Patronat medialny


 


Peter16 kwietnia w Katowicach Tomasz Adamek (43-1, 28 KO) w swoim szóstym występie w kategorii ciężkiej miał zmierzyć się z byłym mistrzem świata federacji WBC Samuelem Peterem (34-4 27 KO), jednak negocjacje na temat tego pojedynku utknęły w martwym punkcie. Jak przekonuje współpromotor "Górala" Zyggi Rozalski, za taki stan rzeczy winę ponosi menadżer Nigeryjczyka Ivaylo Gotzev, który miał zażądać podziału wszystkich zysków z walki w stosunku 50-50.

Gotzev zaprzecza jednak wersji Rozlaskiego, twierdząc, że chciał jedynie połowy przychodów z międzynarodowych praw do transmisji telewizyjnych z katowickiego pojedynku.

- Ziggy nie znał wszystkich faktów - mówi Gotzev. - Prawda jest taka, że prowadziłem wiele rozmów z Kathy Duvą [współpromotorką Adamka z  grupy Main Events], a Ziggy był obecny tylko przy jednej telekonferencji. Przypuszczam, że nie słuchał dokładnie albo zajęty był czymś innym, bo nigdy nie prosiłem o podział wszystkich zysków 50-50. Wzmianka o 50-50 pojawiła się tylko przy okazji międzynarodowych praw telewizyjnych, nie w stosunku do samych gaż.

- Negocjowałem w bardzo rozważny sposób, chcąc doprowadzić do tej walki. Jeśli do tego pojedynku nie dojdzie, winny będzie team Adamka, który najwyraźniej wystraszył się, zdając sobie sprawę, że staną naprzeciw Samuela Petera i będzie to dla nich ryzykowna walka. To dla mnie jasne. Jestem bardzo rozsądnym negocjatorem i zaproponowałem im bardzo, bardzo dobry układ. Chcemy tego pojedynku bardziej niż czegokolwiek innego - dodał menadżer pięściarza z Nigerii, informując jednocześnie, że jeśli  dalsze rozmowy nie przyniosą żadnych efektów do 7 stycznia, federacja IBF zarządzi przetarg na organizację starcia, będącego częścią turnieju eliminacyjnego. W przypadku, gdyby  jednak obóz Polaka odmówił wzięcia w nim udziału, Gotzev chciałby doprowadzić do konfrontacji swojego podopiecznego z byłym rywalem Adamka - Chrisem Arreolą (29-2, 25 KO).