Patronat medialny


 


Po ubiegłorocznej porażce z Giennadijem Gołowkinem w starciu o mistrzostwo świata federacji WBA Grzegorz Proksa (29-2, 21 KO) musi potwierdzić przynależność do światowej czołówki kategorii średniej. Stanie się tak, jeśli pokona 32-letniego Sergio Morę (23-3-2, 7 KO), mającego na koncie potyczki z takimi sławami jak Vernon Forrest (zwycięstwo i porażka w 2008 roku, po tej pierwszej walce został mistrzem WBC wagi junior średniej, po drugiej stracił pas) czy Shane Mosley (remis w 2010 roku). Ostatnio dwa razy przegrał na punkty z mocnym Brianem Verą i choć zdaniem wielu w obu przypadkach to Mora zasługiwał na zwycięstwo, jego pokonanie z pewnością leży w zasięgu możliwości naszego pięściarza.

W podróż do USA Proksa rusza w czwartek rano. Po wylocie z Okęcia czekać go będą dwie przesiadki. Do Jacksonville ma dotrzeć wieczorem miejscowego czasu. Kilkadziesiąt godzin później dołączy do niego trener Fiodor Łapin, który jeszcze w piątek wieczorem będzie sekundował Krzysztofowi Włodarczykowi w jego moskiewskim pojedynku z Rachimem Czakijewem.

Ubiegłorocznej wyprawy do amerykańskiej Verony na walkę z Gołowkinem polski pięściarz nie może wspominać dobrze. Trzymiesięczne przygotowania w Zakopanem, Wiśle i Warszawie dały mu nadzieję, że tym razem będzie o wiele lepiej.

- Nie ma żadnego porównania. Wtedy na przygotowania miałem dużo mniej czasu, jakieś pięć tygodni. Nie chcę zapeszać, ale czuję się bardzo dobrze. Ciężko pracowałem i widać efekty. Mam nadzieję, że to zaowocuje w dniu walki i wtedy moja forma eksploduje - mówi 28-letni Proksa, który wczoraj w Warszawie stoczył ostatni, mało forsowny sparing. Jego przeciwnik w Jacksonville ma się zameldować we wtorek.