Patronat medialny


 

 

Mateusz Masternak przebywa wraz ze swoim promotorem Andrzejem Wasilewskim w Mexico City, gdzie odbywa się kongres federacji WBC. „Master” po przygodzie z boksem olimpijskim chciał znów być notowany w rankingu tej federacji i zawalczyć o pas. Pomóc w tym miała wizyta w Meksyku.

Mieszkający na co dzień we Wrocławiu 34-latek udowodnił, że stać go jeszcze na duże rzeczy w boksie zawodowym i możliwe, że w niedalekiej przyszłości doczeka się swojej szansy. Mocno wierzy w niego promotor Andrzej Wasilewski, który zabrał go wraz z dwoma innymi zawodnikami na kongres WBC odbywający się w Meksyku.

Panowie dotarli do Mexico City z odpowiednim wyprzedzeniem i jeszcze przed rozpoczęciem kongresu spotkali się m.in. z Mauricio Sulaimanem, prezydentem organizacji WBC.

– Rozmowy przebiegły bardzo pomyślnie. Przyjechaliśmy tutaj, żeby przedstawić moją sytuację, wyjaśnić przygodę z boksem olimpijskim, ale również podkreślić, że wróciłem na ścieżkę zawodową i jestem bardzo aktywny. W 14 miesięcy stoczyłem pięć walk i wszystkie wygrałem. Na moją korzyść działała też przeszłość, bo toczyłem walki z takimi zawodnikami jak Grigorij Drozd czy Tony Bellew, czyli późniejszymi mistrzami WBC. Te starcia były bardzo wyrównane i werdykt do ostatniej rundy był sprawą otwartą – tłumaczy na gorąco Masternak.

– Zaznaczyliśmy także, że WBC jest dla nas federacją priorytetową i bardzo nam zależy na przywróceniu mnie do rankingu. Tutaj ogromne słowa uznania należą się mojemu promotorowi Andrzejowi Wasilewskiemu, bo dołożył wszelkich starań, by sklasyfikowano mnie jak najwyżej. Walczył jak lew i opłaciło się, bo znalazłem się w pierwszej trójce. Cieszę się, że doceniono w ten sposób moje osiągnięcia i dotychczasową karierę. To dla mnie ogromna szansa, bo dzięki temu kolejka do walki o pas stała się znacznie krótsza. Jestem szczęśliwy, bo wracamy z tarczą i nowymi nadziejami na spełnienie marzeń zarówno moich, moich bliskich, jak i promotorów – podsumował „Master".

Pełna treść artykułu na thesport.pl >>