Patronat medialny


 


Grant i AdamekZyggi Rozalski jest wszędzie, gdzie wielki polski boks. To on stał za kontraktami największych walk Andrzeja Gołoty, był za wykupieniem Tomka  Adamka (41-1, 27 KO) z obozu Dona Kinga, za przenosinami całej rodziny "Górala" na Wschodnie Wybrzeże. Jak przeżywa walkę swojego "przyrodniego syna", na kilka godzin przed wyjściem na ring Tomka?

- W grudniu miną dopiero dwa lata od czasu, kiedy Tomek z rodziną przeniósł się z Polski do Stanów. Za kilka godzin, Prudential Center wypełni się ponad 12 tysiącami kibiców. Zdajesz sobie sprawę, że więcej ściągnął w tym roku  na swoją walkę tylko superstar, numer jeden rankingów bez podziału na kategorie wagowe - Manny "Pacman" Pacquiao?
Zyggi Rozalski:
Wiem, to prawdziwy szok. Takie tłumy ściąga się walcząc w Stanach dziesięć lat. Na palcach jednej ręki można policzyć tych, którzy  w ostatnich 15 latach mogli liczyć na taką widownię w metropolii nowojorskiej.  Arturo Gatti, Andrzej Gołota, teraz Tomek Adamek. Koniec listy.

- Czy decydujący był fakt przeniesienia się Tomka z Polski do USA?
ZR:
Na pewno. Tomek nie tylko tutaj przyjeżdża zarabiać. Tutaj jest jego żona, dzieci chodzą do amerykańskiej szkoły. Amerykanie to cenią, to dla nich bardzo ważne. Kliczkowie próbowali, ale wszyscy wiedzieli, że to były przenosiny na niby, dla picu i dlatego teraz wolą walczyć gdzie indziej, bo tutaj nikt ich nie kocha jak Tomka. Wiedzą, że jak chcą walczyć ponownie w Stanach, muszą walczyć z Tomkiem. To nie ja mówię, to mówi HBO.

Video. Adamek i Grant podczas oficjalnego ważenia >>


- Bardzo przeżywałeś każdą walkę Andrzeja Gołoty, bardzo przeżywasz walki Adamka. W Łodzi, kiedy walczyli przeciwko sobie, wyjechałeś z sali dwie godziny wcześniej, nie chciałeś tego oglądać. Ale na Grancie będziesz, nie będziesz miał wspomnień sprzed 11 lat?
ZR:
Nie będę. Tamtej walki  w Łodzi zawsze chciał Andrzej. Wydzwaniał do mnie, mówił, żebym mu "wreszcie dał tego twojego Adamka". Więc dałem.  Ludzie nie wierzą, że nie oglądałem tej walki, ale wiesz, że to prawda.  Na Grancie będę w narożniku Tomka. Jak zawsze. Lata przy ringu lecą, ale nerwy są ciągle takie same...

- Nie chciałeś walki Gołota - Adamek, ale chciałeś Granta dla Tomka. 202 cm wzrostu, ponad 120 kilogramów wagi...
ZR:
Tomek potrzebował tej walki i takiego rywala chciał Roger Bloodworth. Były rozmowy z  Hasimem Rahmanem, ale po pierwsze chciał aż 350 tysięcy, a po drugie niekoniecznie nam pasował jako przetarcie przed Kliczkami. Poza tym, nie do końca wiedzieliśmy, czy jest naprawdę głodny tej walki, czy tylko chce zarobić. Grant  jest bardzo głodny i zmotywany, zarobi bardzo dobre pieniądze bo 100 tysięcy dolarów.

- Czyli swoją zdecydowanie największą wypłatę od siedmiu lat...
ZR:
Dokładnie. Ale to było mniej ważne, choć kasa musi się przecież zgadzać. Wiedzieliśmy, że to będzie dobry test, bo Grant traktuje Tomka prestiżowo, wie, że to jego ostatnia szansa na załapanie się do elity. Jak dostanie od Tomka, nie ma już czego szukać w ciężkiej. Musi dać z siebie wszystko. W Prudential Center będziemy wieczorem, około siódmej naszego czasu. Jak  zwykle, sznur samochodów z przyjaciółmi ruszy z naszego domu...

Rozmawiał w Newark: Przemek Garczarczyk{jcomments on}