Patronat medialny


 


We wtorek wczesnym rankiem Michał Cieślak wyleciał do Kinszasy na walkę o mistrzostwo świata WBC wagi cruiser. W piątek wieczorem zmierzy się z Ilungą Makabu.

- Wszelkie obawy o walkę okazały się niepotrzebne - piszą kongijskie media po tym, jak w weekend Ilunga Makabu przyleciał do Kinszasy po zakończeniu obozu treningowego. W ostatni czwartek z dziennikarzami spotkał się zaś szef miejscowej federacji boksu - generał Ferdinand Ilunga Luyoyo. Zapewniał, że wszystko jest już gotowe „w 80 procentach” i że 31 stycznia miejscowy bohater oraz polski pretendent Michał Cieślak powalczą o wakujący tytuł mistrza świata WBC kategorii cruiser (90,7 kg).

Tyle tylko, że nadal trudno określić, gdzie konkretnie pojedynek się odbędzie. Informowano, że zadaszony dla ochrony przed deszczem ring ma zostać postawiony na terenie obiektu należącego do klubu sportowego Shark. Miałoby to sens, bo tuż obok, w miejskiej dzielnicy Gombe, znajduje się pięciogwiazdkowy hotel Pullman, gdzie zamieszka Cieślak wraz z siedmioosobową ekipą. Być może dostępne w internecie zdjęcia są nieaktualne, ale nie widać na nich stadionu z prawdziwego zdarzenia, lecz coś, co przypomina podwórkowe boisko.

Nieznana była też obsada sędziowska walki, bo rzekomo arbitrzy rekomendowani przez WBC nie wyrażali szczególnej ochoty, aby wybrać się do Afryki. Znaleziono przynajmniej głównego delegata z ramienia meksykańskiej federacji, którym został działacz z RPA. Jeśli chodzi o lokalizację potyczki, jeden z jej organizatorów Tarik Saadi (mieszkający we Francji menedżer Makabu) miał informować obóz Cieślaka, że odbędzie się w obecności 10 bądź nawet 20 tysięcy widzów, co jednak trudno zweryfikować.

Pełna treść artykułu w "Przeglądzie Sportowym" >>