onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

Rafał JackiewiczTo będzie największe wyzwanie w karierze Rafała Jackiewicza (36-8-1, 18 KO). 4 września w Lublanie Polak stanie do walki o pas mistrzowski prestiżowej federacji IBF z miejscowym idolem, Janem Zaveckiem (29-1, 17 KO). Występujący w wadze półśredniej pięściarz jest niesamowicie zmotywowany i nie dopuszcza możliwości przegranej.

Jackiewicz ostatni raz walczył w marcu, kiedy pokonał przeciętnego Turgaya Uzuna. Następnie zrobił sobie miesięczną przerwę, a treningi pod kątem starcia z Zaveckiem zaczął już pod koniec maja. Pięściarz ma za sobą obóz przygotowawczy w Zakopanem, a obecnie szlifuje formę w Wałczu. - Sparuję z zawodnikami, którzy mają cechy podobne do Słoweńca. Są szybcy, silni i twardzi. Mogę nawet powiedzieć, że to najlepsze sparingi w moim życiu. Podczas przygotowań udało mi się uniknąć kontuzji, wszystko idzie świetnie - opowiada 33-letni pięściarz, który w piątek przeniesie się z Wałcza do Warszawy, a następnie uda się do Słowenii.

Bilety na walkę Jackiewicz - Zaveck w cenie od 26.50 Euro na eventim.pl >>

Walka w Lublanie będzie drugą konfrontacją Jackiewicza z Zaveckiem. Pierwsze starcie odbyło się pod koniec 2008 roku w Katowicach i zakończyło niejednogłośnym zwycięstwem Polaka na punkty. Bokser z Mińska Mazowieckiego przyznał potem, że w "Spodku" nie był sobą, bo od ważenia do walki przytył aż pięć kilogramów! Teraz doskonale wie, że na brak profesjonalizmu nie może sobie pozwolić. - Przez te wszystkie lata dojrzałem nie tylko jako pięściarz, ale też jako człowiek. Porażka chyba by mnie zabiła, również pod względem finansowym. Nie wyobrażam sobie przegranej - oświadcza Jackiewicz. Pięściarz gwarantuje również, że bez problemu zdąży wypracować limit wagowy kategorii półśredniej, który wynosi 66,7 kg. - Ważę obecnie 69-70 kilogramów, po treningach 68,5. Tym razem nie ciągnie mnie do lodówki. Wiem o co walczę.

Stawką pierwszej potyczki Jackiewicz - Zaveck był pas mistrza Europy. Chociaż zachował go Polak, to jego rywal pierwszy dostał szansę walki o światowy tytuł. Słoweniec udał się do RPA i w trzeciej rundzie znokautował miejscowego faworyta, Isaaca Hlatshwayo, a następnie, już w stolicy Słowenii, odprawił z kwitkiem Rodolfo Martineza. Na Jackiewiczu nie zrobiło to wrażenia.

- Oglądałem walki Zavecka i trochę mnie rozczarował. Jest silniejszy, ale ustępuje mi pod względem technicznym. Po prostu pasuje mi jako rywal. Pokonałem go będąc w kiepskiej formie, pokonam i tym razem.

Przemysław Osiak, "Przegląd Sportowy"{jcomments on}