się Jeanowi Pascalowi i Andre Wardowi, a boks z głowy na rok wybił mu brutalnym nokautem w pierwszej rundzie Adonis Stevenson. Wielką niespodziankę sprawił natomiast Tommy Karpency, który zdołał wypunktować Amerykanina w 2014 roku, co znów poskutkowało długą, ponad roczną przerwą. Widać, że to już nie ten sam "Bad" co kiedyś, ale podobnie jest z Corneliusem White’m. ‘Da Beast’ swego czasu potrafił wypunktować Dmitrija Suchockiego, jednak później bardzo szybko przegrywał z Donem George’m, Thomasem Williamsem Juniorem i Siergiejem Kowaliowem. Po decyzji sędziowskiej przegrał także z Marcusem Browne’m. W ostatnim występie po bardzo wyrównanej walce wygrał niejednogłośnie na punkty z Marcusem Oliveirą. Walka Dawsona z Whitem to "być albo nie być" dla obydwu zawodników. Przegrany może nie mieć już szansy wrócić do czołówki - wszak Chad ma już 33 lata, a Cornelius jest jeszcze rok starszy.

Typuj w Lidze Bokserskich Ekspertów ringpolska.pl >>

Add a comment

Zapraszamy do udziału w 12. kolejce Ligi Bokserskich Ekspertów ringpolska.pl. W tym sezonie (koniec 25 czerwca) pozostajemy przy dotychczasowym sposobie punktowania typów, punktację nadal obliczał będzie pecyn, a ligowe zapowiedzi opracuje WaReS_71. Typujemy zarówno zwycięzcę jak i sposób rozstrzygnięcia pojedynku, przy czym za trafne wskazanie zwycięzcy przyznajemy 2 punkty, a odgadnięcie sposobu rozstrzygnięcia na korzyść właściwego zawodnika - 1 punkt. Punktowanie walk specjalnych (oznaczone gwiazdką) odbywa się wg schematu 3+2 (w sumie 5 punktów). Aby wziąć udział w LBE, wystarczy w komentarzu pod tą wiadomością wskazać wygranego w każdym pojedynku (ewentualnie wytypować remis) i sposób rozstrzygnięcia - na pełnym dystansie czy przed czasem (PTS/KO).

Kupon 16.04.2016 - typy przyjmujemy do 16 kwietnia, godz. 22.00
1. Jose Pedraza - Stephen Smith *
2. Gary Russel Jr - Patrick Hyland
3. Steve Claggett - Chris Van Heerden *
4. Marcus Browne - Radivoje Kalajdzic *
5. Errol Spence Jr - Chris Algieri
6. Krzysztof Głowacki - Steve Cunningham *
7. Chad Dawson - Cornelius White {jcomments on}

Add a comment

Manny Pacquiao - Timothy Bradley: Dopełnienie trylogii! Pacquiao i Bradley już dwukrotnie krzyżowali rękawice i - oficjalnie - bilans tej konfrontacji jest remisowy. W 2012 roku - zdaniem sędziów - walkę wygrał Bradley, w 2014 przegrał już dość wyraźnie. W kwietniu 2016 roku stoczą na pewno ostatnią walkę. Ma to być ponoć ostatni zawodowy występ Filipińczyka. Mocno zmotywowany do dopełnienia trylogii z "Pacmanem" był Amerykanin, który porzucił swój pas WBO, żeby móc swobodnie przystąpić do walki z Mannym. Bradley w ostatnich występach wypunktował Jessie Vargasa i nieoczekiwanie znokautował twardego Brandona Riosa. Pacquiao po wypunktowaniu Riosa, Bradleya i Chrisa Algieriego, stoczył w końcu pojedynek z Floydem Mayweatherem, który dość wyraźnie jednak przegrał. Teraz 37-latek chce godnie pożegnać się z kibicami po 21 latach wspaniałej kariery. Kibice Ci mogą nastawić się raczej na 12 rund piekielnej walki, bo obaj nastawieni są na ciągły atak. Jeśli kondycja jest wciąż ta sama, będzie to znakomite widowisko, o czym marzy kończący karierę "Pacman". Taka walka na koniec po prostu mu się należy, bo ciężko znaleźć obecnie innego aktywnego jeszcze pięściarza, który byłby tak zasłużony dla tego pięknego sportu. Na palcach jednej ręki można także wyliczyć pięściarzy walczących na najwyższym poziomie przez tyle lat, których liczba przeboksowanych rund przekracza 400. A w przypadku Filipińczyka tak właśnie jest…

Arthur Abraham - Gilberto Ramirez: Znakomicie zapowiadająca się konfrontacja doświadczenia z młodością. 36-letni wielki mistrz, Arthur Abraham uważany jest obecnie za najlepszego superśredniego na świecie. W ostatnim roku po raz drugi odprawił Paula Smitha, zakończył telenowelę z Robertem Stieglitzem i po ciężkim pojedynku wypunktował Martina Murraya. Tym razem jednak nie będzie miał z tyłu głowy niemieckich kibiców, niemieckiej hali i organizatorów. Walka odbędzie się w USA, gdzie Abraham walczył trzykrotnie mając tam bilans 1-2. Wygrał z Edisonem Mirandą, jednak poległ w walkach z Andre Dirrellem i Andre Wardem. "Zurdo" Ramirez jest natomiast młody, żądny zwycięstw i niepokonany w 33 walkach. W USA regularnie walczy od 2013 roku, jednak nigdy nie stał naprzeciw kogoś takiego jak Niemiec. Jego największym skalpem jest dotychczas Maxim Własow i Giovani Lorenzo. Ponadto, w ostatnich trzech pojedynkach - z Własowem, Edwardsem i Khatchikianem nie poprawił swojego procentu nokautów. Również trudno będzie mu znokautować Abrahama, który przed czasem przegrał tylko raz. Z pewnością będzie jednak w stanie trzymać "Króla Arthura" na dystans, a pomogą mu w tym znakomite jak na tą kategorię wagową warunki - Gilberto mierzy aż 189cm wzrostu i jest wyższy od Abrahama o 14 centymetrów. Ma również sporą przewagę w zasięgu rąk. Następna walka bez faworyta na kapitalnej gali w Las Vegas.

 Egidijus Kavaliauskas - Deniz Ilbay: Ciekawe starcie dwóch niepokonanych pięściarzy wagi półśredniej. Urodzony na Litwie Kavaliauskas wszystkie dotychczasowe walki stoczył w Stanach Zjednoczonych, natomiast Ilbay prawie komplet walk stoczył w Niemczech. Ich wspólny pojedynek odbędzie się w MGM Grand w Las Vegas i będzie doskonałą okazją dla obu zawodników do pokazania się szerszej publiczności. Kavaliauskas zaczął od wygranej punktowej, a kolejnych 11 rywali pokonał przez nokaut. Deniz Ilbay jedyną wyjazdową walkę stoczył w Polsce. W 2013 roku w Rzeszowie wypunktował Rafała Piotrowskiego. W następnej walce był blisko porażki z innym Polakiem, Sylwestrem Walczakiem z którym wygrał w stosunku 57-56. Litwin jest sześć lat starszy od rywala i wydaje się być nieznacznym faworytem nadchodzącej walki. 

Konstantin Ponomariew - Brad Solomon: Kolejne zestawienie bez faworyta. Obydwaj przeciwnicy legitymują się nieskazitelnymi, znakomitymi rekordami. Ich łączny bilans to aż 55 zwycięstw i ani jednej porażki. Minimalnie lepsze warunki fizyczne posiada Amerykanin, jest też aż o 9 lat starszy od Rosjanina. Największym sukcesem Ponomariewa, który przeplata występy w Rosji i USA jest wygrana w połowie ubiegłego roku z Mikaelem Zewskim, natomiast 32-latek z Luizjany może pochwalić się wygraną nad Demetriusem Hopkinsem czy Adrianem Granadosem. Solomon trzykrotnie wygrywał przez niejednogłośną decyzję, m.in. z wspomnianym Granadosem. Ponomariew wygrywał w ten sposób dwa razy, w tym w ostatniej walce z Ramsesem Agatonem. Walka jest zakontraktowana na 10 rund, a że obaj nie są wirtuozami siły i królami nokautu, kibice mogą spodziewać się znakomitej technicznej walki na styku. Jedno z najbardziej wyrównanych zestawień nadchodzącego weekendu.

Oleksandr Gvozdyk - Nadjib Mohammedi: Zdecydowanie najtrudniejszy test w karierze medalisty Olimpijskiego z Londynu. Dotychczas Ukrainiec mógł pochwalić się wygranymi z Francisco Sierrą czy Cleitinem Conceicao, jednak Francuz to zdecydowanie dużo wyższa półka. Mohammedi to były mistrz Francji, mistrz Unii Europejskiej i dwukrotny pretendent do tytułu mistrza Świata wagi półciężkiej. Za pierwszym razem przegrał po bardzo wyrównanej walce w Anglii z Nathanem Cleverlym, natomiast w ostatniej walce trzy mistrzowskie pasy bardzo szybko z głowy wybił mu Siergiej Kowaliew. 31-latek ma na swoim rozkładzie jednak takie nazwiska jak Oleksandr Czerwiak, Mehdi Amar, Doudou Ngumbu, Anatolij Dudczenko, Hakim Chioui czy Shalva Jomardaszwili. Francuz z pewnością będzie najtrudniejszym przeciwnikiem w krótkiej karierze Oleksandra Gvozdyka, jednak Ukrainiec będzie miał sporą przewagę warunków fizycznych. Jest od Nadjiba o 7 centymetrów wyższy i ma aż o 13 centymetrów większy zasięg ramion. Komputerowy ranking Boxrec klasyfikuje jednak Francuza dużo wyżej niż Gvozdyka. Kolejna konfrontacja bez wyraźnego faworyta.

Oscar Valdez - Jewgienij Gradowicz: Po świetnych i owocnych latach 2013-2014, Rosjanin spuścił nieco z tonu i zanotował najpierw remis, a później pierwszą zawodową porażkę. Po nieoczekiwanym zwycięstwie nad Billy Dibem i odebraniu mu pasa IBF wagi piórkowej, Gradowicz w obronie swojego trofeum pokonał Mauricio Munoza, znokautował Diba w rewanżu oraz wyraźnie wypunktował Aleksandra Miskritchiana. Następnie zremisował on w Stanach Zjeznoczonych z Jaysonem Velezem po czym pojechał do Wielkiej Brytanii i wyraźnie przegrał z Lee Selbym. Od tej pory Rosjanin stoczył dwie walki z anonimowymi rywalami, jednak obie wygrał po niejednogłośnych decyzjach punktowych. Teraz naprzeciw Gradowicza stanie niepokonany Oscar Valdez, który wygrywał m.in. z Alberto Garzą, Rubenem Tamayo czy Chrisem Avalosem. Z osiemnastu wygranych, aż szesnastokrotnie kończył walki przed czasem. 25-letni Meksykanin ustępuje Gradowiczowi nieco warunkami fizycznymi, ale zdecydowanie nadrabia to siłą i agresją. W stawce walki znajdzie się pas WBO NABO wagi piórkowej i - w przypadku wygranej Valdeza - ma być przepustką do pojedynku o mistrzostwo Świata z Wasylem Łomaczenką.

Typuj w Lidze Bokserskich Ekspertów ringpolska.pl >>

Add a comment