Patronat medialny


 


Tomasz Adamek"Wczoraj w Prudential Center stoczyłem 5 walkę w wadze ciężkiej. Przed walką organizatorzy gali na moją prośbę uczcili minutą ciszy pamięć mojego pierwszego trenera, Stanisława Orlickiego, który zmarł w dniu 4 grudnia. Pamiętam moje pierwsze kroki w boksie amatorskim i pierwsze lekcje boksu, jakich udzielali mi trenerzy Stanisław Orlicki i Stefan Gawron. To dzięki nim rzuciłem piłkę nożną i zacząłem uprawiać boks." - napisał w sobotę na swoim blogu po zwycięskim pojedynku z Vinnym Maddalone Tomasz Adamek (43-1, 28 KO). - "Wielokrotnie w wywiadach mówiłem, że pracuje mi się znakomicie z trenerem Rogerem Blodwoorthem, a dowodem była wczorajsza taktyka i sposób walki w ringu. Roger pracując ze mną przez rok czasu skupił się na moich słabych stronach. Krok po kroku, cierpliwie aplikował mi jak profesor studentowi coraz to nowe ćwiczenia. Ta nasza współpraca od samego początku przekształciła się w przyjaźń. To samo łączyło mnie z poprzednim trenerem Andrzejem Gmitrukiem. Trener Gmitruk przez prawie 10 lat ukształtował mnie, jako pięściarza i doprowadził do pierwszych sukcesów. Swój udział miał również trener Sam Colona, który doprowadził mnie do pierwszego tytułu mistrza świata. Było po drodze wielu innych trenerów w boksie amatorskim trenerów, z których każdy miał wpływ na mój rozwój. Moja sportowa droga  od trenera Stanisława Orlickiego do Rogera Blodwoortha jest długa i pełna życiowych doświadczeń."

Dalej "Góral" pisze: "Te wszystkie doświadczenia miałem wykorzystać wczoraj w ringu. Zrobiłem to, co zapowiadałem, podyktowałem swoje warunki w walce z Maddalone. Uniemożliwiłem mu zrealizowanie jego taktyki, czyli wojny w półdystansie z potężnymi cepami w tle. Jeden z dziennikarzy po walce powiedział mi, to nie Maddalone był dziś słaby, to Pan był dziś znakomity. Może jest w tym coś normalnego, bo w wywiadach zapowiadałem, że czuję się z dnia na dzień mocniejszy i szybszy. Plan szkoleniowy Rogera i plan taktyczny wykonałem perfekcyjnie. Już same słowa wypowiedziane przez Maddalone na konferencji po walce, sa potwierdzeniem mojego dalszego rozwoju."

Mój nowy profesor boksu Roger Blodwoorth stara się wyeliminować wszystkie moje słabe strony a ja tego chcę i przez to widać efekty naszej pracy. Wygrana z Maddalone to nie powód do hura optymizmu. Ja musiałem w tej walce tak jak na sparingu udowodnić trenerowi, że nasza praca ma sens i przynosi wyniki. Wygrana z Maddalone  ma utrwalić opinię o moim  stylu boksowania z różnymi pięściarzami. Teraz przyjdzie czas na ustalenia, co dalej. Powtarzam jednak raz jeszcze proszę w dyskusji publicznej na ten temat powstrzymać się od daleko idących wniosków. Sytuacja w wadze ciężkiej jest obecnie trudna do przewidzenia. Jedne walki się odbywają dla pozoru inne są odwoływane na dni czy godziny przed ich rozpoczęciem. W tej sytuacji planowanie dalszych walk niezależnie od naszych intencji jest bardzo utrudnione. To będzie wielka praca promotorów w  zaciszy gabinetów a nie na  forum publicznym. Od czasu do czasu będą wypuszczane próbne balony, aby zadbać o lepsze pozycje w negocjacjach. Te medialne doniesienia nie mogą być podstawa do czynienia mi zarzutów typu: boi się walczyć z Kliczko, ucieka przed Kliczko, bo chce zarobić kasę itp. Rozmowy jak pokazuje praktyka będą trwać długo. Nasza linia ataku na pozycję pretendenta w 2 federacjach boksu jest znana. Wierzę, że tak jak ja w ringu tak w gabinetach moi promotorzy zrobią wszystko abym dostał szansę walki o tytuł mistrza świata.

To czy dam radę ,czy nie ,zostawcie trenerowi i mnie. Jesteśmy przekonani, że schematyczny, nie efektowny ale efektywny boks braci Kliczko się powoli kończy. Osobną sprawę stanowi David Haye , który będzie unikał mnie jak diabeł świeconej wody. Mimo to zostaną podjęte próby organizacji walki z Davidem. Teraz dłuższy odpoczynek i pierwsza walka w kwietniu 2011 roku. Bardzo chciałbym zawalczyć w Polsce z kimś z pierwszej 20 rankingu. Polscy fani boksu powinni mieć okazję do osobistego udziału w takim widowisku, gdzie jednego dnia będzie można zgromadzić czołówkę polskich pięściarzy. Wszystko jak zawsze zależy od telewizji i sponsorów. Może się uda to wszystko zorganizować. Dziś jednak, pragnę podziękować fanom boksu za wszystkie życzenia i gratulacje kierowane do mnie i trenera. Dziękuję wszystkim, którzy przyszli do Prudential Center, ale i tym, którzy musieli rankiem wstać w Polsce. Cieszę się, że wynik walki was zadowolił."{jcomments on}