Patronat medialny


 


Walka z doświadczonym Białorusinem Andreiem Staliarchukiem będzie okazją do porównań z innymi Polakami, którzy ostatnio z nim boksowali - mówi 21-letni Konrad Dąbrowski przed piątkową galą "Sosnowiec Boxing Night".

Pojedynek Konrada Dąbrowskiego (7-1) z Andreiem Staliarchukiem (11-24-4) będzie jednym z pojedynków poprzedzających powrót na ring byłego 2-krotnego Mistrza Świata wagi junior ciężkiej Krzysztofa "Diablo" Włodarczyka, który w Sosnowcu spotka się z Rosjaninem Walery Brudowem.

- Dla mnie jedna z trudniejszych zawodowych walk, ale też możliwość fajnego zaprezentowania się na tle doświadczonego rywala, który toczył niezłe walki z Polakami. Zobaczymy jak wypadnę na tle starszych rodaków - mówi Konrad Dąbrowski przed walką z białoruskim pięściarzem, który zremisował z Damianem Wrzesińskim i Dawidem Kwiatkowskim i przegrał niejednogłośnie z Michałem Leśniakiem, a wcześniej też z Michałem Syrowatką. Wygrywał ze wspomnianym Dawidem Kwiatkowskim i Dariuszem Snarskim.

Konrad Dąbrowski jest syn Jacka, byłego trenera m.in. Agnieszki Rylik, Alberta Sosnowskiego i Grzegorza Proksy w grupie Krzysztofa Zbarskiego. - Od dziecka jestem dzięki ojcu przy boksie, zresztą wychowałem się na walkach wspomnianej trójki. Myślałem o piłce nożnej, ale tak naprawdę idealnym sportem dla mnie jest pięściarstwo - mówi brązowy medalista Mistrzostw Europy Kadetów z 2010 roku. W amatorach zdobył też Mistrzostwo Polski kadetów i srebrny medal MP Juniorów. W półfinale tego ostatniego turnieju pokonał Mateusza Polskiego, dziś mającego na koncie brąz Igrzysk Europejskich.

- Nigdy nie zapomnę półfinału Mistrzostw Europy kadetów we Lwowie z miejscowym zawodnikiem. Przez 3 rundy trwała wymiana ciosów, a na tablicy wyników cały czas... 0-0. Na 10 sek przed końcem mój prawy sierp doszedł do celu, narożnik wyskoczył z radości, a punkt zapisano Ukraińcowi, który wygrał walkę 1-0. Taki był urok maszynek - powiedział Konrad Dąbrowski.

Na ringach zawodowych walczył m.in. w mediolańskim teatrze oraz na galach w Liverpoolu i Nottingham.

- To była druga połowa czerwca, na zewnątrz bardzo, ale to bardzo gorąco, a w środku... jeszcze bardziej. W takiej duchocie ciężko zebrać myśli, a co dopiero walczyć na pięści. Do tego miałem takiego rywala, którego styl trudno tak naprawdę jednoznacznie ocenić. Poruszał się jak paralityk, był wyższy o 10 cm, niby chciał zadać cios, ale za chwilę zmieniał decyzję. Na szczęście poradziłem sobie - dodał.

Konrad Dąbrowski na co dzień współpracuje w roli komentatora z telewizją Fightklub i Sportklub, a ostatnio też z Canalem Plus. W piątek wystąpi na gali stacji Polsat.

- W studiu w ogóle się nie stresuję. Oczywiście większe towarzyszą kiedy sam wchodzę do ringu. Ale ja lubię tę otoczkę i specyfikę gal bokserskich. Z Polaków podobał mi się styl Grzegorza Proksy - powiedział pięściarz wagi super lekkiej.