Patronat medialny


 

Sponsor grupy KnockOut

Zakontraktowana na dziesięć rund walka byłego mistrza Europy wagi średniej Grzegorza Proksy (29-3, 21 KO) z Maciejem Sulęckim (18-0, 3 KO) ma być jedną z głównych atrakcji zaplanowanej na 8 listopada gali Polsat Boxing Night w Krakowie. Sulęcki, którego 19 września czeka jeszcze pojedynek podczas gali w Radomiu, ma nadzieję, że przed starciem z "Nice Super G" będzie miał okazję szlifować formę z wymagającymi sparingpartnerami.

W ostatnim czasie dowiedzieliśmy się, że stoczysz pojedynek na gali Polsat Boxing Night z Grzegorzem Proksą. Czujesz, że jesteś gotowy na starcie z dużo bardziej doświadczonym polskim pięściarzem?
Maciej Sulęcki:
Mam na koncie 18 walk, więc to już jest czas na podjęcie poważnego wyzwania jakim jest starcie z Grześkiem. Kolejne 5, czy 10 walk z zawodnikami średniej klasy nic nie zmieni.

Racja trzeba się rozwijać. Po ewentualnym zwycięstwie chciałbyś podjąć rękawice z jakimś bardziej utytułowanym zagranicznym zawodnikiem?
Póki co interesuje mnie tylko i wyłącznie walka z Grześkiem. Nie ma sensu patrzeć co będzie po tej walce, ale na pewno w przypadku zwycięstwa chcę pozostać na wysokim poziomie.

Jakich masz zaplanowanych sparingpartnerów przed walką z Proksą?
Póki co mamy jeszcze walkę w Radomiu, a potem mam nadzieję, że trener Gmitruk zorganizuje mi porządnych sparingpartnerów, bo różnie z tym bywało do tej pory…

Możesz rozwinąć temat słabych sparingpartnerów?
Tak naprawdę do tej pory miałem tylko jednego sparingpartnera, z Białorusi, a tak to sparujemy praktycznie w kółko z tymi samymi chłopakami. Oczywiście wyjeżdżałem do Mikkela Kesslera, Arthura Abrahama, i to była porządna nauka, ale na miejscu praktycznie nie ściąga się mi na sparingi nikogo…

Czy uważasz, że listopadowa walka może być krokiem milowym w Twojej karierze? Jak na razie nazwisko Proksy jest najbardziej znanym na Twoim koncie.
Myślę, że zwycięstwo nad Grzegorzem Proksą otworzy mi drzwi do wielkich walk nawet w USA.

Pełna wersja rozmowy z Maciejem Sulęckim na Wmeritum.pl >>