onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



- Mam przed sobą grubą rybę. Dlatego przygotowałem solidną wędkę i konkretną żyłkę, żeby złapać ją na haczyk - mówi Norbert Dąbrowski przed walką życia. Polski bokser zmierzy się z notowanym na pierwszym miejscu w rankingu WBC Eleiderem Alvarezem.

W sobotę walka życia z notowanym na pierwszym miejscu w rankingu federacji World Boxing Council Eleiderem Alvarezem. Jak przebiegły przygotowania, kto pomagał w sesjach sparingowych przed startem w Kanadzie?
Norbert Dąbrowski: Korzystam z pomocy każdego dobrego zawodnika. Pomagał mi Maciej Sulęcki, który jest szybki i bardzo dobrze ułożony technicznie. Piotr Podłucki jest z kolei silny i wysoki. Paweł Rumiński ma bardzo dynamiczne nogi, a Mateusz Masternak również posiada odpowiednią siłę. Alvarez boksował kiedyś w kategorii junior ciężkiej, dlatego chciałem mieć ogląd sytuacji z rywalem naturalnie cięższym, jakim jest "Master".

22 października w Wieliczce po raz drugi spotkał się pan w ringu z Markiem Matyją. Za pierwszym razem była nieznaczna porażka na punkty, ale rewanż miał słodki smak. Zwycięstwo, które z perspektywy czasu okazało się niezwykle istotne.
To było najcenniejsze zwycięstwo w karierze, bo zapewniło mi pojedynek na takim poziomie. Rewanż z Matyją chcieliśmy od razu po pierwszej walce. Wiedziałem od początku, że w drugim podejściu zwyciężę. Cieszę się, że spotkaliśmy się w ringu po ponownie, szczerze tego chciałem.

Wydaje się, że nowe życie uzyskał pan pod skrzydłami charyzmatycznego trenera Krzysztofa Drzazgowskiego, który kiedy trzeba, potrafi w mocnych słowach zmobilizować. Wcześniej lata pracy u boku Andrzeja Gmitruka, ale jakby z czasem coś się wypaliło.
Trener Drzazgowski z pewnością nie usypia na sali treningowej i podczas walk. Doskonale potrafi mnie zmotywować, a ja w pewnych momentach potrzebuję takiego silnego bodźca. Cieszę się z tej współpracy, bo podczas trenowania z Andrzejem Gmitrukiem czułem się momentami odtrącony na bok. Szkoleniowiec miał pod swoimi skrzydłami kilku zawodników i nie mógł poświęcić mi odpowiednio dużo czasu.

Pełna treść artykułu na Sportowefakty.wp.pl >>