Patronat medialny


 

Tomasz Adamek- W kontrakcie mamy wpisane dwie lokalizacje. Warszawa lub Wrocław. Walkę zorganizujemy tam, gdzie będziemy mieli korzystniejsze warunki finansowe - mówi Ziggy Rozalski, menedżer Tomasza Adamka (43-1, 28 KO) o planowanej na wrzesień potyczce swojego podopiecznego z jednym z dzierżących mistrzowskie pasy wagi ciężkiej braci Kliczko.

Możliwości finansowe o niebo większe ma Warszawa. Tylko na organizację imprez sportowych i rekreacyjnych przeznaczy w tym roku 6,5 mln zł. - Ale te pieniądze są już rozdysponowane - zastrzega szef Biura Sportu w Warszawie Wiesław Wilczyński. Władze Wrocławia ponoć są dużo bardziej zdeterminowane i nie wyobrażają sobie, że stracą pojedynek. - Rozmawiałem z prezesem Narodowego Centrum Sportu Rafałem Kaplerem i zapewniał mnie, że na razie nie ma w Warszawie tematu tej walki - mówi Michał Janicki, dyrektor Departamentu Spraw Społecznych w UM Wrocławia.

- W grudniu dostaliśmy prośbę o ofertę na wynajem Stadionu Narodowego na walkę Kliczko - Adamek. Skontaktowała się z nami Kathy Duva. Przygotowaliśmy ją i czekamy - mówi z kolei rzeczniczka NCS Daria Kulińska.

W tej walce najważniejsze będą jednak pieniądze. A te bez wątpienia większe można zarobić w Warszawie. Bo Stadion Narodowy jest większy. Na galę bokserską może tu wejść około 65 tys. widzów, a więc ponad 10 tys. więcej niż we Wrocławiu. Oznacza to zaś, że tylko wpływy z tytułu sprzedaży biletów mogą być wyższe minimum o milion złotych.

Poza tym w Warszawie można zadaszyć cały obiekt, zamieniając go w halę. We Wrocławiu zadaszone będą tylko trybuny. Wprawdzie szefowie firmy SMG twierdzą, że zadaszenie części środkowej nie będzie wielkim problemem, ale to raczej dobra mina do złej gry. Dziś przedstawiciele Wrocławia powtarzają, że wrzesień to u nich… najmniej deszczowy miesiąc w roku.

A bez dachu chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie kupi biletu w pierwszym rzędzie za dwa, a może nawet trzy tysiące złotych, by później martwić się, czy nie będzie mu się lało na głowę. Bo bilety na tę galę będą drogie, bardzo drogie.

- Uważam, że najtańsze powinny kosztować tyle co wejściówki na dobry koncert wielkiej zagranicznej gwiazdy, czyli ok. 200 zł - mówi szef sportu w Polsacie Marian Kmita.

Cały artykuł w "Polska The Times" >>{jcomments on}