onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



Choć pięściarzem został dość późno, na jego ostatnią walkę czekali bodaj wszyscy kibice boksu w całym kraju. Teraz, gdy w ringu ma skrzyżować rękawice z Tomaszem Gargulą, ponownie przykuwa uwagę, a eksperci już przewidują, że ich starcie, może ukraść show walce wieczoru. Swoją osobą przełamuje stereotypy - jest oczytany, bardzo pracowity, ułożony i spokojny. Wzorce czerpie z Pisma Świętego. Na dodatek na pierwszy rzut oka, wcale nie wygląda na pięściarza. Choć wojownikiem jest z krwi i kości. O boksie i nie tylko - Maciej Miszkiń.

Pierwszy raz zapisałem się na boks, gdy miałem 16 lat, jednak nie miałem czasu systematycznie trenować. Grałem w lidze szkolnej w koszykówkę, uczęszczałem na koło strzeleckie i na siłownię, którą kochałem i stawiałem na pierwszym miejscu. Moja mama kładła duży nacisk na naukę, więc musiałem z czegoś zrezygnować i padło na boks. W późniejszym czasie trafiłem na warszawski AWF i w wieku 21 lat wznowiłem treningi. Na ponowne uprawianie pięściarstwa zdecydowałem się w wieku 25 lat i od razu przeszedłem na zawodowstwo.

W dniu walki staram się kumulować energię, więc wykonuje jak najmniej czynności. Jem śniadanie, idę na spacer, jem obiad, czytam. W miarę możliwości staram się też trochę przespać.

Miłość do boksu była we mnie od zawsze, zaszczepiły ją we mnie transmisje gal z USA, które pobudzały wyobraźnię. Wybrałem boks, a nie inne sztuki walki, bo w boksie uderza się najmocniej i najładniej to wygląda. Jest to dość wąska specjalizacja kilku technik, które można doprowadzić do perfekcji.

Moim celem w boksie jest każda kolejna walka. Nie wyznaczam sobie dalszych celów.

Ambicja u sportowca jest konieczna, potrzebna by w ogóle rozpocząć treningi. Z czasem ciężki trening staje się nawykiem, ale tylko z ambicją daje się w walce 110% z siebie.

Moim ulubionym filmem jest Ojciec Chrzestny, jeśli natomiast chodzi o książki, wrażenie zrobiła na mnie trylogia Karola Bunscha o Aleksandrze Wielkim. Czytałem ją bodajże z dziesięć razy, a niektóre dialogi znam dosłownie na pamięć.

Pełna treść artykułu na blogu Bazyliowymus.blogspot.com >>