onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



Na trzy dni przed sobotnią walką na gali Polsat Boxing Night w Łodzi zaiskrzyło na Facebooku pomiędzy Tomaszem Gargulą (17-0-1, 5 KO) i Maciejem Miszkiniem (17-3, 4 KO). Poszło o limit wagowy, w jakim ma być rozegrany pojedynek i markę rękawic, jakie założą pięściarze. Zarówno Gargula jak i Miszkiń wydali w tej sprawie oświadczenia (zachowana oryginalna pisownia).

"Wyniki krwi jeszcze nie najlepsze, ale już idą w górę! Zmierzamy do walki, choć obóz przeciwnika bardzo zaskakuje. Najpierw mimo ustalenia ponad dwa miesiące temu limitu wagowego 76,2 kg, na dzień dzisiejszy oponent zgłasza, iż nie jest w stanie go uzyskać. Kolejny - najnowszy wybieg (zastosowany pewnie w wyniku informacji o moim osłabieniu) to przymus walki w rękawicach firmy Paffen, a zatem o dużej powierzchni, zmniejszających moc uderzenia. Na to z pewnością zgody z mej strony nie będzie! Nasłuchawszy się w wywiadach, iż 41 letni bokser nie powinien boksować bo nie jest perspektywiczny, czy też, Gargula ma słabe uderzenie, zachodzę w głowę o co chodzi? Skory nie jestem perspektywiczny, słabo biję a nawet mogę zostać znokautowany, to po cóż te kombinacje?" - zapytał Gargula. 

Odpowiedź Miszkinia brzmiała następująco: "Bardzo starałem się (co widać w moich wcześniejszych wypowiedziach) żeby promocja naszej walki nie przypominała tej z pojedynku Brodnicka vs Piątkowska czy nawet moje z Pawłem Głażewskim. Do Tomasza Garguli miałem szacunek za to, że chce się ze mną mierzyć i za skromne, ale pewne siebie wypowiedzi. Teraz w tygodniu walki kiedy zawodnik schodzi z obciążeń i powinien się cieszyć każdą chwilą nadchodzącego pojedynku mój przeciwnik diametralnie zmienił Swoje zachowanie i stracił cały szacunek w moich oczach. Najpierw wypowiedział się na temat mojego 30-osobowego sztabu szkoleniowego, który składa się faktycznie z  dwóch osób czyli trenera Andrzeja Gmitruka i trenera Pawła Kłaka. To było nawet całkiem zabawne. Później przykra informacja o chorobie gdzie od razu przed oczami stanęło mi zaprzepaszczenie trzech miesięcy ciężkiej pracy. Okazuje się, że te same dolegliwości nie przeszkadzały mu obić nietrenującego górnika w krynicy, który dowiedział się o swoim występie na 3 dni przed walką. Teraz dowiaduję się, że mój sztab zmienia wagę i rękawice. A więc waga była ustalona z organizatorem imprezy panem Marianem Kmitą na 7 tyg. przed walką podczas konferencji prasowej w Warszawie. Trzeba dodać że dr. Polsatu Sport jest osobą bezstronną nie mającą podpisanego ze mną żadnego kontraktu menadżersko promotorskiego. Kontrakt na walkę w wadze 77,200 w moim imieniu podpisał mój promotor Pan Andrzej Wasilewski. Później sprawa rękawic. Do dziś dzień wierzyłem, że będziemy rywalizować w rękawicach marki Grant, aż do czasu oświadczenia Garguli. Natychmiast zadzwoniłem do organizatora i dowiedziałem się że on zapewnia bezpieczniejsze rękawice Pafen w których również nie lubię walczyć. Postaram się zorganizować inne rękawice, ale czasu jest mało. O tym, że lubię walczyć w małych rękawicach świadczy fakt że do najważniejszych pojedynków w karierze z mocno bijącym Fighenbutzem czy Pawłem Głażewskim wychodziłem w rękawicach marki Everlast. Z Gargulą zawalczę w każdych jakie będzie sobie życzył! Wypowiedzi mojego przeciwnika (mam nadzieję) całkowicie mijają się z prawdą. Mają na celu usprawiedliwienie jego prawdopodobnej porażki, przysporzenie sobie sympatii kibiców oraz wytrącenie przeciwnika z koncentracji przed walką. Gargula zamiast człowiekiem honoru jak się określa stał się manipulantem a największą chorobą jaka go dopadła jest strach przed walką !!! Jest to widoczne dla wszystkich co trzeźwym okiem potrafią ocenić sytuację."