Patronat medialny


 

Sponsor grupy KnockOut

Wczoraj podczas gali w Olsztynie były mistrz Europy wagi super średniej, Piotr Wilczewski (30-2, 10 KO) miał niełatwą przeprawę z twardym Geardem Ajetovicem. Polak ostatecznie wygrał tę walkę przez niejednogłośną decyzję sędziów.

Jak się okazało, pojedynek z Serbem był jednak tylko preludium przed czekającym "Wilka" starciem z bardzo popularnym w Niemczech, niedawnym uczestnikiem turnieju "Super Six", Arthurem Abrahamem (33-3, 27 KO).

- Kontrakt został podpisany już przed walką z Ajetovicem, co niestety odbiło się na moim występie w piątkowej walce. Byłem podenerwowany całym zamieszaniem. W ringu nie byłem skupiony, ale na szczęście udało się wygrać - powiedział Wilczewski w rozmowie z Polsatem Sport. - W tej konfrontacji nie będę miał nic do stracenia. Nie ja jestem faworytem, pojadę tam bez obciążenia psychicznego i postaram się zwyciężyć. Abraham to bardzo niewygodny rywal. Ma szczelną gardę, niełatwo się przez nią przebić, a jeżeli nawet ta sztuka się uda, to trzeba uważać wtedy na jego bardzo mocne ciosy. Ciężko go znokautować, a biorąc pod uwagę, że walka odbędzie się w Niemczech, wygrana na punkty także nie będzie prostą sprawą. Froch i Dirrel pokazali jednak, jak należy go oszukać - dodał podopieczny trenera Anrzeja Gmitruka.

Do starcia Wilczewskiego z Abrahamem ma dojść 31 marca w Kilonii. Na tej samej gali swój drugi pojedynek w barwach grupy Sauerland Event ma stoczyć także boksujący na co dzień w kat. cruiser, Mateusz Masternak.