Patronat medialny


 


Ważą się losy walki Michała Cieślaka (21-1, 15 KO) z Mairisem Briedisem (27-1, 19 KO) o pas IBF wagi junior ciężkiej. Jeśli sprawa nie zostanie sfinalizowana w ciągu najbliższych godzin, polski pięściarz może stracić mistrzowski pojedynek i status obowiązkowego challengera do tytułu. O zamieszaniu wokół starcia Cieślaki - Briedis opowiada w rozmowie z ringpolska.pl Andrzej Wasilewski.

W australijskich mediach pojawiły się informacje o problemach w trakcie negocjacji walki Cieślka - Briedis. Podobno pojawił się konflikt wśród promotorów Cieślaka. Chodzi o niezgodności między ekipą, z którą Michał współpracuje ostatnio a Warriorsami i KnockOutem?
Andrzej Wasilewski: Na początku muszę coś wyjaśnić. My generalnie nie byliśmy tu w ogóle w żadnej grze, przez 7 czy 8 tygodni trwały rozmowy między teamem Cieślaka a telewizją Polsat lub Polsat Boxing Promotions. Na pewno były spotkania z panem Łapinem, Jędrzejewskim, chyba był na nich obecny też pan Gasser i Tomasz Turkowski. Ostatecznie po tych kilku tygodniach team Cieślak, jak twierdzi pan Zbigniew Ratyński, poczuł się bardzo zawiedziony sposobem prowadzenia tych rozmów i ofertami, które dostali. Według mojej oceny oferta, którą otrzymali, faktycznie nie rzucała na kolana. Nie wiedziałem, że australijskie media już o tym piszą, to nie jest dobra wiadomość, oznacza ona wprost jedno - kolejny na liście IBF zawodnik to Australijczyk Jay Opetaia i widać, że ktoś się już tym zajął, by zastąpił on Michała, jeśli to wszystko się będzie przeciągało. Reasumując, Michał jest o krok od utracenia pozycji mandatory challenger.

A kiedy pojawiliście się w grze?
Gdy ekipa Cieślaka zwróciła się do mnie z zapytaniem, czy mogę przebić tę ofertę ze strony Polsatu. Ja odparłem, że tak. Przeliczyłem sobie to wszystko, walka wydaje się być bardzo ciekawa, mega wyzwanie organizacyjne. Potwierdziłem więc teamowi Cieślaka, że z dużym bólem i ryzykiem finansowym akceptujemy kwotę, której sobie zażyczyli i honorujemy to, co było wcześniej ustalone z grupą Sauerland.

Kto wcześniej rozmawiał z Sauerlandem?
Tam po drugiej stronie był podobno straszny bałagan i chaos, nie mam wiedzy, kto te rozmowy prowadził i czy była to jedna osoba. W każdym razie według ekipy Cieślaka nie byli oni traktowani właściwie przez polskich partnerów, choć podkreślam - to ich opinia a nie moja, nie byłem świadkiem tych rozmów.

Długo zastanawiałeś się nad opcją zorganizowania walki Cieślak - Briedis?
Dostałem od teamu Cieślaka konkretną kwotę, policzyłem, zrobiłem kilka symulacji w Excelu i ostatecznie postanowiłem podjąć ryzyko. Niestety, jak widać, jest już nerwowo, czas się kończy. Pierwotnie czas mieliśmy do piątku na dostarczenie dokumentów do IBF. Gdy zaczęliśmy je kompletować, ustalać wszystko z grupą Wasserman i teamem Cieślak, okazało się, że nie jest to wszystko takie proste. Dziś mamy się spotkać kolejny raz z panem Ratyńskim, jednocześnie rozmawiamy jeszcze z grupą Sauerladnd, obecnie już Wasserman. Celujemy w datę 6 listopada i walkę w Polsce, ale musimy wszystko dopiąć do końca dzisiejszego dnia, czasu amerykańskiego. Nie wiem czy damy rade. Takie rzeczy robi się kilka tygodni, niestety zostaliśmy zaproszeni do tego tańca dokładnie "za pięć dwunasta".

A jak się nie uda?
Niestety istnieje duże ryzyko, że Michał po tych straconych tygodniach na rozmowy z inną telewizją i inną grupą na temat organizacji tej walki może stracić status obowiązkowego pretendenta, ale zrobimy wszystko, by sytuację uratować, mamy z Michałem ważny kontrakt i gdy dostajemy szansę, staramy się top profesjonalnie reprezentować jego interesy. Straszna szkoda ze nie mieliśmy choć kilku dni więcej.