Patronat medialny


 


Billy Joe Saunders (30-0, 14 KO) ma już za sobą pierwszą wizytę na stadionie AT&T, na którym w sobotę zmierzy się z Saulem Alvarezem (54-1-2, 36 KO) w boju o pasy WBC, WBA i WBO kategorii superśredniej. Brytyjczyk z rekonesansu wrócił niezadowolony, bo nie spodobał mu się rozmiar ringu, jaki organizatorzy przygotowali na sobotnie starcie. Ojciec pięściarza zagroził nawet, że jego syn wycofa się z pojedynku. 

Zunifikowane reguły bokserskie, obowiązujące także w Teksasie, gdzie dojdzie do walki Saunders - Alvarez, nie określają dokładnych rozmiarów ringu - w przepisach mowa jest tylko o długości minimalnej (16 stóp - 488 cm) i maksymalnej (20 stóp - 610 cm). Ekipa Saundersa zapewnia, że pierwotnie ustalono, iż ring będzie długi na 24 stopy (732 cm). Organizująca galę w Arlington grupa Matchroom Boxing zgodziła się na 20 stóp, choć podobno ostatecznie na AT&T Stadium stanął ring 18-stopowy (549 cm). 

- Mały ring mi się nie podoba i zostawiłem to do załatwienia mojemu teamowi. Niech się zajmą tym szajsem - skomentował sprawę w rozmowie z Behind The Gloves Saunders, domagający się ringu o długości 22 stóp (671 cm). 

- Nie może być tak, że walczymy na 70-tysięcznym stadionie, miejsca jest na setki stóp, a ring się skraca do 16 stóp, 18 czy nawet 20. Walka tego kalibru powinna być rozgrywana na uczciwych zasadach - dodał Saunders, który już wcześniej wyrażał niezadowolenie faktem, że jego promotor Eddie Hearn zdaje się w mediach faworyzować Alvareza.