Patronat medialny


 


Choć do walki Michała Cieślaka (19-0, 13 KO) z Ilungą Makabu (26-2, 24 KO) zostały już tylko godziny, wciąż nie ma pewności, czy do pojedynku dojdzie, a jeśli tak, to czy jego stawką będzie wakujący pas WBC wagi junior ciężkiej.

Organizatorzy starcia do tej pory nie dokonali bowiem opłat sankcyjnych na rzecz World Boxing Council. Pieniędzy nie otrzymał podobno też promotor Makabu Don King, który przez długi czas blokował organizację starcia w Demokratycznej Republice Konga.

O problemach z przetransferowaniem gaży za walkę już wcześniej informowała strona polska. Ostatnim pomysłem na transfer pieniędzy było założenie konta w miejscowym banku, który ma swoje oddziały w Europie.

Add a comment

 

Piątkowy rywal Michała Cieślaka mógłby rządzić całą prowincją w Demokratycznej Republice Konga, jednak teraz celem Ilungi Makabu jest mistrzowski pas WBC.

- Nasz tata jest prawdziwym królem. Daleko na wschód od Kinszasy znajduje się prowincja Lulua ze stolicą w Kanandze, a ojciec sprawuje nad nią władzę. Pod jego rządami jest wielu mniejszych wodzów - mówił "Przeglądowi Sportowemu" roku temu w Katowicach Martin Bakole, dzień przed tym, jak pokonał przed czasem Mariusza Wacha. Sympatyczny 28-latek występujący w kategorii ciężkiej to młodszy o pięć wiosen brat Juniora Ilungi Makabu, który w piątek w stolicy DR Konga powalczy z Michałem Cieślakiem o wakujące mistrzostwo świata WBC wagi cruiser (90,7 kg).

- W naszych stronach ludzie nie lubią królów. Jako mężczyzna byłbym kandydatem do przejęcia władzy po tacie, a to grozi śmiercią. Mogliby na przykład dodać mi truciznę do jedzenia. Tak było z moim dziadkiem, został zabity - tak Bakole tłumaczył, dlaczego rzadko odwiedza rodzinę. Jednak to Junior jako najstarszy syn (ma dziewięcioro rodzeństwa) teoretycznie jest pierwszy w kolejce do tronu. On też wcześnie opuścił Kanangę, rezygnując z życia w królewskim pałacu. Ojciec, który również boksował - podobno był nawet mistrzem kraju i nosił pseudonim „Makabu Foreman” – wysłał go do Kinszasy, a jako 19-latek Ilunga przeprowadził się do RPA.

W piątkowej bitwie z Cieślakiem w narożniku Ilungi stanie Damien Durandt, syn Nicka. Ojciec trzy lata temu zginął w wypadku, jadąc na motocyklu. – Wypełnię dzieło taty, który zawsze wierzył, że Junior zostanie mistrzem świata - zapowiada młody szkoleniowiec. I zaznacza, że gdy w 2016 roku Makabu na stadionie Evertonu w Liverpoolu dał się znokautować Tony’emu Bellew w potyczce o pas WBC, nie sekundował mu jego ojciec. - Od tamtej pory Junior dojrzał. Pragnie triumfu bardziej niż kiedykolwiek. Walka będzie twarda, ale Cieślak nigdy nie mierzył się z rywalem takiego kalibru - dodaje młody Durandt.

Pełna treść artykułu w "Przeglądzie Sportowym" >>

 

Add a comment

- Michał powiedział mi wyraźnie: Tomek, nic się nie martw. Za wszystko, co nam zrobili, zapłaci Makabu. Będzie jęczał w ringu, to wam obiecuję - mówi w rozmowie z Interia.pl Tomasz Babiloński, współpromotor pięściarza z Radomia. W piątek Michał stanie przed życiową szansą na gali w Demokratycznej Republice Konga. Stawką pojedynku Cieślaka z Ilungą Makabu będzie wakujący tytuł mistrza świata WBC w wadze junior ciężkiej.

Jedną rzecz trzeba sobie powiedzieć szczerze: gdyby to od pana zależało, to ta walka już parę tygodni temu zostałaby skasowana.
Tomasz Babiloński: Chodziły mi takie myśli po głowie, ale w końcu dowiedzieliśmy się, że strona kongijska miała alternatywę. Sądzę, że bardzo im zależało, by Makabu nie podejmował jakiegokolwiek ryzyka i efektownie wygrał na swoim terenie, ku chwale władz Konga, za pieniądze państwowe. Jednak nie będzie miał tak łatwo i nie zmierzy się z Noelem Gevorem, z którym sparuje, bo poprzeczkę bardzo wysoko zawiesi mu Cieślak. To fakt, że właśnie Gevor był szykowany, jako rezerwowy, więc gdybyśmy nie wytrzymali ciśnienia lub zrobili Michałowi walkę 20 grudnia, po niej moglibyśmy mieć problem z przejściem badań, a wtedy oni wcieliliby w życie plan B. Tymczasem my nie daliśmy im żadnego pretekstu, stąd być może z ich strony takie podejście, zaniedbywanie pewnych spraw, czy nieodpowiadanie na wiadomości. Przecież człowiek, który za to odpowiada, wychował się w Europie i wie, jak taka organizacja wygląda w cywilizowanych krajach, więc może celowo - pod płaszczykiem Afryki - dopuszczali się takich praktyk. Uważam, że wiele zagrań mogło być celowych.

Bardzo spodobały mi się słowa samego Cieślaka, który w rozmowie z portalem ringpolska.pl powiedział, że oczekuje na narodziny syna i nie wyobraża sobie, że mógłby wycofać się z takiego pojedynku. Uzasadnił, że gdyby za jakiś czas syn zapytał go, dlaczego zrezygnował z walki o tytuł mistrza świata, to próba wytłumaczenia się np. przesuniętym terminem walki brzmiałaby niepoważnie. Przyzna pan, że to naprawdę konkretny kontrargument.
Fajnie to wytłumaczył, on bardzo dobrze myśli. Jestem zdania, że ta cała sytuacja jeszcze bardziej go napędza po to, żeby pokazać w tej walce swoją wyższość. Bardziej bym się obawiał, gdyby się zasłaniał, że nie da rady, jest zmęczony lub czuje ból. A tu nie ma takiej opcji. Michał powiedział mi wyraźnie: Tomek, nic się nie martw. Za wszystko, co nam zrobili, zapłaci Makabu. Będzie jęczał w ringu, to wam obiecuję. Tymczasem w najlepsze trwa horror, bo nie wiadomo, co jeszcze się wydarzy. Jak na razie zostaliśmy potraktowani na zasadzie, by cieszyć się, że w ogóle mamy tę walkę po wypadnięciu Krzyśka Włodarczyka. A jeśli coś nam nie pasuje, to oni w odwodzie mają innego rywala, łatwiejszego dla Makabu. W takiej formie się z nami kontaktowali, tam nie było tonu grzecznościowego. Przez to, że cały czas wypadało coś, ja do końca nie będę im dowierzał, na każdym kroku trzymając rękę na pulsie. To tak, jak w biznesie: jeśli czujesz, że ktoś choć w jednym momencie próbuje cię wyrolować, później jesteś przewrażliwiony. Dziś jesteśmy w takim miejscu, że próbujemy przewidywać różne dziwne wydarzenia i staramy się zawczasu znaleźć rozwiązania.

Wróćmy do Michała, który w tym całym ambarasie sprawia doskonałe wrażenie. Oczywiście też daje do zrozumienie, że jest zmęczony tą sytuacją, niemniej widać, że stara się tym wszystkim, co jest dookoła, nie rozpraszać. Wręcz mam wrażenie, że przy tej szalonej walce przeszedł ekspresowy kurs dojrzewania.
Pełna zgoda, bez dwóch zdań. Też zauważam, że w bardzo dużym stopniu się zmienił. Tak naprawdę podziwiam go za cierpliwość i opanowanie. Raczej nie mam wątpliwości, że ja, będąc na jego miejscu, zupełnie inaczej bym to przeżywał. Cóż, każdy jest inny. Na szczęście Michał dużo lepiej potrafi się skupić i odciąć od tego bałaganu niż ja i jego menedżer Zbyszek Ratyński. Mam nadzieję, że tę całą agresję, która się w nim kumuluje, wniesie do ringu o taką stawkę. Ja zawsze tłumaczę, że walka o mistrzostwo świata sama w sobie jest hitem, a w takim przypadku, gdzie nie trzeba mieć eliminatora, obron pasów, ani innych rzeczy, w tym brak przymusowej obrony po jego wywalczeniu, co nie wiąże nam rąk, jest niesamowitą wartością dodaną. To też nas napędza, żeby pokonać te wszystkie przeciwności losu, wynikające z organizacji. Dużym kłopotem były ich problemy z Donem Kingiem, który nagle zaczął blokować walkę, ale udało się go rozwiązać. Wiedzieliśmy, że trzeba będzie "dziadkowi" podsypać parę złotych.

Pełna treść artykułu na Interia.pl >>

 

Add a comment

Michał Cieślak (19-0, 13 KO) i Ilunga Makabu (26-2, 24 KO) zmieścili się w limicie kategorii junior ciężkiej podczas oficjalnego ważenia przed jutrzejszą walką o pas WBC. Pojedynek z Kinszasy pokaże Polsat w systemie PPV.

Add a comment

 

Krzysztof Głowacki wierzy w wygraną Michała Cieślaka (19-0, 13 KO) w walce z Ilungą Makabu (26-2, 24 KO). Jutro na gali w Kinszasie pięściarze zaboksują o mistrzostwo świata WBC w kategorii junior ciężkiej.

- Mam nadzieję, że Michał wyjdzie go znokautuje. Wydaje się, że Makabu jest już trochę naruszony. Był ciężko znokautowany przez Bellew, chwiał się też z walkach z Kudriaszowem i Papinem. Myślę, że Michał go ustrzeli, ma na to 12 rund. Ważne, żeby nie wystrzelał się na początku, boksował spokojnie, a w końcu trafi - tłumaczy Głowacki.

- Myślę, że Michał jest gotowy na walkę o mistrzostwo świata. Wszystko rozgrywa się w głowie, a on na ten pojedynek jest bardzo nakręcony, dlatego myślę, że sobie poradzi - dodaje dwukrotny mistrz świata wagi junior ciężkiej.

Cieślak po raz pierwszy w zawodowej karierze zaboksuje poza granicami Polski. Makabu po raz ostatni w Demokratycznej Republice Konga walczył w sierpniu 2018 roku. Dla 32-latka będzie to trzeci w karierze występ przed własną publicznością.

 

Add a comment

Do ostatnich dni nie było stuprocentowej pewności, na którym obiekcie sportowym w Kinszasie dojdzie w piątek do walki o pas WBC wagi junior ciężkiej pomiędzy Michałem Cieślakiem (19-0, 13 KO) i Ilungą Makabu (26-2, 24 KO). Wybór padł ostatecznie na boisko położone w pobliżu hotelu, w którym zakwaterowana jest polska ekipa. Kongijska telewizja wyemitowała dziś materiał pokazujący, jak budowano ring i trybuny na potrzeby jutrzejszego pojedynku.

Add a comment

Michał Cieślak (19-0, 13 KO) został nominowany przez federację WBC do wyróżnienia za 2019 rok w kategorii Najbardziej Obiecujący Bokser Roku.

Niepokonany radomianin w ciągu minionych dwunastu miesięcy zaliczył dwa cenne zwycięstwa nad Yourim Kalengą i Olanrewaju Durodolą. Dzięki tym wygranym Cieślak stanie jutro w Kinszasie do walki o wakujący pas WBC kategorii junior ciężkiej, krzyżując rękawice z Ilungą Makabu (26-2, 24 KO).

Obok Cieślaka władze World Boxing Council do nagrody nominowały: Filipa Hrgovica, Efe Ajagbę, Josha Kelly'ego, Vergila Ortiza i Szawkat Rachimow.

Add a comment

Michał Cieślak (19-0, 13 KO) i Ilunga Makabu (26-2, 24 KO) byli pewni wygranej podczas środowej konferencji prasowej przed walką o mistrzostwo świata WBC wagi junior ciężkiej. Dzisiaj pięściarze staną naprzeciw siebie podczas oficjalnej ceremonii ważenia.

- Zmiana klimatu nie jest dla mnie problemem. W Polsce jest teraz zima, tutaj jest ciepło, ale byłem tego świadomy - mówił Michał Cieślak podczas spotkania z mediami.

- Mam 30 lat, zbierałem doświadczenie od zawodowego debiutu i nie stresuję się niczym. Jestem przekonany, że damy dobrą walkę. Wiem, że wszyscy na widowni będą go wspierać, ale to nie ma znaczenia. W ringu będziemy tylko my dwaj - przekonywał pięściarz z Radomia.

Pewny siebie był także Makabu, dla którego będzie to druga próba zdobycia mistrzowskiego pasa WBC. Przy pierwszej okajzi przegrał przed czasem z Tonym Bellew.

- Czuję się dobrze, jestem artystą nokautu i obiecuję zwycięstwo. Pas WBC pozostanie w Demokratycznej Republice Konga. Zachęcam moich rodaków do przyjścia na galę i kibicowania mi. Razem możemy wygrać ten pojednek - mówił Makabu.

Tytuł mistrza świata WBC w kategorii junior ciężkiej wcześniej należał do Oleksandra Usyka. Ukrainiec zwakował pas, decydując się na przejście do wagi ciężkiej. Jeśli Cieślak wywalczy mistrzowski pas, to będzie piątym Polakiem, który zdobędzie tytuł w tej kategorii wagowej. Wcześniej dokonali tego Dariusz Michalczewski, Krzysztof Włodarczyk, Krzysztof Głowacki i Tomasz Adamek.

Add a comment

Organizatorzy piątkowej gali w Kinszasie poinformowali o karcie walk imprezy, której główną atrakcją będzie pojedynek o wakujący tytuł mistrza świata WBC wagi junior ciężkiej pomiędzy Michałem Cieślakiem (19-0, 13 KO) i Ilungą Makabu (26-2, 24 KO).

Wydarzenie otworzy walka kobiet w kategorii piórkowej. Sakobi Marcella skrzyżuje rękawice z Theresą Yumbą. Później w ringu pojawią się Maroy Sadiki (15-2-1, 7 KO) i Thomas Moutuari (11-8-1, 2 KO). Pojedynek odbędzie się w limicie wagi junior ciężkiej.

Transmisja piątkowej gali dostępna będzie za pośrednictwem usługi Pay-Per-View Cyfrowego Polsatu. Za dostęp do transmisji trzeba zapłacić 40 zł.

Add a comment