onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

 

- Tu od początku nie chodziło o to, czy ja zgodzę się na walkę z Arturem, tylko czy sztab Szpilki podejmie ryzyko takiego pojedynku - mówi w rozmowie z serwisem eurosport.interia.pl pięściarz wagi ciężkiej Mariusz Wach, który 10 listopada może skrzyżować rękawice w ringu z Arturem Szpilką.

Jak bardzo prawdopodobna jest walka z Arturem Szpilką?
Mariusz Wach: Jak doskonale wiadomo, rozmowy trwają. Może jeszcze w tym tygodniu podpiszemy jakieś "papierki" i walka z Arturem stanie się faktem.

O ile jeszcze jakiś czas temu, gdy Szpilka był na fali wznoszącej i wydawało się, że może zawojować wagą ciężką, większość kibiców zapewne wskazywałaby na niego. Z kolei dzisiaj, mam wrażenie, typy fanów mniej więcej rozkładają się po równo.
(śmiech) Ja nawet wtedy, gdy Artur był w najlepszej formie, bez żadnego zawahania i większego treningu mógłbym z nim wejść do ringu i walczyć. Po prostu doskonale znam jego styl, widziałem jego walki, parę razy toczył pojedynki przede mną. Ostatnie występy Artura potwierdziły wszystkie moje przypuszczenia na temat tego, jakim jest zawodnikiem.

Chce pan powiedzieć, mówiąc językiem bokserskim, że Artur Szpilka jest dzisiaj pięściarzem już "naruszonym", a przez to jeszcze mniej groźnym niż wcześniej?
Tak i wcale nawet nie chodzi o nokauty, a bardziej o styl, w jakim przegrywał. To musiało odbić się na jego psychice i nadal się odbija. Ostatnia porażka z Adamem Kownackim nie naruszyła go fizycznie, ale psychicznie bardzo mocno go dotknęła. Artur bardzo ją przeżywał. Jego wielkim minusem jest głowa.

Pełna treść artykułu na Interia.pl >>