Patronat medialny


 

 

Michał Cieślak wciąż trawi porażkę z Lawrencem Okoliem, ale szykuje się już do kolejnego pojedynku. Na ring powróci 24 czerwca na gali KnockOut Boxing Night 22 w Kielcach. Jednym z etapów przygotowań będą sparingi we Włoszech. - Tak szczerze to gdybym wiedział, że już nigdy nie dojdzie do walki o pas, to nie wiem, czy bym w ogóle walczył - powiedział "Super Expressowi" Cieślak.

Przetrawiłeś już porażkę z Okoliem?
Michał Cieślak: Jeszcze nie, trawię ją do tej pory, myślę, że to będzie ciężkie do takiego całkowitego przetrawienia, ale fajnie, że mam bardzo szybko walkę na powrót i myślę, że to mi pomoże.

Oglądałeś w ogóle ten pojedynek tak na chłodno w telewizji? Masz sobie coś do zarzucenia?
Obejrzałem raz z całym moim teamem, na pewno dużo rzeczy można było zrobić inaczej, na pewno inaczej bym teraz walczył. A co mam sobie do zarzucenia? Że nie byłem tak agresywny w ringu, jak jestem zawsze, ale być może przeciwnik na to nie pozwolił. Nie chcę się tłumaczyć, walkę przegrałem bez dwóch zdań, teraz po prostu czekam na swoją kolejną szansę.

Przegrałeś po raz drugi w karierze, ale stawiam, że cele się nie zmieniły?
Cały czas interesuje mnie pas. Gdybym miał tylko walczyć, by walczyć, to nie wiem, czy potrafiłbym się do tego zmotywować. Moją jedyną motywacją jest walka o mistrzostwo świata, ten pas, na który mam przyszykowane miejsce w moim domu. Tak szczerze to gdybym wiedział, że już nigdy nie dojdzie do walki o pas, to nie wiem, czy bym w ogóle walczył. Ten pas daje mi paliwo do treningu, do codziennego funkcjonowania w boksie.

Pełna treść artykułu w "Super Expressie" >>