onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

Dużą sensacją zakończyła się walka wieczoru sobotniej gali boksu w Ełku. Skazywany przez ekspertów na porażkę 38-letni Rafał Jackiewicz (47-14-2, 22 KO) znokautował w czwartej rundzie uważanego za jednego z najbardziej utalentowanych pięściarzy młodego pokolenia Michała Syrowatkę (13-1, 4 KO). 

Przed pojedynkiem z 11 lat młodszym rywalem wielu kibiców zarzucało Jackiewiczowi, że do ringu wychodzi już tylko "po wypłatę" i nie ma już wielkich ambicji sportowych. Pięściarz z podwarszawskiej Kołbieli po raz kolejny jednak zaskoczył, choć jak przyznał po walce, o wielkich triumfach faktycznie już raczej nie marzy. 

- Ja "karierę" skończyłem, gdy przegrałem walkę o mistrzostwo Europy z Leonardem Bundu i od tamtej pory się zaczęły jajca - powiedział popularny "Wojownik". - Nie jestem farmazoniarzem, nigdy nie oszukiwałem i nie będę oszukiwał. Nie będę sobie wmawiał, że będę mistrzem świata, bo chyba nie będę, ale zawsze spróbować można.

- Ja mówię zawsze, że wychodzę na ring i daję z siebie wszystko, po prostu Michał pozwolił mi dziś na więcej - dodał Jackiewicz, który w drodze po zwycięstwo musiał podnosić się z desek w pierwszej rundzie. - Na szczęście ten cios wszedł na głowę, a nie na szczękę, bo myślę, że gdyby wszedł na szczękę, to już tak ładnie by nie było - ocenił.

Rafał Jackiewicz to jeden z najbardziej doświadczonych i utytułowanych polskich pięściarzy zawodowych. Na profesjonalnych ringach stoczył 63 walki. Zdobywał tytuły mistrza Europy, mistrza Unii Europejskiej, boksował też o tytuł mistrza świata jako pretendent numer 1 z ramienia federacji IBF.