Patronat medialny


 


W przypadku porażki z Ovsjannikovsem opuściłbyś szeregi Sferis KnockOut Promotions?
Maciej Miszkiń: Prawdopodobnie. Wiesz, w boksie nic nie jest do końca wiadome. Nie można powiedzieć, że miałem postawione jakieś ultimatum. Już po porażce z Głażewskim, z tego co się orientuję, zastanawiano się czy nie podziękować mi za współpracę. Potem była równie kontrowersyjna przegrana z Suszczycem. W przypadku takich pięściarzy jak Ovsjannikovs wymaga się ode mnie gładkich i wyraźnych zwycięstw. To normalne. Miała być walka na „wyjście do ringu”, na przetarcie - taka była. Wygrałem każdą z sześciu rund.

Podtrzymujesz słowa, że łotewski „marynarz” to trudniejszy rywal niż Głażewski?
Tak. Dla mnie to trudniejszy przeciwnik. Ovsjannikovs to bardzo niewygodny, trudny do trafienia pięściarz. Uważam, że ma większe umiejętności obronne od Głażewskiego, silniejszy instynkt samozachowawczy. Natomiast, oczywiście, jego zdolności ofensywne pozostawiają wiele do życzenia. W tym elemencie wyraźnie ustępuje Głażewskiemu.

Mateusz Borek i Tomasz Babiloński uznali, że twój wspomniany odważny osąd to początek promocji gali w Legionowie. To już pewne, że na niej wystąpisz?
Wszystko na to wskazuje. Jestem wstępnie dogadany z Tomkiem Babilońskim, ale nie mogę zdradzać szczegółów.

Doszliście do porozumienia w kwestiach finansowych? Domyślam się, że chcesz zgarnąć więcej niż przed rokiem. Wtedy otrzymana gaża pozwoliła Ci zaledwie na pokrycie kosztów związanych z przygotowaniami.
Tak. Kwota, którą ustaliliśmy mnie zadowala, jest ok. Pewnie mógłbym walczyć o więcej, ale zależy mi na częstym boksowaniu. W Legionowie chciałbym po raz kolejny się pokazać. Udowodnić, że jestem wart większych pieniędzy. Fajnie byłoby, gdyby kibice zapełniali halę chcąc obejrzeć mój pojedynek.

Niedługo zaczniesz przygotowywać się typowo pod Głażewskiego. Wracasz czasem myślami do waszego pierwszego starcia? Niespełna rok temu to ty byłeś taki mocny, czy „Głaz” tak skruszony? Zlekceważył cię?
Na to pytanie odpowiedzieć może tylko Paweł Głażewski. Moim zdaniem nie. Wiem, że przed poprzednim pojedynkiem ciężko trenował. Był zmotywowany. Chciał mnie ukarać (śmiech). Gdy wypowiadał się przed walką, widziałem że się denerwuje, obawia tej konfrontacji.

Nie masz wrażenia, że starcie Głażewski-Miszkiń II, traktowane jest przede wszystkim jako szansa na odbudowanie jego nadszarpniętego wizerunku? Ma być dla Głażewskiego miękkim lądowaniem, przełamaniem po bolesnej klęsce z Braehmerem?
Zobaczymy czy to będzie dla niego miękkie lądowanie. Jeśli tak uważa, popełnia kolejny błąd. Na pewno nie zamierzam mu niczego ułatwiać. Z każdym pojedynkiem czuję się coraz lepiej. Zeszłoroczne walki z wymagającymi rywalami znacznie mnie wzmocniły. Zebrałem nowe doświadczenia. Widać to było w pojedynku z Ovsjannikovsem, z którym boksowało mi się już dużo swobodniej.

Pełna rozmowa z Maciejem Miszkiniem na sporteuro.pl >>