onet.pl sport



Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

Łukasz Maciec

25 czerwca na gali "Wojak Boxing Night" kolejną walkę stoczy półśredni Łukasz Maciec (13-1-1, 2 KO). - Wzmocniłem się siłowo i zmieniłem sposób żywienia. Myślę, że na dłuższych dystansach moje uderzenie nabierze wymowy - zapowiada w rozmowie z ringpolska.pl 22-latek Paco Lublin, mający już na swoim koncie walki z takimi zawodnikami jak Krzysztof Szot czy Anthony Ukeh.

- Na początku chciałem pogratulować przyjścia na świat, Twojego syna. Jak samopoczucie Twojej rodziny?
Łukasz Maciec:
Wszystko jest dobrze. Mały rośnie, wszystko jest w należytym porządku.

- Ostatnią walkę stoczyłeś na kwietniowej gali Krzyśka Włodarczyka. Pojedynek wygrałeś, natomiast nie byłeś zadowolony, konkretne wnioski?
ŁM:
Za bardzo chciałem urwać głowę mojemu rywalowi. Do następnej walki podejdę zupełnie inaczej. Na pewno spokojniej zacznę i będę boksował lewą ręką. A od 3-4 rundy będę bombardował seriami, takie mamy plany. Nie wystrzelam się już w pierwszych rundach, jak to miało miejsce w mojej ostatniej walce.

- Spotykam się z opiniami, że potencjał masz spory, natomiast brakuje Ci zimnej głowy na początku walki, to kwestia twojego charakteru.
ŁM:
Nie. Jestem wstanie panować nad sytuacją w ringu i to pokażę w następnych walkach. Pokażę spokojny boks na początku walki i pełną kontrolę. Jak mówiłem wcześniej, kluczem do tego jest używanie lewego prostego.

- Ostatnią walką, która była w zasadzie perfekcyjna w Twoim wykonaniu, była walka w Katowickim ”Spodku”. Miała ona miejsce w marcu zeszłego roku. Wtedy to pokonałeś na dystansie 6 rund Niemca Rico Muellera, który miał z Tobą wygrać i podpisać dobry kontrakt w swoim kraju. Stało się inaczej. Kiedy zobaczymy Cie w takiej dyspozycji?
ŁM:
Już niedługo. Wtedy byłem w formie, bo przygotowywałem się na 8 rund, w ostatniej chwili zmienili dystans na 6 rund. Nie miałem problemu tamtej nocy z niczym, kontrolowałem walkę od pierwszej do ostatniej rundy. Teraz będzie podobnie.

- Walka z Anthonym Ukehem była bardzo ciężka. Werdykt był sprawiedliwy. Ukeh nie jest wirtuozem, ale jest niezwykle twardy i wymagającym pięściarzem. Przed waszą walką, miał kilka miesięcy przerwy, więc był dobrze przygotowany. Nie przyjechał na telefon, jak to zazwyczaj robi. Dużo zdrowia zostawiłeś w ringu, nie za dużo Cie to kosztowało?
ŁM:
To jest fakt. Z innymi boksuje z marszu. Ja miałem w ringu mocno przygotowanego Ukeha. Teraz może by to inaczej wyglądało. Urbański np. wygrał z Ukehem, ale miał łatwiej. Nie wiem czy dużo mnie kosztowało, teraz inaczej się prezentuję fizycznie, więc walka mogłaby wyglądać zupełnie inaczej. Na pewno wyniosłem bardzo dużo z tego pojedynku.

- Mimo 22 lat, jesteś już doświadczonym zawodnikiem. Masz za sobą ciężkie walki z Szotem i Ukehem. Wiem, że boksujesz różne walki pokazowe. Może warto obrać konkretny sposób prowadzenia Twojej kariery? Odstawić wszelkie pokazówki i niepotrzebne 4-rundówki i kontraktować walki nie mniej niż 8 rund? Boksować 4 razy w roku, ale z wymagającymi zawodnikami....
ŁM:
Ja bym bardzo chciał takiego rozwoju sytuacji. Natomiast nie zależy to ode mnie, tylko od mojego promotora i organizatorów gali. Chciałbym boksować już po 10 rund i przygotowywać się do większych walk. Jak najbardziej jestem za takim prowadzeniem. Wolę boksować rzadziej, więcej rund i za większe pieniądze i oczywiście z wymagającymi zawodnikami. Nie ukrywam, że czekam na takie propozycje.

- Twój bilans jest bardzo mylący. Chodzi tu o walki wygrane przed czasem, jest ich zaledwie dwie. Tak naprawdę bijesz mocno z obu rąk, jesteś zawodnikiem odpornym na ciosy. To są takie cechy wrodzone. A co chciałbyś poprawić?
ŁM:
Teraz przede wszystkim wzmocniłem się siłowo i zmieniłem sposób żywienia. Jestem na diecie wysokobiałkowej. Myślę, że na dłuższych dystansach moje uderzenie nabierze wymowy. Zawsze boksowałem na krótszych dystansach, a to nie jest waga ciężka, że jeden cios może spowodować nokaut na początku walki. Jeżeli chodzi o poprawę, to muszę więcej używać prostego.

- Ile ważysz między walkami?
ŁM:
Około 71 kg.

- W Rzeszowie na gali 12 round KnockOut Promotions zobaczymy cię na dystansie 8 rund, nic się nie zmieniło?
ŁM:
W Rzeszowie boksuję 6 rund, choć faktycznie miało być 8. Natomiast ostatnio działo się w moim życiu wiele, brałem ślub, urodził mi się syn, więc chyba warto jeszcze boksować na krótszym dystansie i przyzwyczaić się do nowej sytuacji. Jednak jak mówiłem wcześniej, chciałbym w następnych startach boksować dłuższe dystanse.

- Rzeszów to drugi z rzędu start na gali grupy Andrzeja Wasilewskiego i Piotra Wernera. To chyba dobry prognostyk dla Ciebie?
ŁM:
Myślę, że to będzie długa i dobra współpraca i tego bym chciał. To jedyna grupa w Polsce, która stwarza takie możliwości rozwoju i można boksować na mistrzowskich galach. Jest tam wielu ciekawych pięściarzy z ”Diablo” na czele.   

Rozmawiał: Marcin Mlak