Patronat medialny


 


Piotr WilczewskiPiotr Wilczewski (27-1, 9 KO) pokonał przez techniczny nokaut w drugiej rundzie Miguela Angela Penę (29-17-4, 9 KO) w głównej walce wieczoru gali organizowanej przez O'Chikara Gmitruk Team w Olsztynie. Polski pięściarz sięgnął tym samym po pas TWBA wagi super średniej.

Po pierwszej rozpoznawczej rundzie, w której Hiszpan bardziej zastanawiał się jak zejść z drogi "Wilkowi" niż wyprowadzić jakikolwiek cios w stronę rywala, w drugiej odsłonie Wilczewski trafił Penę bezpośrednim prawym sierpowym na szczękę, po którym przybysz zza granicy padł jak rażony prądem na matę ringu. Hiszpan wstał, ale jego nogi uginały się w kolanach i po kolejnych kilku sekundach po raz drugi wylądował na deskach. Narożnik Peny widząc bezradność swojego podopiecznego postanowił przerwać zawody.

- Spodziewałem się po nim dużo więcej. Jak oglądałem jego walki, to widziałem, że ciężko go trafić, ale akurat kilka sekund przed tą finałową akcją pomyślałem sobie "czemu nie skończyć prawym sierpowym?". Uderzyłem i udało się - powiedział po  pojedynku szczęśliwy Wilczewski, dla którego było to drugie tegoroczne zwycięstwo.

Wyniki pozostałych walk:

Dariusz Sęk - Seyedin Syroos: po przypadkowym zderzeniu głowami w 1. rundzie i rozcięciu łuku brwiowego Polaka, sędzia ogłosił techniczny remis.

Roman Szkarupa pokonał przez techniczny nokaut w szóstej rundzie Ilira Mustafę.

Łukasz Maciec po 6-rundowym pojedynku zremisował z Anthonym Ukehem.

Add a comment

Przemysław SaletaByły mistrz Europy wagi ciężkiej Przemysław Saleta uważa, że Rafał Jackiewicz (36-8-1, 18 KO) nie będzie faworytem sobotniej walki o mistrzostwo świata IBF wagi półśredniej z Dejanem Zaveckiem (29-1, 17 KO). Saleta jednocześnie spodziewa się, że starcie zawodnika grupy KnockOut Promotions z jedynym w historii słoweńskiego boksu mistrzem świata może okazać się prawdziwym pięściarskim klasykiem.

- Czysto sportowo szanse rozkładają się 50 na 50, ale pamiętając o tym, że walka jest na Słowenii, trzeba powiedzieć, że Rafał nie będzie faworytem. Jackiewicz i Zaveck są bardzo podobni, obaj mają szczelną gardę, wyprowadzają dużo ciosów, ich boks oparty jest na charakterze. Jeśli jeden nie trafi drugiego jakimś szczęśliwym ciosem, to walka raczej skończy się na punkty. Jestem pewien, że będzie to jeden z kandydatów do miana pojedynku roku - twierdzi Saleta, który nie zgadza się z powszechnie panującą opinią, że Zaveck najlepszą walkę w profesjonalnej karierze stoczył w listopadzie 2008 roku właśnie przeciwko Jackiewiczowi.

- Najlepszą walkę w karierze to Zaveck stoczył, zdobywając mistrzostwo świata. Rafał mówi, że od czasu pierwszej walki  ze Słoweńcem dużo się nauczył, ale Zaveck też zrobił postępy. Boks zna wiele przypadków, kiedy pięściarz po wywalczeniu tytułu robi krok do przodu. Zdobycie pasa daje ogromną pewność siebie i ta wiara we własne możliwości wznosi na poziom wcześniej nieosiągalny. Sobotnia walka na pewno będzie inna od tej z 2008 roku. Ja spodziewam się przede wszystkim innego Rafała. Teraz nie miał problemów z wagą, nie wchodzi do ringu dwa miesiące po ciężkiej walce, czuje głód boksu. Co ważne, żaden z pięściarzy nie ma poczucia, że pierwszą walkę przegrał. Czasami jest tak, że gdy dochodzi do rewanżu, to jeden z zawodników ma przewagę psychologiczną bo wie, w którym momencie jego rywal miał dość. Tutaj obaj są pewni siebie i pewni swojej wartości. Ja sam jestem bardzo ciekawy tej walki. Sercem jestem za Rafałem, ale o tytuł na pewno nie będzie łatwo - twierdzi Saleta.

Rafał Jackiewicz podobnie jak Przemysław Saleta, w przeszłości odnosił sukcesy w kickboxingu, a potem został bokserskim mistrzem Europy. Jeśli w sobotę pokona po raz drugi w karierze Dejana Zavecka, zostanie czwartym w historii polskiego boksu zawodowego mistrzem świata.

Add a comment