onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



Niewykluczone, że 4 lutego na gali organizowanej przez Thunder Fighting Championship na ring wróci były zawodowy mistrz Polski wagi ciężkiej Marcin Rekowski (17-4, 14 KO).

W tym roku 38-letni "Rex" poniósł dwie porażki, przegrywając z Andrzejem Wawrzykiem i Krzysztofem Zimnochem. Ostatni raz Rekowski boksował w październiku.

Pomimo dwóch kolejnych porażek pięściarz z Kościerzyny zapowiedział, że nie zamierza zawieszać rękawic na kołku i ma zamiar stoczyć jeszcze kilka walk.

ŁączyNasPasja: Co u Ciebie Marcin? Długo Cię nie widziałem.
Marcin Rekowski: A dziękuję, wszystko w porządku. Żyję sobie na spokojnie, po mału zaczynam trenować. Nic specjalnego. Jest czas na rodzinkę, czas na własne obowiązki.

No właśnie, po ostatniej walce byłeś trochę poobijany, miałeś bardzo spuchnięte oko, ale wszystko szybko się zagoiło. Żadnej blizny nie widzę.
Wszystko jest okej z moim okiem, od dawna nie mam już śladów po ostatnim pojedynku. (...)

No to zacznijmy. "Marcin Rekowski to nie jest profesjonalny pięściarz" - tak wypalił kiedyś Darek Michalczewski.
Darkowi chodziło pewnie o Sylwestra i to, co się podczas niego wydarzyło. Przy każdej nadarzającej się okazji mówi na mnie coś złego. Cały czas szuka powodu, żeby mnie zaczepić, sprowokować.

Jakiego Sylwestra?
Kilka lat temu podczas imprezy Sylwestrowej, doszło do jakiegoś spięcia i brał w nim udział między innymi Darek i ja. Straszna zadyma, powstała wielka bójka i bal skończył się bardzo szybko. Nie chcę gadać o szczegółach, ale to nie była zwykła wymiana zdań. Darek pytany później przez dziennikarzy o Rekowskiego, kilka razy powiedział na mnie wiele nieprzychylnych zdań.

Na przykład to, że w piątek stoisz na bramce w Krzywym Domku, a w sobotę walczysz w Opolu.
Między innymi. Mówił, że nie jestem profesjonalistą. Biję się na wiejskich galach i nigdy nie będę dobrym pięściarzem.

Ty marzyłeś w ogóle kiedyś o tytule mistrza świata?
Każdy młody chłopak, który idzie na trening bokserski marzy o wielkich sukcesach. Mistrzostwo świata nie było moim celem, który spędzało mi snu z powiek. Kiedyś były inne czasy i świadomość młodego zawodnika również była zupełnie inna. Gdy miałem kilkanaście lat to boks był raz na jakiś czas pokazywany w telewizji. Nie było Internetu i nie można było zobaczyć filmików z treningu Mike’a Tysona. Każdy z moich kolegów chciał wygrywać kolejne walki i być jak najlepszym zawodnikiem. To, co działo się jednak gdzieś daleko, za Oceanem, nie docierało do nas w codziennym wydaniu za pomocą mediów społecznościowych. Nie mieliśmy pełnej wiedzy na temat możliwości, jakie młody pięściarz ma i co może osiągnąć.

Patrzę teraz na Artura Szpilkę i Michała Cieślaka i oni już od wielu lat są ukierunkowani w stronę sportowego sukcesu.
Chłopacy w młodym wieku trafili w dobre ręce. Sam Szpilka czy Cieślak mógł mieć marzenia, ale żeby stały się one realnym celem, który w kolejnych latach kariery można zrealizować, musiał im ktoś to wytłumaczyć. Dziś Szpilka trenuje w takich warunkach, o jakich ja mogę tylko pomarzyć. Ma talent i ogromny potencjał, ale zajmuje się wyłącznie treningiem. Znowu będę musiał wrócić do słynnego powiedzenia, że "kiedyś były inne czasy", ale tak właśnie było. O wielu rzeczach musiałeś myśleć sam, kasę na przygotowania ogarniać samemu, do tego obozy, wyjazdy, sparingi. Trudno jest być zawodnikiem mając na głowie tyle tematów dookoła.

No właśnie - Ty mieszkasz w Kościerzynie. Dlaczego? Wszyscy siedzą w Warszawie albo wyjeżdżają do Stanów.
Widzisz - nigdy nie było tematu mojej przeprowadzki do Warszawy. To znaczy może pojawiały się jakieś propozycje, ale nigdy nie były one na tyle konkretne, żebym zdecydował się na wyjazd do stolicy. (...)

A gdy patrzysz na Andrzeja Wawrzyka czy Krzysztofa Zimnocha czujesz, że jesteś od nich gorszy? Bo sportowo wiele im nie ustępujesz, a to oni uchodzą za pięściarzy klasowych, a Ty co najwyżej za przeciętnego.
Powiedz, czemu miałbym czuć się gorszy? Moja życiowa droga potoczyła się w ten sposób, ich w trochę inny. Czy któremuś z chłopaków czegoś zazdroszczę? Nie, bo każdy z nas zapracował sobie na to, co ma teraz. Mógłbym zastanawiać się, czy gdyby coś potoczyło się inaczej, to ja byłbym dziś w innym miejscu swojej kariery. Ale czy to coś zmieni? Czy przez rozważania świat będzie wyglądał inaczej?

Cała rozmowa z Marcinem Rekowskim na laczynaspasja.pl >>

- Na pewno jest to mocny sprawdzian - mówi Marcin Rekowski (17-3, 14 KO) przed dzisiejszą walką z Krzysztofem Zimnochem (19-1-1, 13 KO) na gali w Wieliczce. Dla popularnego "Rexa" bój z Zimnochem będzie pierwszym występem od czasu przegranej przez nokaut z Andrzejem Wawrzykiem.

Już w sobotę na gali w Wieliczce w pojedynku w wadze ciężkiej Marcin Rekowski (17-3, 14 KO) zmierzy się z Krzysztofem Zimnochem (19-1-1, 13 KO). - To kawał solidnego pięściarza, ale ma swoje luki - mówi o rywalu popularny "Rex".

Witold Szmagaj/Boxing.pl: 22 października, Wieliczka. Twój przeciwnik - Krzysztof Zimnoch. Marcin, jak forma i obóz przygotowawczy?
Marcin Rekowski: Jak obóz przygotowawczy, hmm... Obóz, muszę powiedzieć, trwał dość długo. Byłem wcześniej na sparingach u Andrzeja Wawrzyka, tydzień w Warszawie, dwa tygodnie w Wałczu, wcześniej jeszcze robiłem tygodniowy obóz u siebie w mieście. Cały czas jestem w treningu, tak że myslę, że forma jest co najmniej poprawna.

Jak wygląda typowy dzień podczas obozu przygotowawczego Marcina Rekowskiego?
Dwa treningi dziennie, tak że wiadomo, na początku jeszcze jakoś idzie, jednak z czasem jest coraz ciężej. Wiesz, trening, spanie i jedzenie.

Poza Andrzejem Wawrzykiem, kto był twoim sparingpartnerem?
Nikodem Jeżewski, kilku chłopaków z klubu mojego trenera, nie jakieś znane nazwiska, ale solidni chłopacy.

Krzysiek Zimnoch jako bokser...
Kawał solidnego pięściarza. Wiadomo, ma swoje luki, co pokazała walka z Mollo. Wiem też, że Krzysztof Zimnoch zmienił po raz kolejny trenera i też nie wiadomo, jak to na niego wpłynie. Moze mieć dobry, ale też zły wpływ. Zobaczymy.

Spodziewasz się trudniejszej walki od starcia z Andrzejem Wawrzykiem?
Nie mam pojęcia, przygotowując się do walki z Wawrzykiem miałem trochę rzeczy na głowie, teraz układa się to dobrze, forma jest dobra i liczę na to, że dobrze się zaprezentuję w ringu.

Walka o być albo nie być?
Wiesz, każdy ma prawo tak uważać, że być albo nie być. Ja myślę tak, że to jest mój zawód. Ja boksuję i dopóki będą chcieli, żebym walczył, i będą propozycje, to będę boksował. Wiesz, dla mnie to nie jest być albo nie być, aczkolwiek liczę na to, że wygram tę walkę i dobrze się zaprezentuję.

Cały wywiad z Marcinem Rekowskim na boxing.pl >>

Marcin Rekowski (17-3, 14 KO) zakończył przygotowania do zaplanowanej na 22 października walki z Krzysztofem Zimnochem (19-1-1, 13 KO). Pojedynek pięściarzy będzie główną atrakcją kolejnej edycji gali organizowanej w Kopalni Soli w Wieliczce.

- Na ringach amatorskich walczyłem jak równy z równym z najlepszymi na świecie, więc dlaczego nie miałbym pokonać w przyszłą sobotę Krzyśka Zimnocha? A jeśli ktoś mówi, że przegrany z naszej walki, z racji wieku, zakończy karierę to jest w błędzie. W styczniu skończę 39 lat, ale wciąż chcę boksować, dopóki są zdrowie, chęci i propozycje - powiedział Polskiej Agencji Prasowej popularny "Rex".

Pięściarz z Kościerzyny ostatni raz boksował w kwietniu, ponosząc porażkę z Andrzejem Wawrzykiem. Z krakowianinem "Rex" niedawno miał okazję odbyć kilka sesji sparingowych podczas jego przygotowań do wrześniowego pojedynku z Albertem Sosnowskim. Pojedynek Rekowskiego z Zimnochem zakontraktowano na osiem rund.

- Stoczyłem kilka ciekawych pojedynków, m.in. z dawnym czempionem WBC kategorii ciężkiej Amerykaninem Oliverem McCallem. Mam jeszcze swoje cele sportowe, ale też i w życiu codziennym. Chcę wreszcie skończyć studia zaoczne na AWFiS w Gdańsku. Potem może zostanę trenerem. - podsumowuje pięściarz grupy Sferis KnockOut Promotions, który na zawodowych ringach boksuje od maja 2012 roku. 

Kup bilet na galę Underground Boxing Show VIII >

22 października wrócisz na ring po przegranej z Andrzejem Wawrzykiem. Twoim rywalem na gali w Wieliczce będzie Krzysztof Zimnoch. Promotorzy podobno już od pewnego czasu proponowali tobie walkę z Krzysztofem. Przyjąłeś tą propozycję. Jesteś doświadczonym pięściarzem i walka z Krzysztofem Zimnochem po wcześniejszej przegranej z Wawrzykiem to najodpowiedniejsza decyzja jaką mogłeś podjąć?
Marcin Rekowski: Uważam, że tak. Poza tym, to moja praca.

Jak idą przygotowania do walki w Wieliczce? Jak oceniasz swoją formę na dzień dzisiejszy? Wszystko przebiega zgodnie z planem?
Z mojej formy mogę być zadowolony, ponieważ od dłuższego czasu jestem w treningu. Poza tym pomagałem w przygotowaniach przez trzy tygodnie Andrzejowi Wawrzykowi jako sparingpartner, sam trenując i uważam, że z moją formą nie jest źle.

Masz 38 lat. Dość późno rozpocząłeś karierę na ringach zawodowych. Sam mówisz, że ty wciąż masz bardzo duże ambicje. Traktujesz walkę z Zimnochem jako być albo nie być w poważnym boksie? Jeśli wygrasz z Krzysztofem, który ma bardzo dobry rekord to na pewno pojawią się oferty bardzo ciekawych walk. Podobnie to widzisz?
Mam nadzieję, że po walce z Krzysztofem Zimnochem pojawią się lukratywne propozycje. Póki co koncentruje się tylko na treningach i walce.

Uważasz, że walka z Krzysztofem Zimnochem będzie dla ciebie trudna? Większość kibiców chyba jako faworyta tej walki wskazuję ciebie.
Każda walka jest ciężka, a jak wyjdzie to się okaże 22 października.

Jakie mocne strony dostrzegasz w boskie Krzysztofa?
Dobra prawa ręka i lewy sierp oraz dobre dystansowanie.

Pełna treść artykułu na blogu "Wokół Ringu" >>

Kup bilet na galę Underground Boxing Show VIII >>

Ruszyła sprzedaż biletów na zaplanowaną na 22 października w Wieliczce galę Underground Boxing Show VIII - Memoriał im. Wiesława Pazgana. Impreza tradycyjnie odbędzie się w zabytkowej Kopalni Soli.

Głównym wydarzeniem wielickiej gali będzie ciekawie zapowiadający się pojedynek w kategorii ciężkiej pomiędzy Krzysztofem Zimnochem (18-1-1, 12 KO) i Marcinem Rekowskim (17-3, 14 KO). Ponadto kibice obejrzą m.in. walki Andrzej Sołdra (12-4-1, 5 KO) - Jordan Kuliński (2-0-1, 1 KO), Kamil Łaszczyk (22-0, 8 KO) - Piotr Gudel (5-1-1, 0 KO) i Marek Matyja (11-0, 4 KO) - Norbert Dąbrowski (18-5-1, 7 KO).

Kup bilet na galę Underground Boxing Show VIII >>

Marcin Rekowski, polski pięściarz wagi ciężkiej, przegrał niedawno ringową wojnę z Andrzejem Wawrzykiem na Polsat Boxing Night. Poza ringiem wygrał jednak coś znacznie cenniejszego - zdrowie i życie swojego syna Oliwera.

To były ostatnie chwile przed galą Polsat Boxing Night w Krakowie. Rekowski był już w Krakowie i czekał na zbliżające się sobotnie starcie, kiedy otrzymał wiadomość, że znalazł się dawca nerki dla jego 14-letniego syna.

- Operacja była w nocy w czwartek. Trwała sześć godzin. Nerwowo wyczekiwałem na wiadomości ze szpitala, bo w tym czasie byłem przecież w Krakowie. Kosztowało mnie to naprawdę sporo sił - przyznał Rekowski w rozmowie z Eurosport.Onet.pl.

Oliwer już czuje się dobrze. Wygląda na to, że przeszczep się przyjął. W tym tygodniu syn Rekowskiego będzie miał jeszcze badania, które tylko mają potwierdzić, że wszystko jest w porządku. Teraz nasz pięściarz każdą wolną chwilę spędza z synem, który całe swoje życie czekał na ten przeszczep.

- Teraz w końcu będziemy mogli razem pójść na basen - cieszył się Rekowski, który na razie nie myśli o powrocie na ring. Chce sobie przemyśleć pewne sprawy, a przede wszystkim zająć się trochę studiami na AWF.

- Jeżeli jednak trafi się ciekawa propozycja, to na pewno z niej skorzystam - przyznał 38-letni zawodnik, który profesjonalnym pięściarzem jest dopiero od czterech lat. W czasie kariery amatorskiej trzykrotnie był mistrzem Polski w wadze superciężkiej. Na zawodowstwo przeszedł dopiero wtedy, kiedy przekroczył dozwolony limit wieku w boksie amatorskim.

Pełna treść artykułu na Eurosport.onet.pl >>

Już tylko dwa tygodnie pozostały do zaplanowanej na 2 kwietnia w Krakowie gali Polsat Boxing Night, na której Marcin Rekowski (17-2, 14 KO) zmierzy się z Andrzejem Wawrzykiem (31-1, 17 KO). Popularny "Rex" po kilkudniowym pobycie na sparingach u Tomasza Adamka w Łomnicy powrócił wraz z trenerem Rafałem Kałużnym do Gdańska, gdzie ćwiczy, sparując z dwumetrowym Krzysztofem Koselą. 

- Myślę, że będzie w porządku, bo cały okres przygotowawczy był bardzo mocny i bardzo dobrze przeszedł i myślę, że moja forma będzie idealna - ocenia bokser z Kościerzyny w rozmowie z Polsatem Sport. 

Rekowski brał udział także w poprzedniej edycji Polsat Boxing Night, jednak wówczas przegrał po dramatycznym boju z Nagym Aguilerą. - Teraz mam mniejszą wagę, a jak ważę mniej, to jestem szybszy, bardziej dynamiczny, mam lepszy przegląd. Jeśli dobrze przepracowałem okres przygotowawczy, to czuję się pewny, a teraz czuję się pewny - deklaruje "Rex".

Głównym wydarzeniem kwietniowej gali w Krakowie będzie konfrontacja Tomasza Adamka (50-4, 30 KO) z Erikiem Moliną (24-3, 18 KO) o pas IBF Inter-Continental kategorii ciężkiej.

Kup bilety na galę Polsat Boxing Night V >>

Marcin Rekowski (17-2, 14 KO) jest bardzo zadowolony z pobytu w Osadzie Śnieżka, gdzie wspólnie z Tomaszem Adamkiem, Mateuszem Masternakiem i Michałem Cieślakiem szykuje się do zaplanowanej na 2 kwietnia w Krakowie gali Polsat Boxing Night. "Rex" pod Wawelem zmierzy się z Andrzejem Wawrzykiem (31-1, 17 KO).

- Nikt nikomu nie wchodzi w drogę, wszyscy są dla siebie w porządku, tylko żyć nie umierać - cieszy się bokser z Kościerzyny, który zalicza kolejne rundy sparingowe z uczestnikami zgrupowania w Łomnicy.

- Myślę, że forma jest przyzwoita, jeszcze muszę trochę zjechać z wagą w dół, ale ogólnie nie jest źle - ocenia Rekowski i dodaje - Tomek [Adamek] to jest zawodowiec, wie czego chce, wie co robić w sparingach i co chce z nich wyciągnąć.

Głównym wydarzeniem piątej edycji Polsat Boxing Night będzie konfrontacja Tomasza Adamka z Erikiem Moliną. Michał Cieślaka czeka bój z Francisco Palaciosem, a  Mateusza Masternaka z Erikiem Fieldsem.

Materiał video z Marcinem Rekowskim do obejrzenia na polsatsport.pl >>

Najnowsze komentarze