onet.pl sport



Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 


W ostatniej walce w karierze były mistrz Europy Rafał Jackiewicz będzie boksował 29 lutego w Stężycy z Kewinem Gruchałą. - Nie przegram, bo stracę mnóstwo pieniędzy - powiedział Jackiewicz, zaś Gruchała odparł: - Wygrana będzie trampoliną do poważnych wyzwań. Pożegnalny występ Jackiewicz zaplanował tuż po 43. urodzinach. W najlepszych latach walczył m.in. o mistrzostwo świata IBF w wadze półśredniej. Pasa nie zdobył, ale plasuje się wśród polskich pięściarzy zawodowych z największymi osiągnięciami w historii. Z kolei promowany przez Krystiana Każyszkę Gruchała (Rocky Boxing Night) zaczął boksować wśród profesjonalistów jako 17-latek. Dziś ma niecałe 20 lat i rekord 6-0.

- To idealny moment dla Kewina na sprawdzian z takim rutyniarzem jak Jackiewicz. Wierzę, że Gruchała zwycięży i przejmie od Rafała mistrzowską pałeczkę. Odnosił wielkie sukcesy, lecz jego czas minął. Oczywiście Kewina czeka trudny pojedynek, bo pomimo wieku Jackiewicz wciąż jest groźny i ma czym postraszyć. Ale gdybym nie liczył na wygraną swojego boksera, nie kontraktowałbym tego pojedynku - powiedział organizujący galę w Stężycy (woj. pomorskie) Każyszka.

Zanim Jackiewicz przyjął propozycję walki z Gruchałą, miał już ustalony termin zakończenia trwającej ćwierć wieku kariery w sportach walki. W grudniu 2019 roku na gali w Żyrardowie stoczył trzy walki - w boksie, kickboxingu, mma - i wszystkie wygrał. - Szkoda, że nie pomyślałem o czwartej dyscyplinie, bo miałem siłę na jeszcze jedną walkę np. w taekwon-do. Panowie Każyszka i Gruchała, których osobiście bardzo szanuję, myśleli, że Jackiewicz to stary i wypalony sportowiec, ale grubo się mylą. Pieniądze za ten pojedynek mam bardzo dobre, ale muszę uważać, gdyż z kolegami założyłem się o podobną sumę. Jeśli wygram, to zyskam naprawdę sporą kasę, a w przypadku porażki nic nie zarobię na występie w Stężycy. Dlatego nie stać mnie na porażkę i muszę zmartwić Kewina - niestety na własnym terenie przegra po raz pierwszy - zapowiedział bokser z Mińska Mazowieckiego.

Najmłodszy polski zawodowiec w historii (rocznik 2000) trenował w ostatnich dniach w Gdańsku, a niebawem wyjeżdża w góry kontynuować przygotowania. Z Polaków z Jackiewiczem wygrywali tylko doświadczeni bokserzy. Gruchała jest pierwszym "juniorem", który dostał szansę zmierzenia się z weteranem. - Zadbaliśmy o wszystko, mam najlepsze przygotowania, dobrych sparingpartnerów, odpowiednią dietę itd. Nie jestem wyjątkiem, pewnie większość pięściarzy o takich sukcesach jakie odnosił Jackiewicz. Byłoby miło mieć takie nazwisko na rozkładzie. Bazuje on na swym doświadczeniu, szczelnej gardzie i sprycie, wie kiedy skontrować, to prawdziwy cwany lis. Mam długie ręce i będę zadawał mnóstwo ciosów, aż przebiję się przez rękawice Rafała. Jeśli mam osiągnąć więcej od niego, to za półtora miesiąca muszę wygrać. Gdybym przegapił szansę, będę żałował - przyznał Gruchała, którego trenerem jest Maciej Brzostek.

Jackiewicz jest sam sobie sterem i okrętem. Nie ukrywa, że końcówka kariery to sposób na zarabianie pieniędzy. W Stężycy stoczy 80. zawodową walkę bokserską. - Nie wiem, czy Kewin za 5-10 lat zostanie drugim Rafałem Jackiewiczem, ale na pewno jest zdeterminowany, ma tradycje rodzinne, odpowiednie zaplecze, możliwości itd. To jednak na dziś za mało. Na jego nieszczęście 17 lutego, czyli 12 dni przed galą, mam urodziny. Nie zabraknie toastu za zdrowie Gruchały, ponieważ w Stężycy będzie mu bardzo potrzebne. Przekona się na czym polega profesjonalny boks - dodał Jackiewicz.

Na tej samej gali w barwach Rocky Boxing Night zadebiutuje były mistrz Chin w boksie olimpijskim Shi Yun Long. Potężnie zbudowany pięściarz w kategorii ciężkiej zmierzy się z Pawłem Sowikiem. W innych walkach w królewskiej wadze Kacper Meyn spotka się z Andrasem Csomorem, Jacek Chruślicki z Armenem Avagyanem, a Rafał Jaszczuk z Jakubem Sosińskim.