Patronat medialny


 


Dlaczego Tomasz Adamek atakował od pierwszych rund większego  silniejszego Michaela Granta?  Czy "Góral" nie podjął zbyt wielkiego ryzyka w ostatniej, dwunastej rundzie decydując się na wymianę ciosów z Grantem? Czy walka z Grantem pokazała, że jest jeszcze za wcześnie,  by najlepszy polski pięściarz wyzywał do walki braci Kliczko - na każde z tych pytań, 24 godziny po jednej z najcięższych walk w karierze Tomka,  odpowiada jego trener  -  Roger Bloodworth.

- Panie trenerze, Tomek bardzo przekonywująco wygrał z Michaelem Grantem, ale nie tylko kibice, ale i fachowcy poszukują odpowiedzi na wiele pytań związanych z występem Polaka w Prudential Center. Zacznijmy od początku czyli faktu, że już od pierwszej rundy Tomek był stroną atakującą, ryzykujac więcej niż można się było spodziewać. Nie warto było poczekać aż Grant się trochę zmęczy i później podkręcić tempo?
Roger Bloodworth:
A gdzie była gwarancja, że on się zmęczy? Jak pokazał przebieg walki, taka strategia byłaby błędem, bo Michael znakomicie wytrzymał walkę kondycyjnie, walczył każdą minutę z 12 rund. Chcieliśmy od początku pokazać mu dwie rzeczy - że Tomek potrafi go trafić i że walcząc agresywnie, nie pozwoli mu na narzucenie swojego stylu boksowania. Grant wygrał osiem kolejnych pojedynków, przegrał tylko trzy razy w karierze, a Tomek walczący zachowawczo w pierwszych rundach dodałby mu jeszcze animuszu. I bardzo ważnej dla Granta pewności siebie, której jak wiemy i tak mu nie brakowało bo był przekonany, że znokautuje Tomka. Zaczynając agresywnie wiedzieliśmy, że jest ryzyko, ale na tym poziomie, walcząc z rywalem ważącym 20 kilogramów więcej i z takim ciosem, nie wolno pozwolić mu dominować lewym prostym  i nabierać dodatkowej pewności siebie widząc, że Adamek unika walki.  To nie było tak, że Tomek stał na środku ringu i oddawał uderzenie za uderzenie Grantowi na zasadzie "ten który ostatni trafi, to padnie". To był techniczny boks Tomka, agresywne kombinacje, a nie bijatyka.

-  Tomek kontrolował przez przynajmniej 10 z 12 rund to, co się działo na ringu, ale dwukrotnie, w szóstej i dwunastej rund doszły ciosy, których tak się obawialiśmy. Jak to wyglądało z pana narożnika?
RB:
W dwunastej i szczególnie w szóstej rundzie, Grant zadał takie ciosy o jakich marzył przed walką... ale Tomek je przyjął i walczył dalej. Nie można walczyć na tym poziomie, z rywalem o takim zasięgu ramion i doświadczeniu i liczyć na to, że obejdzie się bez przyjęcia silnych ciosów. Sztuka je przyjąć i walczyć dalej. Tak jak zrobił to Tomek. Add a comment

Czytaj więcej...

Odlanier SolisAhmet Oner, właściciel grupy Arena Box Promotion, która w swoich szeregach posiada złotego medalistę olimpijskiego Odlaniera Solisa (16-0, 12 KO), w rozmowie z amerykańskimi mediami wyjawił, że chciałby aby Kubańczyk był kolejnym rywalem Tomasza Adamka (41-1, 27 KO). Solis ma zaplanowany kolejny zawodowy występ na 9 października, ale Turek jest skłonny przełożyć tę walkę jeśli udałoby mu się porozumieć z obozem Polaka.

- Wierzę, że to byłaby dobra walka, która ożywiłaby wagę ciężką. Obaj notowani są w czołowych dziesiątkach wagi ciężkiej i wygrany byłby prawowitym rywalem dla jednego z braci Kliczko. Walkę Solisa z Adamkiem chciałbym zobaczyć nie tylko jako promotor, ale także fan boksu. Jestem pewien, że amerykańska publiczność byłaby bardzo zainteresowana taką potyczką - stwierdził Oner.

Jeśli Adamek zaakceptowałby walkę z Solisem, to z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że zostałaby ona pokazana przez płacącą duże pieniądze amerykańską telewizję HBO. "Góral" swoją kolejną profesjonalną walkę ma stoczyć 6 listopada w Atlantic City, ale szanse na to, że jego rywalem będzie wówczas właśnie Kubańczyk są niewielkie. Polski pięściarz szuka teraz starć z wysokimi rywalami, którzy fizycznymi gabarytami przypominają braci Kliczko i mogą posłużyć za test przed starciem z Ukraińcami. Solis warunkami fizycznymi przypomina Adamka i raczej nie znajdzie się w orbicie zainteresowań "Górala". {jcomments on}

Add a comment

Tomasz Adamek- Chcę być mistrzem a żeby nim być to trzeba pokonać wszystkich. Wiadomo kto jest dzisiaj mistrzem i pewnie będę musiał stanąć z jednym z nich do walki i wygrać - mówi w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" Tomasz Adamek (42-1, 27 KO), który wczoraj pokonał na punkty Michaela Granta (46-4, 34 KO).

- Spodziewał się pan takiej wojny?
Tomasz Adamek:
Zawsze się tego spodziewam. W boksie trzeba się spodziewać wszystkiego. Obawiałem się fauli. Wiedziałem co Grant robi w ringu, czy to w walce z Gołotą i innymi rywalami. Ciągle ten sam manewr - uderzenie łokciem. Zanim weszliśmy do ringu poprosiłem Rogera, żeby powiedział o tym sędziemu. Sędzia jednak wszystko puszczał. Wiedziałem, że będzie wojna, tym bardziej, że to pewnie ostatnia szansa dla Granta. Dlatego byłem odpowiednio przygotowany. Dawid pokonał Goliata.

- W pierwszych rundach narzucił pan bardzo szybkie tempo. Czy nie za szybkie? Taki był plan?
TA:
Liczyliśmy, że Grant później fizycznie osłabnie. Okazało się, że wytrzymał dwanaście rund, choć w późniejszych starciach był wolniejszy. Dzięki temu uniknąłem wielu ciosów. Ale Grant był niebezpieczny do samego końca. Kilka razy czułem, że go napocząłem, ale twardy był. Ze dwa razy nawet się zachwiał. Ale nie można całej siły użyć w jednym ciosie, bo przecież walka trwa dwanaście rund. On też mnie trafił. To boks. Nie ma możliwości nie dostać w czasie walki. W trzeciej czy czwartej dostałem nawet mocno. Ale nie było momentu w tej walce, abym stracił kontrolę nad tym co się dzieje. Poza tym, przy tym mocnym ciosie w trzeciej rundzie źle stałem, uderzył mnie jakoś tak bokiem i podcięło mi trochę nogi. Na szczęście po kilku sekundach było już w porządku. Bardzo przeszkadzało mi krwawiące oko. Po piątej czy szóstej rundzie mówiłem nawet Rogerowi, że nic nie widzę. Jakoś mi tam pomogli. Krwawiło i lewe i prawe. Jedno po uderzeniu łokciem, a drugie? Sam nie wiem.

- Walka z takim wielkoludem jest wyczerpująca. Był moment, kiedy czuł pan się potwornie zmęczony?
TA: 
Nie. Owszem, było dużo zapasów, ale po walce z Chrisem Arreolą byłem bardziej zmęczony. Poza tymi rozcięciami nic mi nie jest.

- W ostatniej rundzie Grant zagrał va banque. Pan prowadził wysoko na punkty, więc można było walczyć spokojniej?
TA:
Cały czas go wyczułem co chce zrobić, kontrolowałem sytuację. Nie trafił mnie wtedy mocno ani razu.

Add a comment

Czytaj więcej...

Adamek GrantBad Left Hook: Tomasz Adamek pokonał jednogłośną decyzją sędziów Michaela Granta

- W tym pojedynku można było zauważyć kilka ciekawych zdarzeń. Michael Grant, który przez całą karierę demonstrował to jak słabą ma szczękę, ani razu nawet się nie zachwiał podczas gdy Adamek trafiał go czystymi uderzeniami z całej siły. Z drugiej strony, mogliśmy zauważyć, że Adamek znajdował się dużych tarapatach po przyjęciu każdego mocnego ciosu. Często wyglądało to tak, jakby wymiana ciosów była ostatnią rzeczą na jaką Adamek ma ochotę, a przecież z tego słynie.

Kolejna rzecz to kondycja Adamka. W walce z Jasonem Estradą też szybko ubyło mu sił i pod koniec walki miał kłopoty. Podobna historia przydarzyła się Adamkowi z Arreolą, ale tam umiał przełamać kryzys. Grant kilka razy nim zachwiał i ewidentnie uświadomił Adamkowi, kto dysponuje większą siłą. Pamiętając o tym, że Adamek nie dysponuje ciosem, który mógłby zmienić bieg zdarzeń pojedynczym uderzeniem, jego walki zawsze będą trochę ciekawsze od przeciętnego pojedynku w kategorii ciężkiej. Trzeba też jednak przyznać, że przeciwko każdemu z obecnych mistrzów świata Polak nie będzie faworytem.

The Queensbury Rules: Michael Grant napędził Adamkowi strachu w dramatycznej walce, która zakończyła się wygraną Polaka

- Ostatecznie Adamek został nagrodzony zasłużoną decyzją sędziów, ale jego plan wejścia na szczyt kategorii ciężkiej nie wygląda już tak realnie. Nie licząc walki z Andrzejem Gołotą, Adamek od czasu przejścia do wagi ciężkiej uczestniczył w trzech bardzo zaciętych pojedynkach przeciwko Estradzie, Arreoli i Grantowi, a są to pięściarze o różnym stopniu talentu oraz umiejętności. Każdy z nich sprawił mu dużo kłopotów. Adamek to tak naprawdę zawodnik z wagi junior ciężkiej, który osiąga więcej niż może.

Boxingscene: Adamek poradził sobie z Grantem, ale czy jest gotowy na większy test ?

- Dotychczasowe walki w wadze ciężkiej nie przekonały, że Polak jest gotowy na walki z Władimirem lub Witalijem Kliczko. Adamek bazuje głównie na swojej szybkości, by pokonać większych i mniej sprawnych fizycznie rywali. Z drugiej jednak strony, Polak wydaje się wolniejszy od tych, którzy z dużym powodzeniem przechodzą do wyższych kategorii wagowych. Poza tym, ci wolniejsi i mniej sprawni rywale cały czas znajdują sposób, by trafiać Adamka mocnymi ciosami.

The Sweet Science: Adamek pokonał Granta na rozgrzewkę przed braćmi Kliczko

- Main Events zatytułowało pojedynek jako "Wielkie wyzwanie" i faktycznie 261 funtów jakie Michael Grant wniósł do ringu było największym wyzwaniem z jakim miał okazję zmierzyć się Tomasz Adamek w swojej przygodzie z wagą ciężką. Kolejną rzeczą, która jest coraz większa, to publiczność na walkach Adamka. Na pojedynek z Michaelem Granem przybyło 10,972 fanów szermierki na pięści. Byli ubrani w biało-czerwone barwy i wiwatowali głośno na kilka godzin przed tym jak którykolwiek z pięściarzy doprowadził do celu pierwszy cios. Jako grupę, można ich charakteryzować jako łatwą do zadowolenia publiczność. Jeśli chodzi o sprawy czysto sportowe, to jeśli Micheal Grant potrafił pokazać tyle słabości w boksie Adamka, wyobraźmy sobie co zrobiłby z nim trochę bardziej utalentowany pięściarz z czołówki wagi ciężkiej.

Sports Illustrated: Adamek wyłania się na czoło peletonu walczącego o pojedynek z Kliczko

- Adamek wypunktował Granta w przekonujący sposób. Trafiał Amerykanina kombinacjami i powtarzał swoje akcje dosyć często, podczas gdy Grant nie mógł ulokować na jego szczęce nic poza lewym prostym. SI punktowało tę walkę 118-112 dla Adamka.

Trzeba jednak zwrócić uwagę, że sporo niższy i 40 funtów lżejszy Adamek zebrał bardzo dużo ciosów od rywala, który najlepsze lata ma zdecydowanie za sobą. Popełnił również ogromny błąd taktyczny, kiedy w dwunastej rundzie próbował wejść w wymianę z Grantem w momencie kiedy zdecydowanie prowadził na kartach punktowych. Potężny cios z prawej ręki sprawił, że Adamek uciekał po całym ringu, ale na jego szczęście zdołał dojść do siebie przed ostatnim gongiem. {jcomments on}

Add a comment

Tomasz Adamek Michael GrantEddie Mustafa Muhammed, trener Michaela Granta:

- Jako 38-latek Michael stoczył z Adamkiem lepszy pojedynek niż Chris Arreola. Myślę, że sędziowie przesadzili z wynikiem. Pojedynek był bardziej wyrównany, niż oni przyznali.  Była to bardzo taktyczna walka, z powodu różnicy w parametrach pięściarzy. Ale też dobra dla kibiców.

- Adamek powinien był piłkarzem - takie sprawne ma nogi.  Chciałem, aby Michael pozbawił go szybkości ciosami na tułów. Robił to przez kilka rund, ale nie wystarczyło.  Myślę, że Adamek zdał egzamin walki z dużym pięściarzem. Oczywiście każdy walczy inaczej. Bracia Kliczko mogą wywrzeć na Adamku większa presję. Ale czy byby w stanie wygrac z Władymirem? Nie wiadomo. Kliczko może mieć gorszy dzień i cos może się zdarzyć. W wadze ciężkiej nie ma rzeczy niemożliwych.

- Podczas pojedynku Michael kilkakrotnie trafił Adamka. Mówiłem mu, że w chwili, gdy Tomasz przestanie biegać po ringu, jest szansa na zwycięstwo. I tak się stało, ale Michael ma 38-lat, i był zbyt wolny. Nie wykorzystał sytuacji do końca. Dlatego na niego krzyczałem w przerwie "Ten chłopka przed tobą stoi i się nie rusza, a ty na co czekasz?" Chodziło o to, że Adamek unika ciosów tylko biegając po ringu. Nie potrafi robić tego unikami głową. A wystarczyło pociągnąć spust. Szkoda, że tego nie zrobił...

Roger Bloodworth, trener Tomasza Adamka:

- Wszyscy zapomnieli, że trenerem Granta jest wspaniały Eddie Mustafa Muhammed, były dwukrotny mistrz świata. Wie co robi. Widziałem olbrzymią poprawę Granta w porównaniu z jego wcześniejszymi pojedynkami. Bardzo chciał wygrać i desperacko próbował na wszelkie sposoby. Add a comment

Czytaj więcej...

Adamek GrantWygrałem z Grantem, który poza świetnym przygotowaniem zaprezentował też umiejętność faulowania i destrukcji moich ataków. Mam trochę pretensji do sędziego, który pozwalał Grantowi na ściąganie i zapasy na ringu. To bardzo mi przeszkadzało przy skracaniu dystansu a tym samym Grant nie pozwalał mi na czyste zadawanie serii ciosów w korpus. Jak byłem blisko niego, to kładł te swoje długie ręce na mojej głowie i cisnął ku podłodze ringu. Pokazał również, że w momentach zagrożenia potrafi ratować się klinczem. Poczułem też jego łokcie na mojej głowie a rozcięcia skóry na twarzy i krwawienie przeszkadzały mi w koncentracji.

Czułem też jego ciosy z prawej ręki, które do mnie doszły szczególnie w szóstej rundzie. Silny, skoncentrowany Michael Grant robił wszystko, aby mnie znokautować. Nie dał rady tak, jak ja nie do końca mogłem pokazać swój boks. Zawsze jednak jest tak, że przeciwnik robi wszystko, aby znając mój styl, zniwelować moje mocne strony. Wygrałem i to dziś się tylko liczy.

Na spokojnie muszę zobaczyć tę walkę w telewizji, aby wyciągnąć wnioski na przyszłość. To była walka z bardzo silnym, wysokim i bardzo dobrze przygotowanym kondycyjnie pięściarzem. Dziś już wiem, czego mogę się spodziewać w walce z wysokimi pięściarzami. Warunki fizyczne Granta, jego siła i sposób walki ze mną miały wielkie znaczenie dla końcowego wyniku. Sporo fanów boksu będzie miało niedosyt, że nie położyłem Granta  na deskach, ale trzeba pamiętać o tym, że i on czuł się rozczarowany, bo nie znokautował mnie, co zapowiadał. Jednym słowem zdobyłem kolejne doświadczenia w walce z wielkimi i silnymi pięściarzami. Nie popadam w euforię, ale wynik poszedł w świat. Walka nie była na pewno nudna i obfitowała w dramatyczne momenty. Taki powinien być boks, kiedy ranga walki jest wysoka.  Teraz czas na wnioski z walki i odpoczynek. Później przyjdzie czas na dalsze plany. Chcę w tym miejscu podziękować fanom boksu za to, że dopingowali mnie w trakcie walki. Przed telewizorami w Polsce a także w innych krajach, kolejne tysiące sympatyków boksu oglądały moją walkę na żywo. Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za doping.{jcomments on}

Add a comment