Miasto Mrągowo

Patronat medialny


 



Damian Jonak21 kwietnia na gali "Wojak Boxing Night" w Zabrzu niepokonany na zawodowych ringach Damian Jonak (32-0-1, 21 KO) zmierzy się z Brazylijczykiem Andersonem Claytonem (37-6, 32 KO). Początkowo rywalem Damiana Jonaka miał być Meksykanin Saul Roman, ale ten - po długich negocjacjach - ostatecznie zrezygnował z walki. - Nie jest łatwo szybko znaleźć dobrego przeciwnika, ale ostatecznie zdecydowaliśmy się na Andersona Claytona z Brazylii - mówił na wczorajszej konferencji prasowej w Tarnowskich Górach, Piotr Werner, promotor z 12 Round KnockOut Promotions. - Brazylijczyk słynie z mocnego ciosu i ma bardzo wysoki współczynnik nokautów, więc Damian będzie musiał na niego uważać. Oprócz Jonaka podczas zabrzańskiej gali wystąpi m.in. powracający na ring po operacji ręki Dawid Kostecki (38-1, 25 KO).

Damian Jonak od kilku tygodni jest w rytmie treningowym, a teraz rozpoczyna sparingi. - Widziałem nagraną jedną walkę Claytona. To zawodnik, który lubi iść do przodu, wyprowadza dużo ciosów sierpowych i jest potężnie zbudowany, choć nieco niższy ode mnie. Jego biceps wygląda jak moje udo. Lubię pięściarzy, którzy nie unikają walki, dlatego mam nadzieję, że kibice będą zadowoleni z tego co zobaczą. Ja nie zakładam żadnego innego wyniku jak moja wygrana... Muszę wygrać, bo mam w planach kolejne pojedynki, o znacznie wyższą stawkę. Jest bowiem szansa nawet na walkę o pas mistrza świata - mówił wczoraj Jonak.

- Czy przed świętami będzie miał pan trochę oddechu?
Damian Jonak:
Absolutnie nie. Po konferencji wracam do Warszawy, gdzie czekają na mnie sparingpartnerzy. Do domu przyjadę dopiero w piątek po treningu i wtedy będę miał krótki, świąteczny odpoczynek, choć nie do końca, bo też będę trenował, między innymi w tarnogórskim Parku Wodnym i w sali, która powstała w cechowni po byłej kopalni „Powstańców Śląskich" w Bytomiu. Nie mogę sobie pozwolić na świąteczne lenistwo i obżarstwo, choć w domu będzie tyle smakołyków... A zaraz po świętach wracam do Warszawy na kolejne treningi.

- To zrozumiałe, skoro zapowiada pan, że w planach ma jak najszybszą walkę o mistrzostwo świata.
Dlatego właśnie moim pierwotnym rywalem miał być Saul Roman, chciałem bowiem lepiej poznać meksykański styl boksowania. Nie ukrywam bowiem, że bardzo liczę na to, iż zdecyduje się ze mną walczyć mistrz świata WBC w junior średniej, Meksykanin Saul Alvarez. Będzie on boksował w maju ze słynnym wiekowym Shane Mosley'em, ale potem powinien bronić tytułu z obowiązkowym challengerem, a ja jestem w rankingu WBC na trzecim miejscu. Jest więc szansa na taki pojedynek. To moje marzenie. Dla jego spełnienia jestem gotowy jechać do Meksyku.

- Zostawmy na razie boks, bo jeszcze nieraz będzie okazja o nim porozmawiać. Słyszałem, że jest pan wielkim fanem samochodów?
Lubię jeździć, ale rajdowych pokus nie mam; boks jest dla mnie ciągle najważniejszy.

- Jaki był pana pierwszy samochód?

Sprowadzony przez wujka z Niemiec Opel Corsa, po "odpicowaniu" służył mi długo. Był też VW Golf, a ostatnio jestem zakochany w Hondach. To się zaczęło w 2008 roku. Właśnie w Zabrzu walczyłem z Finem Miką Joensu, a na płycie w hali stał samochód tej marki, bo współpracę zaproponował mi katowicki dealer Hondy, Autokopex. I trwa ona do dziś.

- Jakim samochodem jeździ pan teraz?
Hondą Civic. Znajomi żartują, że pasuje do mnie - niby nieduża, jak ja, a jednak mocna... Ma świetne osiągi i mimo kompaktowych rozmiarów jest pojemna i wygodna. Być może wkrótce przesiądę się do nowego modelu, który od niedawna jest w sprzedaży. Miałem okazję go testować i powiem krótko - jestem pod wielkim wrażeniem. Zresztą moją opinię potwierdzają koledzy z grupy, Krzysiek Włodarczyk i Paweł Kołodziej, którym Autokopex też niedawno użyczył swoich samochodów.
Bilety na galę w Zabrzu, 21 kwietnia, już do nabycia na www.eventim.pl.

Rozmawiał Andrzej Wasik{jcomments on}