Patronat medialny


 


- Wyjdę teraz bardziej zdecydowany i na pewno będę bił więcej ciosów - mówi Przemysław Runowski (16-0, 3 KO), który dzisiaj na gali w Wałczu będzie boksował z byłym pretendentem do tytułu mistrza świata federacji WBC Sergiejem Huliakiewiczem (43-9, 17 KO).

W sobotę walczy pan w Wałczu. Po kontuzji nie ma śladu?
Przemysław Runowski: Przez cztery tygodnie miałem stabilizację ręki, żeby się nie ruszała. To jednak było za mało. Potrzebowałem jeszcze dwóch tygodni, żeby trochę odpuścić i później móc uderzyć mocniej.

W jakie wadze docelowo się pan widzi? Jeszcze kiedyś deklarował pan, że zejdzie do lekkiej bo „w półśredniej są niesamowite konie”.
Dokładnie. Ale to, że ja teraz boksuję w 66,7 kg to po pierwsze dlatego, że mój rywal nie jest prawdziwym zawodnikiem wagi półśredniej, bo on boksował w wadze super piórkowej i tam odnosił największe sukcesy. Po drugie trzeba mieć dietetyka do takiego czegoś. Ja sam nie mogę schodzić 10 kg. I wtedy jest to oczywiście możliwe.

Jak daleko jest pan od topu wagi półśredniej? Thurman, Spence Jr., Horn, Garcia – wydają się zawodnikami z kosmosu.
Wiem. Zdaję sobie sprawę, że w tej wadze mogę maksymalnie zdobyć mistrzostwo Europy. Widzę się w wadze 63,5 kg i tam chciałbym spróbować. Ale tak jak mówię na to składają się różne czynniki jak dieta i zaplecze finansowe.

A polskie podwórko? Michał Syrowatka. On teraz przegrał rewanż z Daviesem Jr., a wydawało się już, że wejdzie na poziom międzynarodowy. Czy teraz ta walka między wami jest realna?
Na pewno gdyby wygrał ze mną to byłby dla niego duży powrót. Ale nie sądzę żeby do takiej walki doszło. Nie będę do niego wychodził za 1200 zł za rundę.

Chodzi o pieniądze, tego samego promotora, którego macie czy jakieś inne względy?
Chodzi tylko wyłącznie o pieniądze. Przecież ja tak naprawdę mam już teraz siedemnastą walkę. Tak jak trener Łapin powiedział ostatnio w wywiadzie – dlaczego ja nie jestem jeszcze w rankingach.

Czy w takim razie walka z Żeromińskim lub Wierzbickim wchodzi w grę?
Z Wierzbickim bardzo chętnie, ponieważ jest bardzo promowany, w taki sposób, że tak naprawdę nie powinien być w tym miejscu, w którym jest. Moim zdaniem powinien mieć bardziej odważnych rywali, a nie takich pod publikę. Wyszedłbym z nim. Daję sobie maksymalnie pięć rund i go nokautuję. Po prostu.

Pełna treść artykułu na Ringblog.pl >>