Patronat medialny


 


Ostatni raz boksowałeś w maju. Czy wiemy kiedy możesz wrócić na ring?
Przemysław Runowski: Kiedy schodziłem z ringu po majowej gali w Poznaniu, zakładałem, że kolejną walkę stoczę w Międzyzdrojach, ponieważ często tam boksuję. Promotorzy mieli jednak inne plany i teraz czekam na termin. W grę wchodzi wrzesień lub październik.

Z ostatniej walki chyba możesz być zadowolony. To był pierwszy nokaut w twoim wykonaniu od dłuższego czasu, a dodatkowo rywal był naprawdę wymagający.
Tak, to było zwycięstwo, które pokazało, że cały czas mam czym uderzyć. Wiem, że mam dopiero 23 lata, ale ja już czuję się gotowy na jeszcze lepszych pięściarzy. Dajcie mi tylko odpowiedni czas na przygotowania, a zobaczycie w ringu jeszcze lepszego "Kosiarza".

Jesteś już w treningu?
Tak, ale na razie trenuję bez koncentracji na konkretnym terminie. Jestem tydzień w domu, a tydzień w Warszawie. Jak zostanie potwierdzona data mojej kolejnej walki, to częściej będę trenował w Warszawie.

Czyli w grę wchodzą walki w Radomiu lub Wieliczce?
Tak, jestem gotowy, żeby boksować na obu galach. W Wieliczce moglibyśmy stoczyć fajną walkę np. z Łukaszem Gworkiem, a w Radomiu chętnie zmierzyłbym się z Michałem Żeromińskim. On pochodzi z tego miasta, ma tam wielu kibiców i dzieli nas pewna wspólna historia, więc myślę, że jest to temat, który można by fajnie sprzedać.

Jaka historia?
Tata Michała, który sam kiedyś boksował na wysokim poziomie i też miał w Radomiu wielu kibiców, był kilka lat temu ze mną na mistrzostwach Polski. On wtedy stał w moim narożniku, a ja zdobyłem mistrzostwo kraju. To prywatnie naprawdę bardzo fajny i szanowany w Radomiu człowiek. Fajnie byłoby spotkać się po latach po przeciwnych stronach.

Stał w twoim narożniku, czyli zna twoje słabe strony?
Musimy pamiętać, że to było w 2010 roku. Ja od tego czasu zupełnie zmieniłem swój styl i jestem innym pięściarzem. Pamiętam jak Michał rok temu w Radomiu stoczył wojnę z Marcinem Cybulskim. Też chętnie pobiłbym się z nim na jego terenie. Widać, że kibice żyją tam jego walkami, a ja chętnie sprawdziłbym się w takiej sytuacji, kiedy większość publiczności będzie przeciwko mnie. To byłby taki test przed walkami wyjazdowymi.

Słychać po głosie, że jesteś pewny swojej wygranej w takiej walce.
Ja jestem po prostu pewny siebie i wierze w to, że mogę w boksie osiągnąć bardzo dużo. Z Michałem obaj nie lubimy robić wagi, więc możemy się spotkać nawet kilogram czy dwa powyżej limitu wagi półśredniej. Chociaż może dobrze by było zrobić limit, bo wtedy moglibyśmy zaboksować o pas mistrza Polski. Czy jestem pewny wygranej z nim? Nie oszukujmy się, wydaje mi się, że do tej pory na ringach zawodowych pokonałem trochę lepszych pięściarzy. Jeśli doszłoby do naszej walki, to mogę nawet zadeklarować, że jeśli przegram, to Żeromiński przejmie całą moją gażę, a ja zaboksuję za darmo. Nie biorę jednak takiej możliwości pod uwagę.