onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



Czujesz się produktem idealnie skrojonym pod Polsat Boxing Night? Lubisz i nie boisz się polsko-polskich weryfikacji.
Maciej Miszkiń: Nie mam porachunków z żadnym z polskich pięściarzy. To, jak wypadam na ich tle, ma być jedynie sygnałem dla moich promotorów. Sygnałem, że warto we mnie zainwestować. Póki co, nie jest to dla nich takie oczywiste.

Wystąpisz 26 września na gali w Łodzi? Wyzwanie nieustannie rzuca Ci Norbert Dąbrowski. Po jego niespodziewanej porażce w Krynicy, nie ma chyba jednak o czym mówić.
Po tej walce temat umarł śmiercią naturalną. Dąbrowski przegrał z kelnerem. Murashkin nie jest pięściarzem nawet pokroju poprzednich pogromców „Norasa” - Świerzbińskiego czy Matyi.

„Noras” to polski numer trzy kategorii super średniej, do której zapowiedziałeś zejście. Na dziś bliżej Ci chyba do pojedynku ze znajdującym się oczko niżej Starbałą.
Sprawa jest otwarta. W piątek w Lesznie walczy Opalach, który przewodzi liście. Myślę o tych dwóch nazwiskach. Jeśli Polsatowi uda się zakontraktować którąś z tych walk, wchodzę w to.

Umiejętności, którego z nich cenisz wyżej?
Na pewno Starbała to pięściarz bardziej niewygodny. Ma spore doświadczenie wyniesione zwłaszcza z ringów amatorskich. Amatorem był ponadprzeciętnym. To kilkukrotny mistrz Polski, medalista mistrzostw UE, zwycięzca Turnieju Feliksa Stamma. Na zawodowstwie także przyzwyczajony jest do wygrywania. Nie poniósł jeszcze porażki. W ringu cechuje go spryt. Wywodzi się z dużo niższej kategorii wagowej. Przewaga szybkości będzie po jego stronie.

Gdybyś był doradcą Mariusza Wacha, co byś mu polecił: walkę z siejącym terror w światowym boksie Anthonym Joshuą, czy prestiżowe polskie starcie z Marcinem Rekowskim na PBN?
Zdecydowanie walkę z Joshuą. Nie jest powiedziane, że Wach wygrałby z Rekowskim, a na starciu z Brytyjczykiem zdecydowanie więcej zarobi. Mariusz nie ukrywa, że na obecnym etapie kariery kwestie finansowe są dla niego ważne. Takie pojedynki jak ten z Airichem, czy wcześniejszy z Oluokunem, z pewnością nie zapełniły jego portfela. Sportowo również nic mu nie dały. A Mariusz się starzeje, ma problemy zdrowotne. Wciąż coś go boli. Jest w nieustannym treningu przez co nabyte urazy wyłącznie się pogłębiają. Nie leczy się, ponieważ ciągle czeka na swoją szansę. Szansa taka właśnie się pojawiła i powinien z niej skorzystać. Szczególnie, że za rok Joshua będzie dla niego nie do doścignięcia. Anglik będzie wtedy dwa razy lepszym pięściarzem, Mariusz natomiast lepszy już nie będzie. Teraz może być różnie. Może Joshua się zapowietrzy? Niewykluczone, że Mariusz będzie w stanie przyjąć jego liczne ciosy. Swoją odporność zaprezentował już w walce z Kliczką, który był przygotowany na dwanaście rund nieustannego ataku. Kondycja Joshuy pozostaje zaś wielką niewiadomą. Jeżeli Mariusz będzie w stanie odeprzeć jego atak i samemu pójść agresywnie do przodu, to kto wie?

Na wrześniowym PBN pewna jest póki co wyłącznie jedna konfrontacja. Główna atrakcją wieczoru będzie pożegnalny pojedynek Tomasza Adamka. Długo zastanawiano się nad tym, czy jego rywalem będzie „dziadek” Saleta, czy „wyboksowany” Sosnowski. Przy której kandydaturze obstawałeś?
Salety. Albert pokazał w maju zeszłego roku, że nie potrafi już przyjąć ciosu. Że stracił swój największy atut – twardą głowę. Wcale nie poprawił w dodatku elementów obronnych. Był bardzo sztywny w defensywie. Żegnał się w ringu w pojedynku z nieprzygotowanym Rekowskim. „Rex” pokazał, że boks nie jest już dla niego. Taka walka byłaby idealna dla Adamka. Tylko po co „Góralowi” takie pożegnanie?

Pełna rozmowa z Maciejem Miszkiniem na Sporteuro.pl >>