Patronat medialny


 

Boksujący w grupie 12round Knockout Promotions, Paweł Kołodziej (28-0, 16 KO) miał być jednym z głównych bohaterów zbliżającej się wielkimi krokami gali we Wrocławiu. Niestety wypadek samochodowy i odniesiona w ten sposób kontuzja zmusiły jego opiekunów do odwołania bardzo ciekawie zapowiadającej się walki z Olą Afolabim.

- Jechałem z kolegą. Nagle z tyłu uderzył w nas inny samochód - opowiada o kulisach wypadku polski pięściarz. - Wyglądało to dosyć poważnie. Wtedy jednak niczego nie czułem. Plecy zaczęły mnie boleć po dwóch dniach. Poszedłem do lekarza i okazało się, że jest uraz. Usłyszałem, że muszę odpocząć i w ogóle się nie ruszać. Wspólnie z trenerem i promotorem podjęliśmy decyzję, że kasujemy walkę. Ryzyko było za duże. Przez pierwszych kilka dni było strasznie. Nie mogłem znaleźć sobie miejsca w domu. Roznosiła mnie energia. Takiej dyspozycji to jeszcze chyba nigdy nie miałem. Wszystko było idealnie - powiedział Kołodziej.

- Takie jest jednak życie. Istnieją rzeczy, na które człowiek nie ma wpływu. W przyszłym tygodniu idę na konsultację. Jeżeli lekarz powie, że wszystko jest OK, będę mógł zacząć trenować. Wtedy być może na ring wyjdę jeszcze w tym roku - dodał pochodzący z Krynicy pięściarz.

Niepokonany na zawodowych ringach bokser zdradził także, iż  jeśli z jego zdrowiem będzie wszystko w porządku, może w najbliższym czasie stanąć do ciekawej walki.

- W listopadzie na naszej gali Wojak Boxing Night przeciwnikiem mógłby być BJ Flores. Do tego promotor Andrzej Wasilewski mówił, że chciałby ściągnąć do Polski Guillerma Jonesa (mistrz świata WBA wagi junior ciężkiej - red.). Nie będzie to łatwe, ale spróbuje. W każdym razie na pewno zmierzę się z jakimś mocnym rywalem z samej czołówki - zapowiada Kołodziej.