onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



W najbliższą sobotę Legionowo przez kilka godzin będzie stolicą polskiego boksu. Podczas gali Wojak Boxing Night dojdzie do dwóch pojedynków, w których rywale - delikatnie mówiąc - nie przepadają za sobą. Mowa oczywiście o walkach Pawła Głażewskiego z Maciejem Miszkiniem i Rafała Jackiewicza z Kamilem Szeremetą.

O rewanżu Pawła Głażewskiego z Maciejem Miszkiniem mówiło się już chwilę po ogłoszeniu werdyktu po ich pierwszej konfrontacji. Wtedy po ringowej wojnie niejednogłośną decyzję sędziów (78:75, 78:74 i 76:76) wygrał "Głaz", ale Miszkiń do tej pory nie pogodził się z porażką. - Taki był werdykt i ta porażka widnieje w moim rekordzie. Nic na to nie poradzę, ale tej walki nie dało się wypunktować inaczej niż dla mnie - mówił niedawno w rozmowie z Po Gongu Maciej Miszkiń.

Przymiarki do rewanżowego pojedynku trochę trwały, ale w końcu kontrakty zostały podpisane i w Legionowie panowie będą mogli dokończyć porachunki. Głażewski przystępuje do walki po wstydliwej/pechowej* (*niepotrzebne skreślić) porażce z Juergenem Braehmerem o pas WBA i nie może pozwolić sobie na kolejną wpadkę, bo ewentualna przegrana z Miszkiniem sprawi, że jego notowania spadną na łeb na szyję. Wprawdzie Tomasz Babiloński mógł załatwić Głażewskiemu jakąś walkę na przetarcie i dopiero później posłać go na Miszkina, ale zrobił inaczej i za to mu chwała. Przecież nie ma sensu trzymać pod kloszem ponad trzydziestoletniego pięściarza.

Głażewski w Legionowie będzie walczył pod dużą presją. Jeszcze większą niż w Niemczech z Braehmerem, bo jeśli chce być jeszcze w grze o większe stawki, musi wygrać. W zupełnie innej sytuacji jest Miszkiń, który wprawdzie pała żądzą rewanżu, ale nie ma takiego ciśnienia jak "Głaz". Kolejna porażka w jego karierze nie powinna wiele zmienić. Kto jest faworytem tego pojedynku? Nikt. Szanse rozkładają się 50/50. Wprawdzie umiejętności i doświadczenie są po stronie Głażewskiego, ale nie można powiedzieć, że jest on faworytem. Miszkiń też ma swoje atuty i nie ma aż takiej presji, która czasami potrafi wiązać nogi i ręce.

Nie mniej emocji niż walka Głażewski vs Miszkiń budzi pojedynek Rafała Jackiewicza z Kamilem Szeremetą. Panowie mieli walczyć już przed rokiem, ale Jackiewicz ze względu na kontuzję łuku brwiowego odwołał walkę. Szeremeta stwierdził wtedy, że "Wojownik" stchórzył przed nim i po tych słowach zaczęła się jazda bez trzymanki. Panowie uprawiali trash-talk w najlepszym wydaniu aż wreszcie podpisali kontrakty i wyjdą do ringu, żeby "pogadać" za pośrednictwem pięści.

W pewnym momencie wydawało się, że Rafał Jackiewicz przestał traktować boks na poważnie. "Wojownik" po walce z Krzysztofem Szotem miał nawet zakończyć karierę i skupić się na występach w MMA. Jednak wrócił między liny, bo dostał ofertę walki o pas EBU (tylko głupek by ją odrzucił), którą pechowo przegrał z Gianlucą Branco. Teraz będzie walczył z Szeremetą i jak zapowiada, jest w najlepszej formie od lat. Te słowa potwierdzają jego sparingpartnerzy - Maciej Sulęcki i Damian Jonak.

Cały tekst czytaj na "Po Gongu" >>

http://www.youtube.com/watch?v=kfcdd1g5mpE

Kup bilety na galę Wojak Boxing Night w Legionowie >>