onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

Artur Binkowski (16-5-3, 11 KO), który w kwietniu 2014 roku ogłosił zakończenie kariery, gotów jest powrócić na ring na walkę z... Marcinem Najmanem (15-4, 11 KO). Binkowski stawia jednak Najmanowi warunki - chce, by to jego rywal zorganizował galę i zapłacił mu za pojedynek 10 tysięcy dolarów.

- Marcinku, nie znam cię, zbytnio nie przepadam za tobą, według ludzi, który coś tam wiedzą o tobie, jesteś taką lizajdupą, chodzi mi o Gołotę. Wiemy dobrze, że boksować nie umiesz, walczyć potrafisz. Ja ci daję szacunek za to, że ludzie o tobie słyszeli, dlatego ludzie chcą, żebym wyszedł z tobą do ringu po raz ostatni i się pożegnał - mówi mieszkający w Kanadzie pięściarz z Bielawy. - Ja zbytnio na to ochoty nie mam. Dam z siebie coś, ale ty musisz zrobić walkę! Jeśli zrobisz galę i kasa się zgodzi...

- Ja chcę dychę, dychę amerykańskich, pamiętaj że rozmawiasz z olimpijczykiem i będzie mnóstwo ludzi. Jeśli jesteś w stanie zrobić galę, zapłacić mi dyszkę i dwa przeloty, dla mnie i dla trenera z Kanady, ja przylecę i będziemy się napierd***. Pierwszą rundę czy dwie nawet ci odpuszczę, bo chcę poczuć twoją siłę, ale tylko boks a nie pełzamy jak węże. Rób to na listopad, ale przed jedenastym - dodaje Artur Binkowski, który swoje dwa ostatnie w karierze pojedynki stoczył nad Wisłą, przegrywając z Krzysztofem Zimnochem i Michałem Cieślakiem.