onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



Być może 9 stycznia na gali w Berlinie Marcin Rekowski (17-2, 14 KO) zmierzy się w walce o pas WBO European wagi ciężkiej z faworytem gospodarzy Michaelem Wallischem (15-0, 10 KO). Rozmowy na temat pojedynku z udziałem "Rexa" trwają, jednak bój nie jest jeszcze w stu procentach pewny. 

Mierzący 196 cm 30-letni Wallisch na zawodowych ringach nie doznał dotąd porażki. Rekowski, który we wrześniu przegrał w kontrowersyjnych okolicznościach z Nagy Aguilerą, powrócił między liny 6 grudnia szybkim zwycięstwem nad Bartoszem Szwarczyńskim.

W niedzielne popołudnie na kameralnej gali w warszawskim KnockOut Gymie na ring po wrześniowej kontrowersyjnej porażce z Nagym Aguilerą powrócił boksujący w wadze ciężkiej Marcin Rekowski (17-2, 14 KO). 37-letni "Rex" bez problemów pokonał przez techniczny nokaut w pierwszej rundzie Bartosza Szwarczyńskiego (5-26, 4 KO).

Dzięki dzisiejszemu zwycięstwu Rekowski będzie mógł być brany pod uwagę jako przeciwnik w pojedynkach o pasy (federacje najczęściej nie akceptują challengerów, który w ostatnim występie zanotowali porażkę).

Jedną z ofert, jakie otrzymał niedawno pięściarz z Kościerzyny, jest walka w styczniu w Niemczech o tytuł mistrza Europy federacji WBO z niepokonanym faworytem gospodarzy Michaelem Wllischem (15-0, 10 KO).

Marcin Rekowski (16-2, 13 KO) powoli wznawia treningi po poniesionej kilka tygodni temu kontrowersyjnej porażce z Nagym Aguilerą. "Rex" prowadził wysoko na punkty, ale pojedynek został zastopowany na dwie sekundy przed końcowym gongiem.

- Dzisiaj po raz pierwszy od walki poszedłem pobiegać i powoli zaczynam się ruszać. Oczywiście mam nadzieję, że dostanę rewanż z Aguilerą i wtedy na pewno zaboksuję dużo lepiej niż za pierwszym razem. Słyszałem, że do takiego rewanżu może dojść na wiosnę, ale żadnych konkretów nie ma - mówi Rekowski.

- Ostatnią rundę tej walki powinienem zaboksować spokojniej, niepotrzebnie dawałem okazję Aguilerze, no i nie powinienem przyjmować takich prawych jak ten w ostatniej minucie walki. Na pewno został popełniony błąd, mój czy sędziego, nieważne. Trzeba wyciągnąć wnioski i poprawić się w kolejnej walce - podsumowuje 37-latek z Kościerzyny.

Nie jest wykluczone, że w niedalekiej przyszłości może dojść do walki rewanżowej Marcina Rekowskiego (16-2, 13 KO) z Nagym Aguilerą (20-9, 13 KO). Pięściarze po raz pierwszy skrzyżowali rękawice podczas sobotniej gali Polsat Boxing Night - przez techniczny nokaut na sekundy przed końcem ostatniej rundy zwyciężył Dominikańczyk, jednak okoliczności przerwania pojedynku do tej pory są przedmiotem dyskusji wśród kibiców i ekspertów. 

- Myślimy o rewanżu, ale na razie za wcześnie na jakiekolwiek konkrety - mówi współpromotor Rekowskiego Andrzej Wasilewski. - Pewne jest natomiast to, że przegrana odebrała Marcinowi dużą sportową i finansową szansę, bo mieliśmy dla niego ciekawą ofertę walki w USA, niestety porażka pokrzyżowała te plany. To był bardzo ciekawy pojedynek w połowie grudnia, za duże pieniądze. 

- Rekowski to chyba najbardziej pechowy polski pięściarz. Ma dwie porażki, obie w Polsce i obie kontrowersyjne - kontynuuje współwłaściciel Sferis KnockOut Promotions, nie kryjąc swojego rozczarowania wydarzeniami na ringu w łódzkiej Atlas Arenie.

- Do tej pory nie mogę zrozumieć, jak to się stało, że walka Rekowskiego z Aguilerą została przerwana w takim momencie - mówi Wasilewski. - To w ogóle jest jakieś dziwactwo, co się u nas ostatnio dzieje z sędziowaniem... Nie wiem, na czym to polega, czy sędziowie są zastraszeni przez media czy chodzi o coś innego, ale sędziują w Polsce przeciw Polakom, tu nawet jest ciężko mówić o neutralności. Taką walką była na przykład walka Maćka Miszkina z Suszczycem, której w żadnym wypadku Maciek nie przegrał, a sędziowie powinni pójść chyba na jakieś dodatkowe szkolenie po swoim werdykcie. Taką też walką była pierwsza walka Rekowskiego z McCallem, której Marcin w życiu nie przegrał. Teraz ten koszmarny błąd sędziego w walce Rekowski - Aguilera... To jest dla mnie trudna do zrozumienia sytuacja, podejrzewam, że mogła ona wyniknąć z tego, że ringowy nie usłyszał sygnału, że do zakończenia walki pozostało 10 sekund.

- Problem z Rekowskim polega na tym, że zarówno w przypadku walki z McCallem jak i Aguilerą nie bardzo widać formalną podstawę do składania protestów czy odwołań. Jedyne co mi przychodzi do głowy, to sprawdzić, czy dziesiąta runda walki Rekowski - Aguilera trwała dokładnie trzy minuty, bo według zegara graficznego w telewizji, który może być mylny, trwała powyżej trzech minut - kończy Andrzej Wasilewski.

Marcin Rekowski (16-2, 13 KO) skomentował na Facebooku sobotnią porażkę na gali Polsat Boxing Night z Nagym Aguilerą (20-9, 13 KO). "Rex" przegrał przez techniczny nokaut na sekundy przed gongiem kończącym ostatnią dziesiątą rundę pojedynku. 

- Dziękuję wszystkim kibicom za wiarę w moje siły i doping. Delikatnie mówiąc nie jestem zadowolony z werdyktu i przerwania walki, ale tego nie jestem w stanie zmienić - napisał "ciężki" z Kościerzyny. 

- Walka była mocna, dobry przeciwnik. Mam nadzieję, że spełniłem Wasze oczekiwania i dostarczyłem trochę emocji. Teraz chwila odpoczynku i regeneracji, później kolejna porcja treningów i oczekiwanie na kolejne walki, a może rewanż - dodał Rekowski, który po raz drugi jako zawodowiec zszedł z ringu jako przegrany. 

Marcin Rekowski (16-2, 13 KO) przegrał w kontrowersyjnych okolicznościach przez techniczny nokaut w dziesiątej rundzie z Nagym Aguilerą (20-9, 13 KO) w pojedynku poprzedzającym główne wydarzenie gali Polsat Boxing Night.

W pierwszej rundzie Aguilera niespodziewanie posłał Polaka na deski po mocnym ciosie z prawej ręki. W kolejnych starciach nie brakowało mocnych uderzeń z obu stron, chociaż trochę lepsze wrażenie robił aktywniejszy Rekowski.

Pięściarz z Dominikany cały czas pozostawał groźny i odgryzał się "Rexowi" groźnymi kontrami, chociaż to Polak miał nieznaczną przewagę, wygrywając większość rund. Bardzo ciekawie zrobiło się w ósmej rundzie, kiedy Aguilera opuścił ręce i dał się trafić potężnym lewym sierpowym, po którym po raz pierwszy wylądował na macie ringu.

W finałowych minutach nokaut cały czas wisiał w powietrzu, a obaj pięściarze bardzo odkrywali się przy ofensywnych akcjach. Kiedy wydawało się, że pojedynek skończy się na pełnym dystansie, Aguilera trafił przeciwnika potężnym prawym, po którym półprzytomny Rekowski oparł się o liny plecami do rywala.

Sędzia ringowy Dariusz Zwoliński zamiast przerwać pojedynek, zdecydował się liczyć Polaka na stojąco i dopuścił go do dalszej walki. Pięściarzy od finałowego gongu dzieliło kilkanaście sekund. Aguilera rzucił się do ataku, ale jego ciosy w większości pruły powietrze. Pomimo tego, sędzia Zwoliński niemal równo z końcowym gongiem podjął bardzo kontrowersyjną decyzję o przerwaniu walki i zastopowaniu Rekowskiego.

Pojedynkiem poprzedzającym główne wydarzenie gali Polsat Boxing Night będzie starcie w kategorii ciężkiej pomiędzy Nagy Aguilerą (19-9, 12 KO) i Marcinem Rekowskim (16-1, 13 KO). Dla pięściarza z Dominikany, który kilka lat temu walczył z Tomaszem Adamkiem, jest to trzecia wizyta w Polsce. W przeszłości Aguilera dwukrotnie uczestniczył w obozach sparingowych Artura Szpilki.

Mistrz Polski wagi ciężkiej Marcin Rekowski (16-1, 13 KO) jutro na gali Polsat Boxing Night skrzyżuje rękawice z Nagy Aguilerą (19-9, 13 KO). - Pasują mi tacy zawodnicy - mówi "Rex" przed pojedynkiem z byłym rywalem Tomasza Adamka.

W sobotę na gali Polsat Boxing Night drugi tegoroczny występ zaliczy mistrz Polski wagi ciężkiej Marcin Rekowski (16-1, 13 KO), który zmierzy się z Nagy Aguilerą (19-9, 13 KO). - W ringu nie ma miejsca na słabości - mówi przed starciem z byłym rywalem Tomasza Adamka pięściarz promowany przez grupę Sferis KnockOut Promotions.

Nagy Aguilera (19-9, 13 KO) pojawił się w poniedziałek w Polsce, a już w sobotę zmierzy się z Marcinem Rekowskim (16-1, 13 KO) na gali Polsat Boxing Night w Łodzi. Dominikańczyk nie obawia się walki z polskim pięściarzem. - On nie umie boksować, nie umie walczyć, a jego ciosy są wolne - stwierdził Aguilera.

- Nie mam słabych punktów, ale mój lewy sierpowy jest najmocniejszą bronią. Myślę, że zakończę tę walkę przed czasem - powiedział 29-latek, ktory w przeszłości potrafił sensacyjnie znokautować Olega Maskajewa.

Nagy'ego Aguilerę polscy kibice z pewnością pamiętają z walki przeciwko Tomaszowi Adamkowi. W 2012 roku Dominikańczyk musiał uznać wyższość polskiego pięściarza, a jak będzie w najbliższą sobotę?

- Każda walka jest wyzwaniem i można spodziewać się wszystkiego. Bez względu na to z kim się walczy. Każdy może zaskoczyć, ale ja wiem, że go pokonam - dodał Aguilera.

Rozmowa z Nagym Aguilerą w materiale video na Polsatsport.pl >>

Najnowsze komentarze