onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

 

Były pretendent do tytułu IBO wagi półciężkiej Rowland Bryant (18-3, 12 KO) przybył wczoraj do Międzyzdrojów, gdzie w sobotę zmierzy się z Pawłem Głażewskim (22-2, 5 KO). Pojedynek będzie główną atrakcją szóstej edycji gali Seaside Boxing Show.

- Bryant ma problemy, gdy ktoś stara się z nim boksować technicznie, dlatego muszę być bardzo ruchliwy. Bo gdy tylko rywal staje, bije hakiem na korpus albo prawym sierpem na głowę, a łapę ma ciężką. Oczywiście nie da się przez 8 rund uciekać, więc na pewno będą spięcia i trochę bijatyki, ale w tej bójce też trzeba uważać - mówi o taktyce na walkę pięściarz z Białegostoku, który w tym roku zanotował już jedną wygraną, pokonując Macieja Miszkinia.

- Wtedy były założenia, by iść na wymiany ciosów i dać mu się wystrzelać. Myślałem, że Maciek padnie w czwartej czy piątej rundzie, ale wytrwał, co mnie zdziwiło. Tam nasza taktyka nie wypaliła, teraz mamy zupełnie inny plan - zdradza popularny "Głaz", który w przypadku wygranej pod koniec roku najprawdopodobniej jeszcze raz spotka się w ringu z Miszkiniem.

W przygotowaniach do występu w Międzyzdrojach Głażewski sparował m.in. z niepokonanymi na zawodowych ringach Michałem Starbałą, Kamilem Szeremetą oraz zawodnikiem Hussars Poland Mateuszem Trycem.