onet.pl sport



Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

Zapraszamy do lektury pierwszego wywiadu z serii "12 szybkich - 12 kontr". Bohaterem rozmowy jest Łukasz Janik (26-2, 14 KO), czołowy polski pięściarz wagi junior ciężkiej, były challneger IBO, a obecnie pretendent do pasa mistrza Unii Europejskiej.

- Pierwszy trening?
Łukasz Janik: Na pierwszy trening przyszedłem patrzeć. Popatrzeć jak wygląda. No co Ci mogę powiedzieć? Pierwszy trening wyglądał tak, że dowiedziałem się gdzieś od kolegów. Ciekawym epizodem rozpoczęcia mojej kariery było to, że w ósmej klasie podstawówki koledzy przynosili rękawice i organizowali walki w toaletach. Od nich dowiedziałem się, że w szkole obok mojego domu są prowadzone treningi boksu. Na pierwszy trening przyszedłem popatrzeć, na drugi przyszedłem już trenować no i poleciało!

- Boks: miłość od pierwszego wejrzenia?
Myślę, że nie. Wpierw chciałem trenować kickboxing. Mój starszy brat trenował kickboxing, a w Jeleniej Górze nie było wtedy kickboxingu, no i tak jak Ci powiedziałem: od kolegów dowiedziałem się o treningach boksu. Poszedłem… No ale… można powiedzieć, że od drugiego.

- Boks, koledzy, bójki- zdarzało się?
Jak byłem młody, miałem 16 lat i ważyłem 60kg, to goście mojej postury teraz często chcieli się gdzieś tam sprawdzać. Zdarzały się bójki, ale jak ważyłem te 60kg, to byłem taki bardziej chętny do bójek. Powiem tak: łatwiej dawałem się sprowokować. Później ważyłem 75kg kiedy miałem 17 lat bójki kończyły się po moim jednym ciosie i przestałem bić, bo nie chciałem nikomu zrobić krzywdy. Zacząłem się bać.

- Pierwsza walka?
Skończona w pierwszej rundzie. 2 liczenia. Bardzo szybko poszło.

- Pierwszy idol?
Chyba Michalczewski był takim moim pierwszym idolem.

- Pierwsza kasa?
400 zł za Mistrzostwa Polski od Prezydenta Miasta Jeleniej Góry. I ostatnia… A byłem 7 razy na MP w różnych kategoriach wiekowych i wagowych.

- Najtrudniejsza walka?
Madison Square Garden i Afolabi. 5, 6, 7 runda- wielki kryzys, liczenie sekund.

- Walka o której marzę…
Walka o mistrzostwo świata.

- Gdy skończę karierę zostanę…
Mam dużo rzeczy, którymi bym chciał się zająć. Po części już rozpocząłem, ale myślę, że… nie wiem. Na pewno nie odetnę się od boksu, ale nie chciałbym całego swojego życia poza karierą sportową łączyć tylko i wyłącznie z boksem. Może będę reżyserem? Mam trochę też takie zajawki. Mam rozpisany program reality show, który chcę robić. Jest duże zainteresowanie, tylko że na razie nie mam czasu. Także… Czas pokaże.

- Gdybym nie był bokserem, byłbym…
Kto to wie? Ciężka jest dzielnica. Jak popatrzysz na moich kolegów i kim są teraz, to nie wiem kim bym był! Na szczęście jestem pięściarzem.

- Boks kocham za…
Za trening i uczucia jakie mi daje i możesz je poczuć w ostatnim tygodniu przed walką: atmosferę z tym związaną, energię którą czuję w sobie i w powietrzu. To jest niesamowity czas, gdy schodzisz z obciążeń po kilkutygodniowym bardzo ciężkim obozie przygotowawczym. Ten ostatni tydzień- konferencje, wywiady i kiedy czujesz, że energia cię rozpiera i nie możesz się doczekać. Można powiedzieć, że to jest czas, w którym lewitujesz.

- Ludzie, którzy nie rozumieją i nie lubią boksu są…
Ludźmi którzy nie rozumieją i nie lubią boksu. (Czy chciałbyś im coś powiedzieć i przekonać, że nie jest to bezmyślne mordobicie?) Tak, niech przyjdą na salę i zobaczą jak złożony jest boks. Jak wielkiej koordynacji i kontroli ciała wymaga ten sport. Przy zadawaniu najróżniejszych kombinacji trzeba kontrolować tak wiele elementów i głównie dlatego ludzie nie zdają sobie sprawy czym jest boks, bo nigdy go nie liznęli.