Patronat medialny


 


 

Michał Cieślak 18 stycznia w Kinszasie, stolicy Demokratycznej Republiki Konga, chce zdobyć pas WBC. Polski pretendent do mistrzostwa świata w kategorii junior ciężkiej przeszedł już niezbędne szczepienia.

- Wszystko przebiegło dobrze. Przyjąłem cztery wymagane szczepionki. Jedna na żółtą gorączkę, a reszta... nawet nie wiem. W każdym razie czuję się dobrze, choć mówili, że mogę mieć stan podgorączkowy, to nic takiego nie nastąpiło - opowiada nam polski pięściarz, który w zawodowym ringu wygrał 19 walk (13 przed czasem) i ani razu nie przegrał. W Kinszasie chce wygrać po raz dwudziesty.

- Jestem gotowy! Jak nie teraz, to kiedy? Propozycji walki o pas się nie odrzuca - przyznał w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" Cieślak, gdy okazało się, że jest o krok od życiowej szansy. Wcześniej mówiło się, że z Makabu spotka się Krzysztof Włodarczyk, ale ostatecznie padło na młodszego z Polaków.

Promowany przez Tomasza Babilońskiego i Andrzeja Wasilewskiego pięściarz ma już plan na ostatnie dni przed walką. Najpewniej 10 stycznia wyleci do Afryki. - Osiem dni powinno wystarczyć na aklimatyzację - zapowiada Cieślak, który na razie trenuje w Polsce. W ostatnich dniach sparował w Warszawie z Arturem Szpilką. - Michał wygląda naprawdę dobrze. Trudno mi powiedzieć coś więcej, bo to tylko sparing, do tego jesteśmy na innych etapach przygotowań, ale widać, że jest w formie. Uważam, że ma wszytko, żeby wygrać. Musi tylko iść na Makabu - twierdzi Szpilka.

Pełna treść artykułu w "Przeglądzie Sportowym" >>